Znamy lokalizację budowy PSZOKu i biogazowni. Opozycja ogłasza sukces, ale władza mówi: przecież tak miało być
Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | sie 29, 2025 | Częstochowa | 7 min czytania

Spis treści:
Temat budowy biogazowni i PSZOKu to gorąca w ostatnich miesiącach sprawa w Częstochowie. W marcu tego roku na nadzwyczajnej sesji rady miasta przegłosowano budowę tych punktów, mimo sprzeciwu radnych PiSu. Lokalizacją budowy pierwotnie miał być zalesiony teren na końcu ulicy Kucelin-Łąki blisko zabudowań mieszkalnych. Ostatnie miesiące były obwite w regularne protesty mieszkańców okolicy, których wspierali radni Prawa i Sprawiedliwości, czy także Grupa Elanex.
Protesty przyniosły skutek? Opozycja celebruje
Protesty przyniosły efekt, lokalizacja zostaje zmieniona, jednak pozostaje pewien niedosyt. Zostaje bowiem ona przesunięta o zaledwie 200 metrów, choć te wydają się kluczowe. Nie jest to teren zalesiony, więc zbędna będzie wycinka lasu, jest to także istotna dodatkowa odległość od posesji mieszkańców. Grafika od Grupy Elanex:

Opozycja wraz Grupą Elanex ogłasza sukces protestów, mimo wyrażonego podczas sesji rady miasta pewnego niedosytu.

Wpis umieścił na swoim profilu w mediach społecznościowych radny Piotr Wrona. Z przedstawicielem PiS udało nam się również porozmawiać podczas sesji rady miasta, na której poznaliśmy więcej szczegółów.
– Wczoraj poinformowałem opinię publiczną, moich znajomych, radnych oczywiście, a przede wszystkim mieszkańców naszego miasta, że na komisji klimatu przed miesiącem dowiedzieliśmy się od prezesa, od pani naczelnik ochrony środowiska pani Mariki Komorowskiej, że dotychczas rozważana lokalizacja biogazowni i PSZOKu, czyli tutaj przy ulicy Kucelin Łąki jest, że tak powiem odłożona w czasie na rzecz innej lokalizacji przy ulicy Korfantego, czyli bardziej na północ. Nowa lokalizacja, którą przedstawiono wydaje się lepsza, ponieważ jest bardziej oddalona od zabudowań, nie wymaga również wycinki lasów. Jednak na tę chwilę nic więcej nie powiem, wiemy, że na chwilę obecną trwają badania gruntu i wiemy, że przygotowywany jest raport oddziaływania na środowisko wraz z oceną. Wiemy też, że działka jest do kupienia za kwotę około 15 milionów złotych i to jest wszystko co wiemy na ten moment, myślę, że za tydzień, do półtora będziemy wiedzieli więcej – powiedział nam Piotr Wrona.

