GKM przełamał passę. Stal bez szans [RELACJA]
Lepszej okazji na przełamanie złej passy GKM mieć nie mógł. Po serii porażek grudziądzanie jako zdecydowany faworyt przestępowali do spotkania ze Stalą Gorzów. W Gorzowie natomiast mieliśmy wiele niewiadomych. Pod znakiem zapytania przede wszystkim stać miał występ Andersa Thomsena.
Wysłane przez Oskar Foltyński | cze 6, 2025 | Żużel | 4 min czytania
![GKM przełamał passę. Stal bez szans [RELACJA] 1 GKM Grudziądz](https://nawylot.tv/wp-content/uploads/2025/05/GKM-Grudziadz-Anna-Dymek.jpg)
Spis treści:
Świetni gospodarze
Spotkanie w Grudziądzu ze względu na niekorzystne prognozy pogodny rozpoczęło się o 15 minut wcześniej niż pierwotnie zakładano. Nie przeszkodziło to jednak w żadnym stopniu gospodarzom tego spotkania. GKM już w pierwszym biegu pokazał, że będzie chciał rozprawić się z gorzowianami szybko i bezlitośnie. Najlepiej ze startu wyjechał Miśkowiak uciekając do przodu. Rywali za jego plecami trzymał Fricke, jednak na ostatnim łuku dwa punkty wydarł mu Lebiediew. W biegu juniorskim bez szans Oskara Palucha pozostawił Kacper Łobodziński i Kevin Małkiewicz. Grudziądzanie już po biegu juniorskim wysforowali się na sześciopunktowe prowadzenie.
W gonitwie trzeciej na pierwszym łuku miejsca zabrakło dla Andersa Thomsena. Duńczyk, którego pod bandę wywiózł rodak – Michael Jepsen Jensen, utrzymał się jednak na motocyklu. Sędzia spotkania mimo wszystko przerwał bieg, powtarzając go w pełnej obsadzie. W powtórce znów na starcie najlepszy okazał się duet gospodarzy. Thomsen przez chwilę objął prowadzenie, jednak ostatecznie musiał uznać wyższość swojego rodaka. Tuż przed przerwą na trasie Jaimon Lidsey wyprzedził Martina Vacuilka, a w walce o punkt między młodzieżowcami obu zespołów górą okazał się Łobodziński.
Bezsilni goście
W drugiej serii startów sytuacja wyglądała dość podobnie. Ze strony gości ciężko było znaleźć coś, co byłoby w stanie zatrzymać GKM. Grudziądzanie pierwszy bieg po równaniu zakończyli podwójnym zwycięstwem, za sprawą pary Miśkowiak – Tarasienko. W tym biegu bez szans był nawet lider Stali – Martin Vcaulik, który otrzymał ostrzeżenie. Następny bieg to znów bardzo szybki Jepsen Jensen, pewnie wygrywający swój bieg. Na trasie Małkiewicz wyprzedził Thomsena. Na koniec drugiej serii można było ujrzeć pierwsze rezerwy ze strony Stali. Kroka zastąpił Paluch, a Szlegiela Vaculik. Długo oglądaliśmy ścisk na torze. Na prowadzenie z zamieszania wyszedł Vaculik, jednak długą prostą Fricke zdołał wywalczyć trzy „oczka”.
Odwet za bieg ósmy udał się Słowakowi, który szybko przedarł się z trzeciej pozycji na pierwszą. Fajfer natomiast wykorzystał błąd juniora gospodarzy i tym samym oglądaliśmy po raz pierwszy zwycięstwo biegowe Stali. Nietypowo, bo po biegu ósmym oglądaliśmy również równanie toru. Po przerwie wydawać się mogło, że szybką odpowiedź zaprezentują gospodarze, jednak Fricke najpierw spadł za Thomsena, a następnie za Lebiediewa. I choć nie udało się w biegu dziewiątym, to udało się bieg później. Mimo rezerwy taktycznej (Szlegiela zastąpił Fajfer), to znów świetnie pokazał się Miśkowiak. Pewnie wygrywał bieg, a za jego plecami dojechał Tarasienko. Przewaga gospodarzy wyniosła już w tamtym momencie dwadzieścia punktów.
Spokojna końcówka
Po chwili podwójnie wygrać bieg mogli goście, a przynajmniej tak się to zapowiadało. Trzy punkty dla Stali zdobył Vaculik. Bardzo szybko jednak pozycje na rzecz gospodarzy stracił Łotysz reprezentujący barwy Stali Górzów. Gonitwa dwunasta rozstrzygnęła się na starcie. Thomsen wystrzelił do przodu, gonić go próbował Miśkowiak, a punkcik dający wygraną dodał Małkiewicz. Na trzy starty przed końcem „gołębie” zapewnił sobie tym samym zwycięstwo w meczu.
W biegu trzynastym bez najmniejszych problemów z zastępującym Szlegiela Thomsenem oraz Fajferem rozprawiła się para Lidsey – Jepsen Jensen, powiększając przewagę na dwadzieścia cztery punkty. Na biegi nominowane Stal desygnowała parę Paluch – Lebiediew oraz Thomsen Vaculik. GKM w biegu czternastym postawił na duet Lidsey – Tarasienko oraz Miśkowiak – Jepsen Jensen. W pierwszym z biegów goście prowadzili przez moment podwójnie, ale żużlowcy gospodarzy szybko przedarli się na drugą oraz trzecią lokatę. W ostatniej gonitwie dnia, Miśkowiak pewnie wygrał start, dowożąc wygraną do końca. Duńczyk z drużyny grudziądzkiej starał się gonić Vaculika, jednak nieskutecznie.
Po stronie grudziądzan nie zawiódł nikt. Więcej oczekiwać można było od Maxa Fricke’a, który w ostatnim czasie nieco przygasł. W ostatecznym rozrachunku wynik Australijczyka nie miał aż takiego wpływu na końcowy rezultat. Gospodarzom po serii porażek udało w końcu się przełamać. Gorzowianom ciężko było znaleźć jakikolwiek punkt zaczepny, a wyniku bronił dwojąc się i trojąc Martin Vaculik. Obie drużyny czeka teraz rewanż, na obiekcie im. Edwarda Jancarza.




