startAktualnościThriller w Gdańsku, Lechia blisko utrzymania

Thriller w Gdańsku, Lechia blisko utrzymania

Niedzielne granie 32. kolejki PKO BP Ekstraklasy rozpoczęliśmy w Gdańsku, gdzie miejscowa Lechia podejmowała Koronę Kielce. Gospodarzom do utrzymania brakowało jednego zwycięstwa oraz potknięcia Puszczy. Dzisiejsze zadanie jednak wydawało się trudne, bo na Polsat Plus Arenę przyjechała rewelacja wiosny – Korona, Jacka Zielińskiego.

Wysłane przez Aleksy Siekański | maj 11, 2025 | Piłka nożna | 3 min czytania

Opóźnienie, rzut karny, bramka do szatni i dużo kontrowersji

Mecz zaczął się nam z lekkim opóźnieniem, gdyż piłkarze Lechii wyszli na boisko kilka minut po godzinie, o której mecz miał się rozpocząć. Miał to być protest przeciwko właścicielowi klubu, który zalega z wypłatami dla piłkarzy.


Początek meczu należał do kielczan, Lechia wyszła na boisko z lekkim opóźnieniem i faktycznie wydawała się nieobecna, aż do 14 minuty meczu. Khlan wpadł w polu karnym w Miłosza Trojaka, a sędzia po konsultacji z VAR-em zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego. Na powtórkach widać, że ręka Trojaka lekko popracowała i trafiła zawodnika Lechii, jednak są ligi, gdzie takiego karnego sędzia by nie podyktował. Do karnego podszedł Viunnyk i pewnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Mamle.


W późniejszych fragmentach meczu gra nam się uspokoiła. Pod koniec pierwszej połowy ponownie mieliśmy kontrowersje. Na linii pola karnego faulowany był Dawid Błanik, jednak Łukasz Kuźma zdecydował się podyktować rzut wolny, VAR również nie zareagował w tej sytuacji, a to dziwne, bo według przepisów piłki nożnej: linia=karny.


W doliczonym czasie gry Rafał Mamla popełnił błąd w rozegraniu i posłał piłkę prosto pod nogi Meny, ten wyłożył futbolówkę Viunnykowi, jednak bramkarz Korony naprawił swój błąd i obronił strzał Ukraińca. Lechia jednak miała rzut rożny. Piłkę w pole karne dośrodkował Kapić, a Planna pewnym strzałę głową pokonał bramkarza Korony i mieliśmy 2:0. Bramka do szatni. Koronie bardzo skomplikował się ten mecz. Kilka chwil później sędzia zagwizdał po raz ostatni w tej połowie.

Comeback Korony, ale ostateczny cios zadała Lechia

Drugą połowę z wysokiego C rozpoczęła Korona. Z rzutu wolnego z 25 metrów uderzył Długosz, a piłka wpadła prosto w okienko bramki Lechii. Cóż za bramka wychowanka Korony, to powinno być zabronione, stadiony świata. Przed upływem pierwszego kwadransa drugiej części meczu Korona ukąsiła po raz drugi. Piłkę wyprowadził Długosz, rozciągnął akcję do Błanika, ten dośrodkował po ziemi w pole karne, a do piłki dopadł rozpoczynający tę akcję Długosz i pokonał Szymona Weiraucha. 2:2! Co za powrót Korony, co za występ Wiktora Długosza.


Przed upływem 90 minuty kontratak gości przeprowadził Camilo Mena, przebiegł z piłką paręnaście metrów, dośrodkował po ziemi w pole karne, a tam do piłki doszedł Kacper Sezonienko, który strzałem na pustą bramkę ponownie dał prowadzenie Lechii. Cóż za spotkanie w Kielcach, cóż za zwroty akcji. Za to kochamy naszą Ekstraklasę.


Lechia wygrywa z Koroną i jest bardzo blisko utrzymania. Teraz podopieczni Johna Carvera będą spoglądać na jutrzejszy mecz w Niepołomicach. Jeżeli Puszcza nie wygra to poznamy wszystkich spadkowiczów, dwie kolejki przed końcem sezonu – Stal, Puszcza i Śląsk.

Lechia Gdańsk – Korona Kielce 3:2 (2:0)


Lechia Gdańsk:
Szymon Weirauch – Dominik Piła, Bujar Pllana, Elias Olsson, Miłosz Kałahur, Camilo Mena, Rifet Kapić, Ivan Zhelizko, Maksym Khlan (Neugebauer 89’), Michał Głogowski (Sezonienko 61’), Bogdan Viunnyk (Tsarenko 77’)


Korona Kielce:
Rafał Mamla – Miłosz Trojak (C), Pau Resta, Marcel Pięczek, Wiktor Długosz (Godinho 84’), Wojciech Kamiński (Strzeboński 46), Nono, Konrad Matuszewski (Ciszek 45+1’), Dawid Błanik, Mariusz Fornalczyk (Zwoźny 75’), Yevgeniy Shikavka (Bąk 75’)

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo