startAktualnościZwycięzców się nie sądzi. Raków górą w starciu ze Słoniami

Zwycięzców się nie sądzi. Raków górą w starciu ze Słoniami

W 22. kolejce PKO BP Ekstraklasy Raków Częstochowa pokonał na własnym stadionie Bruk-Bet Termalicę Nieciecza 1:0 po golu powracającego Iviego Lopeza.

Wysłane przez Jakub Zacharjasz | lut 22, 2026 | Piłka nożna | 5 min czytania

Kamień z serca, ulga, pozbycie się ciężaru – takie określenia mogą pchać się na usta niektórym kibicom po spotkaniu z Termalicą. Jednak to zwycięstwo nie przyszło gładko, łatwo i przyjemnie, ale co najważniejsze – to 3 punkty w ligowej tabeli.

Powrót króla

Pierwsze zaskoczenie? Ivi López w wyjściowej jedenastce. Hiszpan od dłuższego czasu zmagał się z kontuzjami i niewiele wskazywało na to, żeby akurat w tym meczu wrócił na boisko. Jednak jak się okazało – na całe szczęście – największa gwiazda Rakowa Częstochowa wybiegła na murawę już od pierwszego gwizdka.

Już od premierowego kontaktu z piłką hiszpańskiego ofensywnego pomocnika było widać ogrom chęci do gry i zaznaczenia swojej obecności na boisku. Ivi w jednym ze swoich pierwszych zagrań pokazał, że potrafi łamać schematy, kiedy to prostopadłym podaniem w pole karne złamał całą linię obrony przeciwnika i sprytnie znalazł Ameyawa. Co prawda z tej akcji nic groźnego nie wynikło, ale to był sygnał od lidera drużyny, że będzie szukał niekonwencjonalnych rozwiązań w sposobie dostarczania futbolówki do swoich kolegów z drużyny.

https://twitter.com/i/status/2025321257428820117

Błysk swojego geniuszu, który zaprocentował, to oczywiście moment zdobycia bramki przez Lópeza, kiedy w 42. minucie z sytuacyjnej piłki, stojąc tyłem do bramki, zdecydował się na uderzenie. Strzał po długim słupku okazał się perfekcyjny. Jednak co w sytuacji, gdyby zamiast Iviego w tym miejscu był ktoś inny? Mało który z zawodników Rakowa zdecydowałby się na takie rozwiązanie.

https://twitter.com/i/status/2025221673998283123

Kontrola pierwszej połowy

Co by nie mówić – pierwsza część spotkania była pod dyktando Medalików. Próba gry kombinacyjnej, utrzymywanie się długimi fragmentami przy piłce, pressing i zadomowienie się na połowie przeciwnika. Do tego groźne sytuacje, m.in. uderzenie głową Patryka Makucha, które kapitalnie wybronił Adrian Chovan, stuprocentowa okazja Jonatana Brunesa, który źle dostawił stopę po zagraniu Michaela Ameyawa i tym samym nie trafił do pustej bramki gości, czy w końcu strzał Iviego, po którym Raków objął prowadzenie. 

Niemniej jednak nie zabrakło kontrowersji sędziowskiej. W 33. minucie Jean Carlos został trafiony piłką w rękę we własnym polu karnym i wydawało się, że sędzia Paweł Raczkowski, który nie użył gwizdka, zostanie wezwany przez swoich kolegów z wozu VAR, żeby obejrzał tę sytuację. Jednak koniec końców rzut karny nie został odgwizdany. PZPN już odniósł się do tego zdarzenia i zamieścił na swojej stronie analizę Kolegium Sędziów. Stwierdzono, iż decyzja o braku podyktowania jedenastki była słuszna.

Niepewność po zmianie stron

Powiedzieć, że druga część spotkania w wykonaniu podopiecznych trenera Tomczyka pozostawiała wiele do życzenia, to jak nic nie powiedzieć. Po ostatnim gwizdku sędziego można było zachodzić w głowę, czy aby trener Rakowa w przerwie w szatni nie zasugerował swoim zawodnikom, aby ten wynik postarać się „dowieźć” do końca. Goście z Niecieczy urządzili sobie swoisty folwark na połowie czerwono-niebieskich i poczuwali się niczym pan na włościach. Częstochowianie nie mieli absolutnie nic do powiedzenia w drugiej odsłonie. Raków nie oddał ani jednego celnego strzału na bramkę Adriana Chovana. Większość czasu spędzili na własnej połowie, broniąc się przed nader nieskutecznymi próbami gości. Tylko brak skuteczności i dobrego wykończenia uchronił Medalików przed stratą gola, na którego swoją postawą Termalica mogła sobie zapracować. Nieliczne wypady czerwono-niebieskich kończyły się szybką stratą i neutralizacją zagrożenia praktycznie w zarodku. Oczywiście nie ma co gdybać, ale w sytuacji, gdy Raków mierzyłby się z drużyną z pierwszej połowy tabeli, to częstochowscy kibice mogliby mieć sporo pretensji do swoich zawodników i trenera Tomczyka.

Problemy personalne

W systemie, w którym gra Raków, bardzo istotne są pozycje wahadłowych. W tym spotkaniu zawiodły one na całej linii. Z jednej strony Michael Ameyaw, który oprócz kilku dynamicznych wypadów w kierunku pola karnego nie dał od siebie zbyt wiele. Po przeciwnej stronie Jean Carlos Silva – zawodnik, o którego większość kibiców mocno się martwi ze względu na dość spory spadek formy Brazylijczyka, co pokazał chociażby w sytuacji z początku meczu, gdzie źle rozegrał akcję i przy odrobinie szczęścia Ivan Durdov mógł skorzystać z tego błędu. W drugiej połowie Łukasz Tomczyk zdecydował się na wymianę obu wahadłowych, ale zarówno wchodzący Adriano Amorim, jak i Mitja Ilenič nie wnieśli do gry Medalików absolutnie żadnej pozytywnej zmiany. 

Mimo wszystko Raków dopisuje do ligowej tabeli 3 punkty i tym samym odnosi pierwsze zwycięstwo pod wodzą nowego szkoleniowca, ale jak szukać pozytywów, to chyba tylko w tym, że ten mecz po prostu zakończył się wygraną.

W następnej kolejce Medaliki wybiorą się do Poznania na spotkanie z Lechem. 

Zapraszamy również do obejrzenia naszego studia po meczu Raków – Termalica, które znajduje się poniżej.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo