startAktualnościCichy dramat mieszkańców Starego Miasta pośrodku wielkich projektów w Częstochowie

Cichy dramat mieszkańców Starego Miasta pośrodku wielkich projektów w Częstochowie

Podczas gdy Stare Miasto w Częstochowie stało się przedmiotem debat o wielkich inwestycjach i przyszłości dzielnicy, jej mieszkańcy wciąż czekają na przyłączenie do miejskiej sieci energetycznej.

Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | mar 16, 2026 | Częstochowa | 6 min czytania

W ostatnim czasie częstochowskie Stare Miasto stało się obiektem wielu rozważań na temat przyszłości dzielnicy oraz właściwie całego miasta. To właśnie tam na terenach dawnej przędzalni Elanex miałby powstać nowy stadion piłkarski dla Rakowa, a władze miasta podkreślają, że chcą oni nadać nowe życie całej tej dzielnicy, organizując warsztaty urbanistyczne dotyczące jej zagospodarowania. W tym wszystkim coś jest jednak ewidentnie nie tak. Mianowicie wieloletni mieszkańcy tej dzielnicy, którzy zamieszkują kamienice przy ul. Krakowskiej, czy przy Starym Rynku nadal nie doczekali się przyłączenia do miejskiej sieci ciepłowniczej, przez co okres zimowy jest dla nich prawdziwym koszmarem. W tej sprawie sporo opowiedział nam działacz Częstochowskiego Alarmu Smogowego, Hubert Pietrzak, a przed kilkoma dniami problem mieszkańców dzielnicy ponownie przybliżono na łamach portali SmogLab i Onet.

Hubert Pietrzak: „Jest to próba obejścia robiona przez miasto”

  • „Jesteśmy pod adresem Stary Rynek 21. To jest kamienica nazywana przez nas „Wampir ze Starego Rynku”, która należy do zasobu komunalnego miejskiego, czyli krótko mówiąc za nią odpowiada od początku do końca prezydent Częstochowy Krzysztof M. W jego imieniu zarządza częstochowski ZGM tą kamienicą. Problem jest taki, że podczas naszych projektów analizowaliśmy w termowizji docieplenie tego budynku. Ustaliliśmy, że tutaj jest bardzo duża utrata ciepła oraz 31 nielegalnych kotłów. I tak naprawdę, skandaliczna sytuacja jest taka, że mieszkańcy kamienicy tam marzną, a żądany jest od nich czynsz cały czas, który wcale nie jest taki niski” – zaczął przybliżać problem nasz rozmówca.
  • „Nie ma póki co jakichś konkretnych planów przyłącza do ciepła systemowego dla tej kamienicy. Przedstawiciele miasta jakieś głupoty gadają o tym, że walczą ze smogiem, co jest bzdurą całkowitą, bo prawie nic nie robią w tej kwestii. Nic nie robią z tych działań związanych właśnie z budynkami tego typu jak ten nr. 21 na Starym Rynku. I mieszkańcy tam muszą żyć, w takim wampirze energetycznym” – przedstawił stanowczo Pietrzak. – „To jest prawdziwe ubóstwo energetyczne” – dodał.
  • „W zeszłym roku w trakcie projektu Wampiry w termowizji przedstawiliśmy taki wniosek o obniżkę czynszu. Przygotowaliśmy to na zasadzie tego, że mamy takiego kopciucha, który jest niezgodny z uchwałą antysmogową i mieszkamy w takim budynku ZGM, wynajmujemy, to mamy pełne prawo do obniżki czynszu”.
  • „Wystarczy takie coś złożyć do częstochowskiego ZGM-u, powinni obniżyć ten czynsz. Tutaj niedaleko na ulicy Krakowskiej też była taka sytuacja, że ci mieszkańcy się zaczęli mobilizować w komitety, składać petycje, bo tam to już ekstremalnie się zrobiło. Są tam budynki zabytkowe, które miasto doprowadziło do ruiny przez zaniedbanie. Pojawiają się problemy z pleśnią i pękające ściany. W zimę dzieci trzeba było wywozić z domu w inną lokalizację, żeby normalnie funkcjonować. A jak próbowali mieszkańcy dogrzewać, dajmy na to prądem, no to dawało to niesamowite rachunki za prąd. Po prostu ich w takiej pułapce zostawili. To ja się pytam, gdzie tu jest ta lewicowa mentalność władz miasta Częstochowy? To jest jakaś absurdalna sprawa. Natomiast nowe pomysły z miasta są takie, jak słyszymy, że tutaj prywatny inwestor rozwalił jeden zabytek niedaleko Starego Rynku i teraz będą stawiać osiedle. Cała ta ściema w Galerii Jurajskiej pt. maraton projektowy „Stare Miasto: OdNowa”, jest to ewidentnie próba obejścia prawdziwego problemu robiona przez magistrat. Proszę się nie dać w to wciągnąć, ponieważ tu chodzi o to, że miasto nie chce organizować zgodnie z literą prawa i dobrym obyczajem konkursów architektonicznych, bo to zupełnie inna wtedy jest jakość architektury, zupełnie inaczej to wygląda projektowo. Oni próbują to zawsze zrobić bokiem, żeby można było robić to po swojemu. Krótko mówiąc źle jest. Ja się dziwię częstochowianom, że mimo wszystko ileś tam tych tysięcy głosów na tego prezydenta Krzysztofa M. było. Jest to facet, który w tym mieście rządzi od piętnastu już lat. Dla mnie to jest abstrakcja, że tak to wszystko źle może funkcjonować tyle czasu”.
  • „Tutaj na samym Starym Rynku jest kilka takich kamienic. Generalnie Stary Rynek plus ulica Kakowska to dziesiątki takich budynków. Jest tych wielorodzinnych budynków w całym mieście ponad 100, które mają nielegalne źródła ciepła, a w sumie tych źródeł ciepła, kotłów jest w granicach 1500. To jest bardzo dużo, bo szacuje się, że tych, które pozostały jeszcze niewymienionych, prywatnych, czyli w zwykłych prywatnych domkach kotłów, które nie są dopuszczone do użytku dzisiaj, może być około 3000-3500. Także wychodzi na to, że miasto w jednej trzeciej samo jest swoim trucicielem, truje swoich mieszkańców, niszczy życie tym, którzy mieszkają w tych kamienicach nieocieplonych i z tymi starymi kotłami. Można mieć różne zdanie na temat smogu i tak dalej, ale w momencie, kiedy przychodzi taka sytuacja, że nie ma czym ogrzać domu, bo kocioł się rozwalił, albo jest jakiś problem niesamowity z tym, żeby utrzymać właściwą temperaturę, no to już tutaj nie ma znaczenia, czy komuś ten smog pasuje, czy nie. Tutaj są zupełnie podstawowe, ludzkie potrzeby nie zapewnione i za to odpowiadają włodarze Miasta Częstochowa” – mówił dla naszego portalu Hubert Pietrzak.

