Motor ogrywa Zagłębie na własnym terenie i przerywa złą passę
Przedostatnią niedzielę z Ekstraklasą w sezonie 2024/25 rozpoczęliśmy od wyjątkowo niewdzięcznego dla dziennikarzy starcia. Lublin kontra Lubin — wystarczy jedna literówka, by wprowadzić czytelnika w błąd. Motor, po trzech porażkach z rzędu, podejmował w stolicy województwa lubelskiego Zagłębie Lubin — zespół, który tydzień wcześniej zapewnił sobie utrzymanie w Ekstraklasie i mógł do meczu podejść z chłodną, spokojną głową. Z tego przyjemnego dla oka starcia, zwycięstwo wyszli gospodarze i wciąż mają szansę na historyczny wynik w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Wysłane przez Igor Grzesiak | maj 18, 2025 | Piłka nożna | 3 min czytania

Spis treści:
Motor napędowy ma się dobrze
Motor napędowy drużyny z Lublina działa bez zarzutu. Ledwie tydzień temu, gdy na arenę przy ulicy Stadionowej zawitał Piast – swoją drogą wygrywając przy tym z kretesem – podopieczni trenera Stolarczyka otworzyli wynik już w 3. minucie. Dziś poszli o krok dalej i ruszyli na bramkę rywala szybciej niż galerianki na promocje z okazji Black Friday. Efekt? Samuel Mráz wpisał się na listę strzelców już w 1. minucie i to Miedziowi od samego początku musieli gonić wynik.
Przez resztę pierwszej połowy można się było zastanawiać, czy proporcje przypadkiem nie są odwrócone. Gra, przez długie fragmenty, toczyła się pod dyktando Motoru, który kilkukrotnie był bliski podwyższenia prowadzenia – zwłaszcza, że defensywa Zagłębia specjalnie im tego nie utrudniała. Jakub Łabojko całkowicie przejął kontrolę nad wydarzeniami w środkowej strefie boiska, a Mbaye Ndiaye i Piotr Ceglarz raz po raz wrzucali na karuzelę Igora Orlikowskiego, który osamotniony na lewej flance nie otrzymywał należytego wsparcia od swoich kolegów z formacji.
W ogóle Motor pokazał dziś trochę tego błysku, z którego kojarzyliśmy gospodarzy w pierwszej połowie sezonu, zmierzającego już ogromnymi krokami do końca. Wysoka intensywność pressingu i bezpośredniość w kreowaniu akcji mogły się podobać. To kolejne spotkanie, w którym – mimo że stawka nie jest już tak wysoka (obie drużyny walczą już tylko o większą gratyfikację finansową na koniec sezonu) – zawodnicy wciąż nie są myślami na wakacjach. I bardzo dobrze.
Łeb w łeb po przerwie
Słaba postawa Miedziowych w pierwszej części spotkania nie umknęła uwadze szkoleniowca Leszka Ojrzyńskiego, który w przerwie zdecydował się na korektę. Na boisku pojawił się Adam Radwański – były zawodnik przyszłego beniaminka Ekstraklasy, Termaliki Bruk-Bet Nieciecza. Zastąpił młodego Daniela Mikołajewskiego, który nie udźwignął dziś ciężaru godnego zastąpienia na szpicy nieobecnego Dawida Kurminowskiego.
I trzeba przyznać, że cokolwiek opiekun drużyny Miedziowych powiedział w przerwie, ewidentnie zadziałało. Zagłębie po zmianie stron złapało wiatr w żagle i wyglądało to nieporównywalnie lepiej niż to, co mieliśmy (dość wątpliwą) przyjemność oglądać przez pierwsze 45 minut. Motor w żadnym wypadku nie pozostawał bierny — konsekwentnie realizował swój plan na to spotkanie, kąsając przyjezdnych bezpośrednimi atakami. Jechaliśmy tą kolejką — raz w jedną, raz w drugą stronę — i wszyscy, którzy źle znoszą podróże po ostrych zakrętach, musieli sięgnąć do szafki po Lokomotiv.
Zagłębie naprawdę miało swoje sytuacje. Pamiętajmy jednak, że spośród wszystkich osiemnastu drużyn występujących w tym sezonie w najlepszej lidze świata, to właśnie Miedziowi najrzadziej trafiali do siatki. Ich skuteczność w finalizacji akcji była na takim poziomie, że bardziej spostrzegawczy widzowie – nawet bez znajomości tej statystyki – mogli to wydedukować bez większego trudu.
W 85. minucie, gdy do siatki trafił wcześniej krytykowany przez nas za defensywne popisy Igor Orlikowski, mogło się wydawać, że goście wreszcie dopięli swego. Tym razem jednak na przeszkodzie stanął minimalny spalony, na którym znajdował się boczny obrońca lubinian.
Motor dowiózł to zwycięstwo do końca i na ten moment znajduje się na 7. miejscu w tabeli. Teraz pozostaje im patrzeć na pozostałe dzisiejsze spotkania. Lublinianie trzymają kciuki za potknięcie Cracovii w meczu z Legią i za stratę punktów Gieksy na Nowej Bukowej, w pojedynku z liderującym Lechem Poznań.
Motor Lublin – Zagłębie Lubin 1:0 (1:0)



