startAktualnościRakowiak z Włoch przed starciem z Fiorentiną: „Panicznie się boją”

Rakowiak z Włoch przed starciem z Fiorentiną: „Panicznie się boją”

„Fiorentina musi uważać” – twierdzi sympatyzujący z częstochowskim klubem włoski piłkarz.

Wysłane przez Kamil Bednarski | mar 11, 2026 | Piłka nożna | 4 min czytania

A jednak Raków Częstochowa wbrew krążącemu stereotypowi miał kibiców przed awansem do ekstraklasy. Miał i przed erą Michała Świerczewskiego. Żywym przykładem na to jest Dario Del Fabro, aktualny piłkarz Picerno występującego w Serie C. Z 30-letnim obrońcą posiadającym włoski i polski paszport porozmawialiśmy przy okazji nadchodzącej konfrontacji Medalików z Fiorentiną w 1/8 finału Ligi Konferencji.

Postać Del Fabro jako pierwszy piłkarskiej społeczności w kraju nad Wisłą przybliżył kilka lat temu Alberto Bertolotto, korespondent Przeglądu Sportowego na Półwyspie Apenińskim. W tamtym momencie wychowanek Cagliari trafił do bazy obserwowanych przez czerwono-niebieskich zawodników. Dzisiaj sam zainteresowany potwierdza nam swoje słowa o częstochowskiej przeszłości.

„Początkowo nie byłem wielkim fanem Rakowa, a raczej Wisły Kraków, bo podczas wakacji w Zakopanem mój ojciec, będący wielkim fanem piłki nożnej, dał mi koszulkę Macieja Żurawskiego i od tego dnia chodziłem z nią wszędzie. Z biegiem lat Raków stawał się coraz silniejszy i zaczął wygrywać. Żurawski przestał grać, więc zacząłem kibicować drużynie Częstochowy. Kibicowałem, bo to drużyna z rodzinnego miasta mojej mamy. Kiedy byłem mały, zawsze chodziliśmy do parku pod Jasną Górą grać w piłkę, a przed powrotem do domu mijaliśmy stadion. Choć kiedyś był znacznie starszy i mniejszy, teraz jest bardzo piękny”.

Dario Del Fabro zachwala zarówno progres swojego ulubionego polskiego zespołu, jak i całej PKO BP Ekstraklasy. Zdradza, że niegdyś przez okres dwóch lat istniał temat jego przeprowadzki i występów na naszym podwórku.

„Często śledzę Raków, zwłaszcza w ostatnich latach. Obecnie stał się czołową firmą w Polsce. Miał niesamowity rozwój i jest piękną rzeczą dla Częstochowy. W przeszłości byłem bliski gry w Ekstraklasie, kilkukrotnie kontaktowało się ze mną parę drużyn, ale potem zdecydowałem się przejść do innego kraju. Teraz ona osiągnęła doskonały poziom i wielu zawodników woli ją od innych, dużych europejskich lig. Szczególnie dla młodych piłkarzy jest to dobre okno wystawowe. Nowoczesne stadiony i organizacja na wysokim poziomie”.

Były młodzieżowy reprezentant Włoch chociaż w swoim drugim domu jeszcze nie zagrał, to pozostaje obieżyświatem, biorąc pod uwagę zmiany barw praktycznie corocznie, a czasem półrocznie. Zagrał on już w dziesięciu klubach ze swojej ojczyzny i miał swoje epizody w holenderskim Eredivisie, w Leeds, w Belgii oraz w Szkocji, a przecież spore pieniądze wyłożył za niego w 2017 roku Juventus, w którym później zaliczył serię wypożyczeń.

„Rozpocząłem karierę we Włoszech, bo jestem Włochem. Urodziłem się tutaj, więc naturalne jest, że spędziłem tu większość kariery. Zdecydowanie jestem bardziej znany we Włoszech niż w Polsce. Jestem bardzo dumny ze swojej kariery. Rozegrałem około 250 meczów w czołowych ligach europejskich, grając na stadionach mieszczących 50-60 tysięcy widzów. Odniosłem wiele sukcesów, podróżując po wielu krajach, poznając nowych ludzi, ucząc się nowych języków i kultur. Z pewnością chciałbym na stałe zadomowić się w jednej drużynie na wiele lat. Ale nie można mieć wszystkiego w życiu, więc teraz skupiam się na dokończeniu kariery tutaj, we Włoszech. Postanowiłem wrócić do ojczyzny, aby osiedlić się z rodziną i zapewnić żonie i synowi większą stabilizację”.

Przy okazji wątku zbliżającego się wielkimi krokami dwumeczu Rakowa Częstochowa z Fiorentiną, piłkarz przedstawił swoje przewidywania oraz reakcję włoskiego środowiska na kolejnego polskiego przeciwnika, ale też spojrzenie na przejęcie przez Łukasza Tomczyka drużyny prowadzonej wiele lat przez Marka Papszuna.

„Zmiana trenera zawsze ma swoje plusy i minusy. Myślę, że mecz z Fiorentiną to kluczowa okazja dla Rakowa. Jestem pewien, że będą bardzo skoncentrowani na osiągnięciu dobrego wyniku. Fiorentina musi uważać, bo Raków to bardzo fizyczna drużyna, grająca w bardzo nowoczesnym i intensywnym europejskim stylu gry. Jestem przekonany, że Fiorentina będzie bardzo skupiona, aby uniknąć powtórzenia błędu popełnionego przeciwko Jagiellonii. We Włoszech panicznie boją się, bo nie spodziewali się tak wysokiego poziomu po polskich drużynach. Fiorentina jest z pewnością faworytem, ​​biorąc pod uwagę prestiż i klasę zawodników, ale piłka nożna się zmieniła… siła fizyczna i dobra organizacja mogą sprawić problemy każdemu”.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo