Mariusz Staszewski: Zrobimy wszystko żeby się utrzymać
Rozmowa z trenerem Krono-Plast Włókniarza Częstochowa jest już dostępna na kanale NA WYLOT.
Wysłane przez Oliwier Kowalski | mar 13, 2026 | Żużel | 9 min czytania

Spis treści:
We wtorek 10 marca na naszym kanale Maksymilian Kokott przeprowadził rozmowę z trenerem biało-zielonych Mariuszem Staszewskim. Oprócz kariery trenerskiej Staszewski ma za sobą również przeszłość w roli zawodnika. Występował on nawet w barwach Włókniarza w latach 1998-2000. Obecnie ma podpisany ważny kontrakt z klubem z Częstochowy do 2027 roku.
Kariera zawodnicza
Mariusz Staszewski jest wychowankiem Stali Gorzów, i tam stawiał on swoje pierwsze kroki na żużlu. Zdecydował on jednak aby zmienić barwy z żółto-niebieskich na biało-zielone. Jak sam trener przyznał, nie była to łatwa decyzja, gdyż była to jego pierwsza zmiana barw: „To była moja pierwsza zmiana klubowa, a więc siłą rzeczy jedna z najtrudniejszych zwłaszcza że nastąpiła po zakończeniu wieku juniora. Mimo to bardzo dobrze i z dużą sympatią wspominam przenosiny do Włókniarza. To właśnie tutaj złapałem oddech i poczułem, że wszystko zaczyna układać się znacznie lepiej. Dlatego z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że była to bardzo pozytywna zmiana w moim życiu” – stwierdził trener Mariusz Staszewski.
„Bardzo dobrze wspominam tamte czasy. Myślę, że Włókniarz był wtedy również w trudnym momencie — po zdobyciu mistrzostwa Polski przyszedł sezon spadkowy. W moim pierwszym roku nie udało nam się jeszcze wywalczyć awansu, choć byliśmy bardzo blisko. Dopiero w drugim sezonie osiągnęliśmy ten cel i awansowaliśmy, a później przyszła już jazda w Ekstralidze. Na pewno był to bardzo fajny okres i dobrze go wspominam” – mówił podopieczny biało-zielonych jak wspomina lata spędzone pod Jasną Górą.
Początki trenerskie
Pierwsza przygoda trenerska Mariusza Staszewskiego rozpoczęła się w Ostrowie Wielkopolskim. Jak sam przyznaje, po zakończeniu kariery zawodniczej chciał być trenerem: „Już jako doświadczony zawodnik zawsze myślałem o tym, żeby po zakończeniu kariery pracować jako trener. Wydawało mi się jednak, że bardziej będę spełniał się w pracy z młodzieżą i że to właśnie temu chciałbym się najbardziej poświęcić. Na początku tak to właśnie wyglądało. Kiedy zakończyłem jazdę na motocyklu, w Ostrowie odbudowywał się klub i prezesi postanowili się ze mną skontaktować. Mieli pomysł, żebym na początku zajął się przede wszystkim szkoleniem oraz prowadzeniem młodzieży w zawodach juniorskich. Plan był taki, aby w pierwszym roku skupić się głównie na pracy z młodzieżą, a dopiero od kolejnego spróbować zaatakować ligowo. I faktycznie w pierwszym sezonie miałem możliwość pracować głównie z młodymi zawodnikami, a z biegiem czasu zaczęliśmy stopniowo budować drużynę i próbować sięgać po coś więcej” – opowiadał.
W 2021 roku Ostrów awansował do PGE Ekstraligi. Sezon 2022 był jednak dla Ostrovii rokiem do zapomnienia. Klub nie zgromadził przy swojej nazwie ani jednego punktu i z zerowym dorobkiem punktowym spadł z Ekstraligi. Trener Mariusz Staszewski opowiedział nam jak wyglądał zaa kulis proces awansu, aż po spadek: „Wiadomo było, że finał ligi odbędzie się bardzo późno i kiedy wywalczyliśmy awans, rynek zawodników był już w zasadzie wyczerpany. Właściwie jedynym głośnym nazwiskiem był Chris Holder, który do nas trafił i odjechał naprawdę dobry sezon. Drugą sprawą była sytuacja finansowa klubu Ostrowa nie było wtedy stać na tak odważne ruchy jak np. rok później w Krośnie z Jasonem Doyle’em. Dlatego postanowiliśmy spróbować swoich sił składem, który mieliśmy i zawodnikami dostępnymi na rynku. Niestety nie udało się wygrać żadnego meczu, choć dwa razy byliśmy bardzo blisko. Sam awans był jednak dużym zaskoczeniem, bo na początku sezonu wielu skazywało nas raczej na walkę o utrzymanie, a po świetnej końcówce udało się awansować. Pewnym pocieszeniem było to, że bardzo dobrze radziliśmy sobie w lidze U24 i na koniec zostaliśmy jej mistrzami” – mówił.
Transfer do Częstochowy
Wielu było przekonanych, że Mariusz Staszewski zostanie na kolejny sezon trenerem Ostrowa. Niespodziewanie jednak klub z Częstochowy dzień po świętach Bożego Narodzenia ogłosił w swoich mediach społecznościowych, że to właśnie Staszewski zostanie trenerem Włókniarza na sezon 2025. Podopieczny biało-zielonych podzielił się z nami z czego ta zmiana wynikła i dlaczego akurat w tym czasie: „Dlaczego akurat taki moment? Trudno mi jednoznacznie powiedzieć, dlaczego właśnie teraz tak się to ułożyło w czasie. W pewnym momencie wydawało się jeszcze, że moja przygoda z Ostrowem potrwa co najmniej kolejny sezon. Z drugiej strony po dziewięciu latach można już mówić o pewnym zmęczeniu materiału. W dzisiejszych czasach rzadko zdarza się, żeby trener pracował tak długo w jednym klubie. Ta decyzja dojrzewała we mnie już od kilku sezonów i po prostu w tym momencie zapadła. Tak się to wszystko ułożyło i trudno mi wskazać jeden konkretny powód, dlaczego właśnie w tym okresie” – podkreślił trener biało-zielonych.
W sezonie 2025 Włókniarz znalazł się w małym kryzysie, gdyż odeszli czołowi zawodnicy tej drużyny, a w tym legenda Częstochowy Leon Madsen, który po ośmiu latach przeniósł się do Falubazu Zielona Góra. Wraz z Madsenem odeszli Mikkel Michelsen oraz Maksym Drabik. W ich miejsce do klubu przyszli: Jason Doyle, Piotr Pawlicki oraz na pozycję u24 Wiktor Lampart. Staszewski opowiedział nam swoje początki w klubie: „Ja przyszedłem do Włókniarza już po wszystkich transferach, więc drużyna była właściwie gotowa. Na papierze były to bardzo ciekawe nazwiska zawodnicy po różnych przejściach, którzy chcieli się odbudować i pokazać z jak najlepszej strony właśnie we Włókniarzu. Mimo to wielu ekspertów skazywało nas najwyżej na siódme miejsce, a niektórzy widzieli nas nawet za ROW-em Rybnik. Ja patrzyłem na to trochę inaczej, bo znałem tych zawodników i wiedziałem, że to bardzo ambitni ludzie z dużym potencjałem. Liczyłem, że uda im się nawiązać do swoich najlepszych sezonów i powalczyć o play-offy. Zresztą od początku mówiłem, że celem Włókniarza jest właśnie awans do fazy play-off. Niestety, ze znanych nam powodów, ostatecznie się to nie udało i sezon zakończyliśmy na szóstym miejscu. Myślę jednak, że przy odrobinie szczęścia i bez problemów zdrowotnych mogliśmy sprawić naprawdę dużą niespodziankę” – mówił.
Nadchodzący sezon 2026
Włókniarz Częstochowa utrzymał się w lidze wygrywając dwumecz z Gorzowem Wielkopolskim w fazie play-down co uplasowało klub na szóstej lokacie. Radość jednak nie potrwała za długo, gdyż kilka dni po utrzymaniu się w lidze zostały ogłoszone pierwsze odejścia z klubu. Odeszli m.in. : Kacper Woryna, Piotr Pawlicki, Jason Doyle oraz Wiktor Lampart. Trener powiedział nam jakiego zawodnika najbardziej mu szkoda: „Drużyna była skonstruowana tak, że potrzebna była cała trójka: Piotr Pawlicki, Jason Doyle i Kacper Woryna. Gdyby zabrakło choć jednego z nich, nasza siła byłaby znacznie mniejsza. W tamtym czasie bardzo mi zależało, żeby cała trójka została, niestety wyszło, jak wyszło i tyle” – podkreślił Mariusz Staszewski.
„Na pewno Sebastian Szostak jest wybitnym zawodnikiem i ma naprawdę ogromny potencjał. Trochę brakuje mu jeszcze chłodnej głowy i cierpliwości, żeby wyniki były w pełni adekwatne do jego umiejętności, ale mimo to już dziś jest w Ekstralidze. Po pierwsze dzięki przepisowi o U24, a po drugie dlatego, że Włókniarz potrzebował młodego zawodnika U24, a takich praktycznie nie ma na rynku. Sebastian był więc w drużynie niezbędny, także ze względów regulaminowych. Poza tym znam go od dziecka i wiem, że potencjał ma ogromny. Jeśli uda mu się zachować spokój, jego wyniki mogą być naprawdę świetne, i liczę, że przy jego startach przede wszystkim mecze domowe będą udane” – opowiadał trener biało-zielonych o nowym nabytku Częstochowy Sebastianie Szostaku.
Klub z Częstochowy do samego końca próbował podebrać Stali Gorzów utalentowanego Australijczyka Jacka Holdera, jednak były zawodnik Motoru Lublin dotrzymał słowa i został w klubie z Wielkopolski. Ze swoją opinią na temat tego transferu podzielił się z nami trener Staszewski: „Szansa istniałaby tylko i wyłącznie w przypadku, gdyby Stal Gorzów nie otrzymała licencji. Zawodnicy raczej byli przekonani, żeby w Stali zostać, więc wiadomo, że próbowaliśmy do samego końca, ale szanse były naprawdę niewielkie” – mówił.
Skład Włókniarza Częstochowa prezentuje się następująco: Jakub Miśkowiak, Mads Hansen, Rohan Tungate, Jaimon Lidsey, Sebastian Szostak, Franciszek Karczewski oraz Szymon Ludwiczak. Eksperci już od dawna stawiają biało-zielonych jako murowany kandydat do spadku, lecz jak sam trener oraz zawodnicy podkreślają zrobią wszystko co w ich mocy aby utrzymać się w PGE Ekstralidze. Do startu pierwszego ligowego meczu zostało 29 dni. To właśnie za tyle Włókniarz odjedzie swój pierwszy ligowy mecz w sezonie 2026 na terenie beniaminka Fogo Unii Leszno.
![Sparta Wrocław rozbiła Stal Gorzów [RELACJA] 2 Sparta Wrocław rozbiła Stal Gorzów [RELACJA]](https://nawylot.tv/wp-content/uploads/2025/05/sparta-wroclaw-rozbila-stal-gorzow-relacja.jpg)
![Pogrom w Częstochowie. Szymon Ludwiczak: Ten tydzień był ciężki [ROZMOWA] 4 Szymon Ludwiczak](https://nawylot.tv/wp-content/uploads/2026/04/szymon-ludwiczak-wlokniarz.jpg)

