startAktualnościŁukasz Tomczyk chwali Brunesa. „To przyjemność z nim pracować”

Łukasz Tomczyk chwali Brunesa. „To przyjemność z nim pracować”

W trakcie konferencji prasowej po meczu Rakowa Częstochowa Łukasz Tomczyk nie szczędził pochwał w stronę Norwega. Trener Medalików nazwał nawet Brunesa liderem.

Wysłane przez Mateusz Majda | mar 10, 2026 | Piłka nożna | 4 min czytania

Długi okres wokół Rakowa toczyły się dywagacje odnośnie tego kogo można nazwać liderem tej najnowszej drużyny. Z dnia na dzień coraz bardziej zauważalny był brak piłkarzy z takimi cechami jak Petrášek, czy Gutkovskis. Pytanie to spotęgowało się w trakcie kryzysu, kiedy to Marek Papszun seryjnie tracił punkty z Rakowem Częstochowa. Choć odpowiedzi wtedy na to nie otrzymaliśmy, to pewne jest to, że w tym momencie możemy wyłonić kilku takich przywódców. Jednym z nich jest kapitan Medalików, Fran Tudor. Czyli postać dość oczywista, która z dnia na dzień buduje swój pomnik w Częstochowie. Do tego grona może dołączyć również Ivi Lopez, który miejmy nadzieję, że już na stałe uporał się z kontuzją.

Ponadto w ostatnim czasie rośnie w Rakowie niespodziewany lider, a mowa tutaj o Jonatanie Braucie Brunesie. Norweg, który był bliski odejścia z Rakowa, aktulnie żyje klubem z Częstochowy, a idealnie w ostatnim meczu odzwierciedlały to obrazki, kiedy to po czerwonej kartce dla zawodnika Pogoni Szczecin, Brunes zachęcał kibiców do dopingu.

Wędka, afera tortowa

Zanim Jonatan Brunes strzelał w zespole z Częstochowy na zawołanie i robił to z każdej możliwej pozycji, to warto sobie przypomnieć, że jego początki nie należały do najlepszych. W swoim drugim meczu w barwach Rakowa otrzymał wędkę. W 60. minucie wszedł w miejsce Patryka Makucha, po czym w 80. minucie został zdjęty. Ubiegły trener Medalików, Marek Papszun argumentował swoją decyzję niezadowoleniem z realizacji zadań taktycznych oraz brakiem odpowiedniego skupienia, co początkowo dało się zauważyć. Z czasem już było tylko lepiej, Norweg stał się czołową postacią w zespole, a sezon 2024/2025 zakończył z 14 trafieniami. Oczywiście nie mogło być za pięknie, bo już na początku sierpnia 2025 roku Brunes niespodziewanie nie znalazł się w kadrze na kluczowy mecz eliminacji Ligi Konferencji z Maccabi Hajfa. Klub oficjalnie informował o jego „złym samopoczuciu”, jednak media szybko doniosły, że piłkarz odmówił gry. Według doniesień medialnych, Marcina Borzęckiego w programie „Tylko Sport”, punktem zapalnym stała się sytuacja z tortem urodzinowym. Marek Papszun miał rzekomo zdenerwować się z powodu wręczenia przez kolegów ciasta Jonatanowi Brunesowi w dzień meczowy. Trener uznał, że to nie jest czas na świętowanie, co doprowadziło do kłótni.

To wszystko spowodowało, że Norweg był bliski opuszczenia Rakowa. Na stole pojawiały się oferty, natomiast nikt nie był w stanie sprostać wysokim oczekiwaniom finansowym Medalików. Dużą determinację okazywała Slavia Praga, która ostatecznie miała sobie nie poradzić z nieugiętością Rakowa. Mimo napiętej atmosfery, Brunes finalnie został w Częstochowie.

Brunes wyrasta na lidera

Po całej aferze „tortowej”, Norweg szybko odzyskał zaufanie Marka Papszuna. Z meczu na mecz wyglądał coraz lepiej i oprócz strzelanych bramek, zaczął realizować założenia taktyczne. Był on ważnym elementem w powrocie do punktowania. U kuzyna Haalanda zaczęły pojawiać się cechy, których na samym początku brakowało. Jonatan Brunes stał się waleczny oraz coraz częściej brał na siebie grę. W krótkim czasie stał się ulubieńcem kibiców.

Kiedy mówi się o takich piłkarzach jak Brunes, o dziewiątkach, to zazwyczaj spogląda się na statystyki. W przypadku Norwega robią one ogromne wrażenie. W obecnej kampanii w 35 meczach zdobył 20 goli, ale co najważniejsze, u Brunesa oprócz liczb można zobaczyć duże ambicje. Norweg jest głodny wygrywania, ma obsesję na punkcie gry, co zauważalne jest przy każdej jego zmianie. Oprócz tego Brunes zagrzewa kolegów do walki. W momencie kiedy nie idzie stara się brać grę na siebie. Piłkarz z takimi cechami to definitywnie mentalny lider zespołu, z czym również zgodził się Łukasz Tomczyk. „Brunes? W każdym zespole, który trenowałem, to starałem się budować liderów. On jest takim zawodnikiem. To przyjemność z nim pracować” – stwierdził trener Rakowa podczas konferencji prasowej po wygranym meczu 2:0 z Pogonią Szczecin. Warto dodać, że worek z bramkami dla Medalików otworzył nie kto inny, jak Jonatan Braut Brunes.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo