startAktualnościBartosz Zmarzlik wygrywa Memoriał im. Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego!

Bartosz Zmarzlik wygrywa Memoriał im. Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego!

Speedway Silesia Cup 2026 – 52. Memoriał im. Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego – Zmarzlik zwycięski, Częstochowianie na podium, groźny upadek Szostaka.

Wysłane przez Oliwier Kowalski | mar 23, 2026 | Żużel | 5 min czytania

W niedzielę 22 marca o godzinie 14:00 zainaugurowaliśmy sezon żużlowy w Polsce w 2026 roku, bowiem odbył się 52. Memoriał im. Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego, który ma na celu oddać hołd zmarłym żużlowcom.

Początek zawodów

Zawody nie rozpoczęły się tak, jak tego chcieliśmy. Już w 1. biegu na tor upadli Jason Doyle oraz Szymon Woźniak. Zawodnicy jednak o własnych siłach wrócili do parku maszyn i pojechali w powtórce tego biegu. W drugim biegu bardzo pozytywnie zaskoczył Rohan Tungate, który wygrał swoją gonitwą. Przewagę mógł budować dzięki temu, że Bartosz Zmarzlik przez trzy okrążenia męczył się z wyprzedzeniem Kacpra Woryny na trasie. Niestety w 4. biegu na tor upadli Sebastian Szostak oraz Robert Chmiel. Ten pierwszy skończył jednak poważniej, gdyż na noszach wyjechał w karetce z zawodów. Na stadionie w momencie zrobiła się cisza, a jedynie można było usłyszeć kibiców skandujących imię oraz nazwisko zawodnika. Niestety zawodnik doznał złamania w obrębie kręgosłupa piersiowego oraz szyi. Trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia. Włókniarz znowu zaczyna sezon z kontuzjami, a to nie wróży nic dobrego. Do końca zawodów zastępował go Alan Ciurzyński. Najnowsze doniesienia medialne są jednak bardziej optymistyczne. Według informacji WP Sportowe Faktów, żużlowiec z Ostrowa wróci na tor maksymalnie w ciągu dwóch tygodni. W takim przypadku biało-zieloni rozpoczną zmagania ligowe w pełnym składzie.

Kibice mogą się obawiać?

Bardzo słabe zawody odjechał Franciszek Karczewski, który przy swoim nazwisku nie zgromadził ani jednego oczka. Częstochowianie mają nadzieję, że Franek testował sprzęt i jego forma wystrzeli na ligę. Sebastian Szostak niestety po wypadku nie pojawił się na torze, a w jego miejsce jechał Alan Ciurzyński, który zgromadził trzy punkty przez całe zawody. Na torze pojawił się także Paweł Caban, lecz nie zdołał on zdobyć żadnego punktu. Szymon Ludwiczak również nie miał zbyt udanych zawodów, gdyż zdobył cztery punkty w całym turnieju. Niespełna 19-latek prezentował jednak największą zadziorność na trasie spośród wszystkich juniorów „Lwów”. Największe znaki zapytania robią się przy nazwisku Australijczyka, Jaimona Lidseya, który zdobył tylko pięć punktów. Kangur jest stawiany jako lider zespołu, a jak sam powiedział w rozmowie podczas prezentacji, chce być liderem tej drużyny. Kibicom biało-zielonych pozostaje mieć nadzieję, że również, jak Franciszek Karczewski, testował swój sprzęt i w lidze wyniki będą dużo lepsze.

Pozytywne zaskoczenie

Po 3. serii zawodów niepokonanymi byli Jakub Miśkowiak oraz Krzysztof Buczkowski. Nie byli to jednak faworyci do wygrania tego turnieju. Większe nadzieje na zwycięstwo pokładano w Bartoszu Zmarzliku, Danu Bewley’u, czy Jasonie Doyle’u. Jakub Miśkowiak po pięciu seriach zgromadził przy swoim nazwisku aż 14 punktów. Wspomniany wcześniej Buczkowski przygasł trochę po 16. biegu i rywalizację skończył na 4. miejscu z dorobkiem 12 punktów. Wielkim zaskoczeniem był również Rohan Tungate, który po pięciu seriach, tak jak wspomniany wcześniej Miśkowiak, miał 14 puntków. Po 20 wyścigach było wiadomo, że o zwycięstwie oraz miejscach na podium zadecyduje bieg dodatkowy, gdyż Miśkowiak, Tungate i Zmarzlik – mieli wszyscy po 14 puntków.

Zmarzlik przyjechał i pozamiatał

Bartosz Zmarzlik miał już okazję startować w tych zawodach w 2024 roku. Wówczas turniej został przerwany po trzech seriach z powodu złej pogody. Zarówno Zmarzlik, jak i Jason Doyle mieli po 7 punktów, a o końcowym triumfie zadecydował rzut monetą, który wygrał Australijczyk. W tym roku Polak przegrał swój pierwszy bieg na rzecz Rohana Tungate’a, lecz później tyle go widzieliśmy. Zmarzlik do końca zawodów był już niełapalny, a emocje związane z jego udziałem kończyły się po wyjściu z pierwszego łuku. Jest to tylko dowód na to, że Zmarzlik czuje się w Częstochowie jak ryba w wodzie.

Szczęśliwa końcówka

Wspominani wcześniej Tungate, Miśkowiak oraz Zmarzlik mieli 14 punktów po 20 biegach. Musiał więc zadecydować bieg dodatkowy o 1., 2. oraz 3. miejsce. Jakub Miśkowiak startował z pierwszego pola, Rohan Tungate z drugiego, a Bartosz Zmarzlik z czwartego. Po starcie Zmarzlik odfrunął do przodu, a walka o 2. pozycję odbyła się między zawodnikami biało-zielonych. Ostatecznie pojedynek wygrał Polak. Kibice Częstochowy mogą mieć powody do radości, gdyż zobaczyli dwóch swoich zawodników na podium, a Jakub Miśkowiak przegrał tylko ze Zmarzlikiem. Klasyfikacja końcowa znajduje się poniżej:

1. Bartosz Zmarzlik (2,3,3,3,3) 14+3
2. Jakub Miśkowiak (3,3,3,2,3) 14+2
3. Rohan Tungate (3,2,3,3,3) 14+1
4. Krzysztof Buczkowski (3,3,3,1,2) 12
5. Jason Doyle (2,2,2,3,2) 11
6. Daniel Bewley (1,2,1,2,3) 9
7. Kacper Woryna (0,3,2,2,1) 8
8. Luke Becker (1,0,1,3,2) 7
9. Szymon Woźniak (0,2,2,2,1) 7
10. Mads Hansen (2,1,1,1,0) 5
11. Robert Chmiel (w,1,2,1,n/s) 4
12. Timo Lahti (3,0,0,d,1) 4
13. Szymon Ludwiczak (2,1,0,0,1) 4
14. Jaimon Lidsey (1,1,0,1,2) 5
15. Alan Ciurzyński (1,0,1,d,0) 2
16. Franciszek Karczewski (0,d,d,0,d) 0
17. Sebastian Szostak (u,n/s) 0
18.Paweł Caban (0) 0

Warto również wspomnieć, że podczas turnieju Krono-Plast Włókniarz Częstochowa ogłosił nawiązanie współpracy z Politechniką Częstochowską.

Poniżej znajduje się również link do programu, w którym głównymi bohaterami byli znani w żużlowym środowisku mechanicy:

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo