startAktualnościNiespodzianka w Radomiu. Radomiak zabiera Pogoni szansę na puchary?

Niespodzianka w Radomiu. Radomiak zabiera Pogoni szansę na puchary?

W pierwszym sobotnim meczu 32. kolejki PKO BP Ekstraklasy odwiedziliśmy Radom, gdzie pewny utrzymania Radomiak podejmował rozdrażnioną Pogoń. Po porażce w finale Pucharu Polski, Portowcy musieli zapunktować w lidze, jeżeli chcieli myśleć o grze w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy. Szczecinianie przed tym spotkaniem tracili do podium trzy punkty, mając dodatkowo jeden zaległy mecz do rozegrania.

Wysłane przez Aleksy Siekański | maj 10, 2025 | Piłka nożna | 2 min czytania

Szybki cios Radomiaka ustawił pierwszą połowę

Osiemdziesięciu sekund potrzebował Radomiak, aby objąć prowadzenie w meczu. Zapewne niektórzy nie zdążyli jeszcze wygodnie usiąść na stadionie, a Marco Burch już otworzył wynik tego spotkania, wykorzystując świetnie dośrodkowanie Jana Grzesika. Dla kibiców gospodarzy była to pewna nowość, gdyż Radomiak zazwyczaj pierwszy traci bramkę w meczu. Tym razem jednak było inaczej i to Pogoń musiała gonić wynik.

Goście próbowali odpowiedzieć, ale najpierw Grosicki z rzutu wolnego trafił w mur, a następnie groźne strzały Gamboi i Ulvestada obronił Kikolski. W 35. minucie ponownie próbował Fredrik Ulvestad, ale jego uderzenie trafiło w poprzeczkę. W pierwszej połowie nie wydarzyło się już nic ciekawego i Radomiak schodził do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.

Zaczęli dobrze, skończyli jeszcze lepiej

Druga połowa rozpoczęła się od świetnej akcji Radomiaka, którą próbował wykończyć Renat Dadashov, ale fantastyczną interwencją popisał się Valentin Cojocaru. W późniejszych fragmentach meczu nie działo się za wiele, natomiast kwadrans przez końcem regulaminowego czasu gry w pole karne dośrodkował Koulouris, a Kamil Grosicki płaskim strzałem pokonał Macieja Kikolskiego i mieliśmy 1:1, radość Portowców nie trwała jednak długo, gdyż po chwili Sebastian Krasny wykonał znany wszystkim gest „monitorka” i poszedł zweryfikować bramkę Pogoni. Decyzja mogła być jedna, Koulouris kilka sekund przed bramką zagrał piłkę ręką i arbiter z Krakowa musiał cofnąć bramkę dla gości.

Dużo szczęścia mieli tutaj piłkarze Radomiaka, ale jednak dalej prowadzili w tym meczu 1:0. Do drugiej części meczu sędzia doliczył sześć minut. Po upływie połowy tego czasu Radomiak zadał ostateczny cios i Pogoń była na kolanach. Świetne dośrodkowanie Henrique wykończył wprowadzony w drugiej połowie Pedro Perotti i mieliśmy 2:0. Kilka chwil później sędzia zagwizdał po raz ostatni. Radomiak Radom kończy serię pięciu meczów z rzędu bez wygranej i awansuje na dwunaste miejsce w tabeli. Pogoń Szczecin natomiast bardzo komplikuje sobie sytuację w walce o podium PKO BP Ekstraklasy.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo