Legia przegrywa z Cracovią. Czy to był przedostatni mecz Feio na stanowisku?
Wysłane przez Igor Grzesiak | maj 18, 2025 | Piłka nożna | 4 min czytania

Spis treści:
Po nieudanej wiośnie w wykonaniu Cracovii, włodarze klubu podjęli decyzję, na mocy której wraz z zakończeniem sezonu z rewelacją jesieni pożegna się szkoleniowiec Dawid Kroczek. Na przeciwnym froncie oczywiście Legia. W barwach Wojskowych, wciąż niepewna pozostaje przyszłość trenera Gonçalo Feio. Portugalczyk nadal czeka na decyzję zarządu, czy to właśnie on poprowadzi drużynę ze stołecznego miasta w nadchodzącym sezonie. Decyzja zbliża się wielkimi krokami.
Trudno powiedzieć, czy wynik dzisiejszego meczu w jakikolwiek sposób mógł wpłynąć jeszcze na losy trenera Feio – zarówno na plus, jak i na minus – ale cel był jasny: zwycięstwo. Zadanie nie należało jednak do najłatwiejszych, bo w składzie Legii zabrakło kilku postaci pauzujących za kartki: Gonçalvesa, Kuna, Luquinhasa oraz wyróżniającego się w ostatnich tygodniach Ryoy Morishity.
Karuzela gna…
Od początku wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że tego spotkania do nudnych raczej nie zaliczymy. Już w pierwszym kwadransie mieliśmy kilka sytuacji – wszystko to w akompaniamencie bardzo dynamicznej, odważnej gry po obu stronach.
Laurkę dla tego fantastycznego fragmentu gry namalował Filip Rózga. Młodzieżowiec w 19. minucie wyprowadził Pasy na prowadzenie strzałem słabszą nogą, a w przypływie radości pognał sprintem do linii bocznej i rzucił się w objęcia żegnającego się z zespołem trenera Kroczka. To właśnie za jego kadencji młody Polak dostał realną szansę, by mocniej zaistnieć w Ekstraklasie i ten niezwykle sympatyczny gest możemy rozpatrywać jako zwykły, ludzki wyraz wdzięczności. Legia nie zamierzała długo czekać. Niespełna dwie minuty później Ilya Shkurin, precyzyjnym strzałem z pola karnego doprowadził do wyrównania. Szybka wymiana ciosów i… zaczynaliśmy wszystko od nowa.
Wydarzenia, które przyniosły kolejne minuty, idealnie obrazuje tekst kultowej piosenki zespołu Bajm pt. „Co mi Panie dasz”, której pierwsze słowa brzmią: „Karuzela gna…”. Najpierw do bramki bronionej przez Kacpra Tobiasza trafił Mikkel Maigaard, ale dogrywający mu Benjamin Källman znajdował się na spalonym. Chwilę później Fin, ponownie wcielił się w rolę antagonisty Cracovii i przegrał pojedynek nerwów z bramkarzem reprezentacji U-21, który zatrzymał piłkę zmierzającą do siatki po strzale z jedenastu metrów. Mineło niespełna 35 minut gry, a my mieliśmy już odhaczone wszystkie składniki z przepisu na ligowy hit.
Bezbarwna Legia po przerwie
Druga połowa zaczęła się nieco spokojniej, ale emocje przyszły już po dziesięciu minutach gry zagapił się w defensywie Legii Kapuadi. Benjamin Källman wyprzedził Kongijczyka i skutecznie wykorzystał okazję, by zrekompensować swoim kibicom zmarnowaną wcześniej jedenastkę, wyprowadzając Pasy na prowadzenie. Legia musiała koniecznie wrzucić wyższy bieg i odnaleźć to zaangażowanie, które długimi fragmentami widać było w pierwszej połowie. Bo po przerwie można było odnieść wrażenie, że podopieczni trenera Feio nieco nam „spuchli”.
Niestety – dla wszystkich kibiców ze stolicy – obraz gry, który oglądaliśmy po przerwie, był dokładnym przeciwieństwem tego czego moglibyśmy oczekiwać po drużynie, która właśnie dostała gonga. To Cracovia nadal częściej zagrażała bramce Tobiasza, a wytrącona z równowagi Legia kompletnie straciła rezon. Jeśli Wojskowi już coś kreowali, to akcje dalekie od tego, by realnie postraszyć gospodarzy. Nawet seria zmian, nie była w stanie tchnąć życia w ich grę.
Minuty mijały nieubłaganie, wciąż pod dyktando gospodarzy. Czy naprawdę trzeba było ogłosić rozstanie z trenerem Kroczkiem, żeby Cracovia wróciła do formy z pierwszej części sezonu chociaż na chwilę? Najwyraźniej tak – bo zaangażowanie utrzymywało się od początku do końca na równie wysokim poziomie. A w 70. minucie na stadionowym tablecie wyników widniało już 3:1. Szkoda, że ten przebłysk nastąpił dopiero teraz.
Legia zanotowała już dziesiątą porażkę w tym sezonie. Gdyby od tego meczu miał zależeć legijny byt Gonçalo Feio, sprawa byłaby raczej przesądzona. Oczekiwań wobec Portugalczyka na finiszu rozgrywek, rzecz jasna, nie znamy – i można tylko gdybać, czy takie wpadki wpłyną na jego końcową ocenę. Jedno jednak jest pewne – w gabinetach zarządu na pewno nie brakuje tematów do rozmowy, a decyzję poznamy już niebawem.
Cracovia – Legia Warszawa 3:1 (1:1)


![Od teraz już tylko poważna piłka. Raków zagra z Termalicą 4 Raków chce piąć się w tabeli, przystanek Szczecin [ZAPOWIEDŹ]](https://nawylot.tv/wp-content/uploads/2025/08/rakow-czestochowa-druzyna-w-debreczynie.jpg)