„Na deklaracjach się skończyło”

Przed miesiącem obecni na miejscu byli także dziennikarze SmogLab i Onetu, którzy porozmawiali z mieszkańcami feralnej okolicy. Poniżej przedstawiamy słowa mieszkanki Starego Miasta Anny Walaszczyk cytowanej przez Onet.

  • ,,W tych budynkach mieszkają prawie same starsze osoby, w wieku 60-80 plus. Trzeba kupić węgiel lub drewno, natrudzić się, żeby je wnieść, codziennie napalić. Do tego popiół itd. Biorąc pod uwagę, że sił nam ubywa, ja sobie nie wyobrażam, jak będzie wyglądało moje życie za kilka lat, jeśli ta inwestycja [podłączenie do ciepła sieciowego] nie dojdzie do skutku. W 2023 r. za sam prąd zapłaciłam 5 tys. zł. Wróciłam więc do palenia drewnem, a piecem elektrycznym dogrzewam się tylko w nocy, gdy mam tańszy prąd. Gdyby nie to ogrzewanie, to ja bym się stąd nigdy się nie wyprowadziła, bo mnie tutaj jest dobrze. Ta okolica mi odpowiada. Ja tylko tak niewiele chcę, żeby ktoś się przychylił do naszej sytuacji. Nie tylko mojej, ale też pozostałych sąsiadów, jeszcze starszych ode mnie” – mówiła mieszkanka.
  • „Ta deklaracja, wizerunek naszych włodarzy, osób odpowiedzialnych za administrowaniem naszego osiedla, przekonał mnie w stu procentach, że ten projekt zostanie zrealizowany. Na deklaracjach się skończyło” – dodała w temacie podłączenia okolicy do centralnej sieci ciepłowniczej.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo