Czas na zmianę. 18-latek pomoże Norwidowi? „Doskonale wykorzystuje szanse”
Nowa twarz w rozegraniu, nowa twarz na środku – teraz potrzeba nowej twarzy na przyjęciu.
Wysłane przez Kamil Bednarski | lis 1, 2025 | Częstochowa | 4 min czytania

Mogliśmy sobie wyobrazić lepszy początek sezonu PlusLigi 2025/2026 w wykonaniu Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa. Norwid bez zdobytego seta przegrał w domowym meczu na inaugurację rozgrywek z mistrzami Polski, zespołem Bogdanki Luk Lublin, a w drugiej kolejce uległ zawsze niewygodnemu Barkomowi Każany-Lwów 2:3, przywożąc z Elbląga tylko punkcik. W święto Wszystkich Świętych o premierowy triumf nie będzie błękitno-granatowym łatwiej, bo siatkarze spod Jasnej Góry udadzą się do Zawiercia na starcie ze srebrnymi medalistami poprzedniej kampanii. Jurajskich Rycerzy trzeba zaskoczyć czymś ekstra. Może takim środkiem będzie manewr w linii przyjęcia?
Wyniki poniżej oczekiwań, gra poniżej oczekiwań, forma liderów poniżej oczekiwań. Norwid do słabych startów zdążył przyzwyczaić swoich kibiców, ale wydawało się, że drużynę pod wodzą nowego trenera Guillermo Falaski będzie stać w pierwszych tygodniach na nieco więcej. Powodem do optymizmu dla społeczności klubu może być obiecujące wejście nowych nabytków. Luciano De Cecco przytrafiają się błędy, ale zgodnie z przewidywaniami, Argentyńczyk na ogół rozgrywa klasowe piłki i nierzadko popisuje się swoim geniuszem. Samuel Jeanlys jako rezerwowy ma potencjał, by pojedynczymi momentami zdobywać arcyważne punkty dla zespołu. Jakub Nowak dobrą zmianą w potyczce przed własną publicznością wywalczył sobie miejsce w wyjściowym składzie w starciu następnej serii gier i rozkręca się z każdym setem. Dzisiejszego wieczoru może, a nawet powinna zajść jeszcze jedna zmiana w „szóstce” ekipy Norwida.
Bardzo pozytywne symptomy daje bowiem 18-letni Jakub Kiedos, który wrócił do Częstochowy po dwuletnim pobycie na poziomie pierwszej ligi i stawia swoje pierwsze kroki w wielkiej siatkówce. Problemy linii przyjęcia i duetu Milad Ebadipour-Bartłomiej Lipiński są znane od dawna. I o ile bez Irańczyka, kapitana błękitno-granatowych, obecnie trudno nam sobie wyobrazić boiskową układankę, o tyle forma tego drugiego na starcie rozgrywek daje argumenty do posadzenia 28-latka w najbliższym czasie na ławce rezerwowych. Przypomnijmy, że „Lipa” wygrał przed rokiem rywalizację z Damianem Kogutem, który tego lata przeniósł się do Gdańska. Były zawodnik m.in. AZS-u Częstochowa i Skry Bełchatów cieszył się dużym zaufaniem Cezara Douglasa Silvy i na razie podobnie jest po zmianie na ławce trenerskiej. Ale słabe występy z Bogdanką i Barkomem mogą się przyczynić do roszad sztabu, który liczy na lepsze rezultaty.
A konkurent do gry od początku meczu jest godny. Wychowanek Norwida, młodziutki Jakub Kiedos zaskakuje wszystkich tych, którzy sądzili, że lider pierwszoligowego SMS PZPS Spała będzie tylko kolejną „zapchajdziurą” w kadrze częstochowian. 18-latek poza fantastyczną zagrywką, emanuje doskonałymi umiejętnościami i pewnością w ataku. Elementy do poprawy to oczywiście sama obrona. Jednak nie można się nie oprzeć wrażeniu, że dotychczasowe zmiany Bartłomieja Lipińskiego na Jakuba Kiedosa wnosiły bardzo dużo świeżości. Zawodnik mierzący 207 centymetrów mimo mniejszego doświadczenia, jest w ofensywie zwyczajnie bardziej finezyjny. O gracza z rocznika 2006 zapytaliśmy byłego pierwszego i drugiego trenera, a aktualnie ponownie opiekuna grup młodzieżowych „błękitno-granatowych”, który poznał przyjmującego jeszcze podczas pierwszego pobytu w strukturach akademii, czyli Leszka Hudziaka.
„Pamiętam Kubę, gdy przyszedł pierwszy raz na zajęcia. Od razu było widać, że ma potencjał na granie. Tylko trzeba było go dobrze oszlifować. W Spale miał okazję grać na poziomie pierwszej ligi i był wiodącym zawodnikiem drużyny, a to bardzo ważne, aby w tym okresie spędzał jak najwięcej czasu na boisku i zdobywał doświadczenie. Początek tego sezonu jest trochę nerwowy w wykonaniu Norwida — mamy za sobą dopiero dwa mecze, ale cieszę się, widząc Kubę, jak wchodzi na boisko i doskonale wykorzystuje swoje szanse. Dzięki temu buduje zaufanie u trenera” – powiedział nam szkoleniowiec. Sam Jakub Kiedos w oczach siatkarskiego środowiska wyrasta na supertalent, a Częstochowa właśnie w nim pokłada nadzieje na następnego wspaniałego wychowanka klubu spod Jasnej Góry. Trudno określić, czy to już ten moment, aby 18-latek odgrywał w plusligowej drużynie pierwsze skrzypce, ale zarząd Norwida musi go nadpłacić, przepłacić i podpisać na długi czas, żeby potężny potencjał przyjmującego wystrzelił wkrótce tutaj, w domu.


