Norwid z kolejną porażką. Tylko punkt w starciu z Barkomem Każany Lwów
Norwid po pięciu setach musiał uznać wyższość zespołu Barkomu i na swoje pierwsze zwycięstwo w tegorocznej kampanii PlusLigi musi poczekać.
Wysłane przez Filip Szpankowski | paź 29, 2025 | Częstochowa | 4 min czytania

Spis treści:
Klątwa Lwowa
Nie udało się przełamać klątwy spotkań z drużyną z Lwowa. Inaczej nie da się tego nazwać jeśli w swoim trzecim sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej nie jesteś w stanie pokonać zespołu z Ukrainy. Atmosferę w hali w Elblągu (bo tam Barkom rozgrywa swoje mecze) można określić jako sparingową, bo pomimo zebranej widowni, można było usłyszeć każde uderzenie piłki o parkiet. Przed meczem nagrodę za zdobycze reprezentacyjne otrzymał środkowy Norwida Jakub Nowak i to tyle jeśli chodzi o przyjemności.
Punkt za punkt
Gra w pierwszym secie toczyła się bardzo wyrównanie, drużyny wymieniały się prowadzeniem. Obraz zmienił się, gdy na zagrywkę w lwowskiej drużynie wszedł Mousse Gueye zdobywając dwa punkty rzędu. Drużyna prowadzona przez Ugisa Krastinsa prowadziła już 22:19 i zmierzała po zwycięstwo w pierwszej partii, ale błędy w ataku sprawiły, że na tablicy wyników zrobiło się 22:22. Świetną zmianę w polu zagrywki dał Jakub Kiedos, który swoim serwisem dał piłkę setową, a kapitan Milad Ebadipour skutecznym blokiem zakończył pierwszego seta 26:24 dla Norwida.
Drugi set to kolejna seria ciosów. Do połowy seta wynik ciągle oscylował wokół remisu, ale tak samo jak w pierwszej partii Gueye ustrzelił dwa asy serwisowe i Barkom odskoczył na trzy punkty. Przy wyniku 23:18 częstochowianie wzięli się za odrabianie strat, ale tym razem przeciwnik nie wypuścił prowadzenia i stosunkiem punktowym 25:23 zgarnął wygraną w drugim secie.
Barkom wykorzystywał błędy Norwida w trzecim secie i potrafił odskoczyć na cztery punkty, nie dając złapać przyjezdnym swojego rytmu. Fantastyczne zawody rozgrywał australijski przyjmujący Lorenzo Pope. Kontrola i skuteczność w ataku wyprowadziły Lwów na prowadzenie w całej rywalizacji.
Norwid chcąc zostać w meczu musiał wygrać czwartą partię. Dobrze funkcjonował Indra w ataku, co przekładało się na dwu-trzy punktowe prowadzenie. Dobrze punktował też Kuba Nowak. Barkom zdołał dojść na 18:18, ale końcówka zdecydowanie należała do Częstochowy. Kolejny raz świetnie na zagrywce zachowywał się Kiedos i wynikiem 25:21 Norwid doprowadził do remisu w całym spotkaniu.
Tie-break to dominacja gospodarzy. Już na samym początku wypracowali sobie czteropunktową przewagę i nie pozwalali dojść rywalom do głosu. Pope i Gueye poprowadzili Barkom do zwycięstwa 15:11 w piątym secie, zgarniając do ligowej tabeli dwa punkty. Drużyna Falaski mogła zadowolić się jedynie punktem.
Barkom Każany Lwów – Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa 3:2 (24:26, 25:23, 25:20, 21:25, 15:11
Pierwsze zmartwienia?
Nie takiego początku sezonu spodziewali się kibice pod Jasną Górą. Dwa wygrane sety i tylko jeden punkt zdobyty w dwóch pierwszych kolejkach to wynik poniżej oczekiwań, które w Częstochowie każdy postawił sobie bardzo wysoko. Komentujący to spotkanie Adrian Brzozowski i Jakub Bednaruk zgodnie przyznali: „Częstochowa gra bez pazura”. Dużo większą motywację i parcie na zwycięstwo można było zobaczyć w drużynie z Lwowa.
W Częstochowie upłynie jeszcze trochę czasu nim drużyna złapie rytm i wspólne zrozumienie. Wielokrotnie swoje poirytowanie na boisku wyrażał Luciano De Cecco, który jeszcze nie pokazał swojej najlepszej siatkówki.
Najbliższa okazja na przełamanie już w sobotę, choć zadanie wydaje się piekielnie trudne. Norwid wybierze się w krótką podróż do Zawiercia, gdzie zmierzy się z wicemistrzami Polski, Aluronem CMC Wartą Zawiercie. Drużyna prowadzona przez Michała Winiarskiego to przeciwnik, przeciwko któremu ciężko będzie odnieść pierwszą wygraną, ale nie takie niespodzianki w PlusLidze już widzieliśmy.



