Rollercoaster w Katowicach! Lech liderem przed ostatnią kolejką
Wysłane przez Aleksy Siekański | maj 18, 2025 | Piłka nożna | 3 min czytania

Spis treści:
Ostatni niedzielny mecz 33. kolejki PKO BP Ekstraklasy odbył się w Katowicach, gdzie miejscowy GKS podejmował walczący o mistrzostwo Polski – Lech Poznań. Po wczorajszej wpadce Rakowa, Kolejorz miał wszystko w swoich rękach, przed przedostatnim meczem w tym sezonie.
Przed pojedynkiem w Katowicach, zarówno Lech jak i Raków mieli na koncie po 66 punktów. Liderem tabeli natomiast była drużyna z Częstochowy, przez lepszy bilans meczów bezpośrednich. Lech więc musiał zapunktować na nowej Bukowej, aby zająć fotel lidera przed ostatnią kolejką.
GKS okazał się śliski dla Lecha
Pierwsze minuty meczu nieco przypominały łyżwiarstwo figurowe. W jednej akcji, poślizgnęło się aż trzech piłkarzy. Widać było, że murawa ucierpiała przez ostatnie ekscesy pogodowe.
Przed upływem pierwszego kwadransa, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zamieszanie w polu karnym wykorzystał Oskar Repka i mieliśmy 1:0 dla gospodarzy. Dla pomocnika katowiczan był to trzeci mecz z rzędu ze strzeloną bramką. Lechowi nieco skomplikowała się sytuacja w walce o fotel lidera.
Oprócz bramki dla GKSu najciekawszym momentem pierwszej połowy było to, co wydarzyło się w 33. minucie meczu. Walemark wpadł w pole karne i stwierdził, że skoro murawa jest mocno nasiąknięta wodą to sobie zanurkuje. Piękne to było! Nota 9.5. Byłaby dziesiątka, ale niestety sędzia napomniał go żółtą kartką. Dla Szweda była to czwarta kartka w tym sezonie, przez co nie zagra w ostatniej kolejce z Piastem Gliwice. Cóż za pokaz inteligencji piłkarskiej w erze VAR-u.
Na szczęście dla Lecha, dziesięć minut później Walemark zrobił to, za co mu płacą. Przyjął piłkę i huknął zza pola karnego. 1:1! W tej sytuacji natomiast nie popisał się bramkarz gospodarzy.
Szczęśliwa czternastka Gieksy, szczęśliwy rykoszet Lecha
W drugiej połowie błąd w wyprowadzeniu piłki popełnił Gurgul. Futbolówka trafiła pod nogi Wasielewskiego, który dośrodkował w pole karne, a tam najbardziej przytomny okazał się Nowak, który skierował ją do siatki Mrozka i GKS ponownie był na prowadzeniu. Gospodarze strzelili w tym meczu bramki w 14. minucie pierwszej i drugiej połowy.
Kilka minut później świetną sytuację na podwyższenie wyniku miał Mateusz Mak, ale w akcji sam na sam lepszy okazał się Mrozek.
Lech po straconej bramce ruszył do ataku. Kwadrans przed końcem w pole karne GKSu dośrodkował Pereira, piłkę głową uderzył Milić, ta trafiła jeszcze we wprowadzonego pięć minut wcześniej Mario Gonzaleza i ponownie mieliśmy remis.
GKS Katowice – Lech Poznań 2:2 (1:1)