Nastroje studzi jednak przedstawicielka mieszkańców Kucelina, pani Barbara Wolnik, z którą również udało nam się w tym temacie porozmawiać.
– Mieszkańcy Kucelina, przyjęli z mieszanymi uczuciami decyzję Komisji Klimatu o rezygnacji z budowy biogazowni i PSZOK na pierwotnie wyznaczonej działce. Choć inwestycja nie powstanie dokładnie w tym miejscu, została przesunięta jedynie o 150–200 metrów, co w praktyce nie zmienia sytuacji. Wciąż będziemy odczuwać wszelkie skutki uboczne tej inwestycji: uciążliwe zapachy, hałas, zagrożenie wybuchem, wzmożony ruch ciężarówek, fetor śmieciarek, wycieki oraz emisję spalin. Dodatkowo teren pozostaje podmokły, a wody gruntowe znajdują się bardzo płytko, co stwarza poważne zagrożenie środowiskowe – przekazuje Wolnik.
– Warto też zauważyć, że wcześniejsze działki wciąż pozostają w ofercie miasta i mogą być w każdej chwili wykorzystane, co oznacza, że zagrożenie nie zniknęło. Powstaje też pytanie, dlaczego miasto potrzebuje aż 11 hektarów, skoro pierwotnie mówiono, że inwestycja zajmie zaledwie około 2 hektarów. Róża wiatrów pokazuje, że uciążliwości nie ograniczą się jedynie do Kucelina – mogą dotrzeć także do sąsiednich dzielnic, a nawet w kierunku centrum miasta. Dodatkowo las w tym rejonie został stworzony jako pas ochronny między terenami przemysłowymi a zabudową mieszkaniową. Budowa inwestycji w tym miejscu całkowicie niszczy tę koncepcję i pozbawia mieszkańców naturalnej bariery ochronnej – kontynuuje.
– Mieszkańcy mają wrażenie, że ogłoszenie referendum pobudziło władze miasta, które działają według schematu: „cóż szkodzi obiecać”. To nie jest prawdziwa odpowiedź na postulaty społeczności, lecz polityczny manewr, mający uciszyć mieszkańców przed głosowaniem. Nasz byt tylko się pogorszy – nie będzie ani nowego wodociągu, ani drogi, a jako mieszkańcy czujemy się całkowicie ignorowani. Podkreślamy, że płacimy podatki i rachunki, a jednocześnie mamy prawo mieszkać w bezpiecznym, spokojnym i czystym środowisku. Społeczność Kucelina, Odrzykonia i Kręciwilka oczekuje, że władze miasta podejmą decyzje odpowiedzialne, uwzględnią realne potrzeby mieszkańców i zachowają las jako pas ochronny, który od początku miał chronić mieszkańców przed uciążliwościami wynikającymi z sąsiedztwa terenów przemysłowych – powiedziała nam wciąż zaniepokojona działaczka społeczna.
Czy zatem oprócz walki o dobro mieszkańców jesteśmy również świadkami politycznej gry?
Wiceprezydent miasta: To nasza wymarzona lokalizacja
Co na to władze Częstochowy? Umywają oni ręce, jak informuje wiceprezydent Łukasz Kot obecnie ustalona lokalizacja od początku była celem władz miasta, które dopiero w czerwcu stały się głównym kandydatem do wykupienia terenu przy ulicy Korfantego, koszt będzie oscylował w granicach 15 milionów złotych. Ranga protestów jest więc marginalizowana. Ten sam wiceprezydent jeszcze pół roku temu mówił, że dawna lokalizacja jest jedyną odpowiednią na takie inwestycje w mieście, teraz zapiera się, że o działce przy samej ulicy Korfantego marzono w ratuszu od samego początku. O wątpliwościach związanych z wcześniejszym terenem pisała w marcu Grupa Elanex.
– 11 MILIONÓW ZŁOTYCH chcą zapłacić władze Częstochowy firmie Włodar za 7,5 ha porośniętego lasem terenu na osiedlu Kucelin Łąki – potwierdził na spotkaniu z mieszkańcami wiceprezydent Łukasz Kot. Dodał, że jest to jedyna działka w całym mieście nadająca się pod budowę elektrociepłowni opartej na przetwarzaniu odpadów zielonych oraz SPSZOK.
– Nieruchomość tę wspomniana firma zaledwie trzy lata temu nabyła od państwowej spółki Operator ARP, która zajmuje się wyprzedażą terenów pohutniczych. Trudno nam zrozumieć, dlaczego ekipa Matyjaszczyka nie mogła jej kupić od Skarbu Państwa sama, bez pośrednictwa firmy Włodar, skoro podobno już od 2019 r. przymierza się do budowy biogazowni. Około 146 zł za metr kwadratowy wydaje nam się przesadnie wysoką kwotą, dlatego chcemy wiedzieć, ile na tej transakcji ma zarobić sprzedający – mówił Piotr Pałgan z Grupy Elanex.
– Przypomnijmy, że właściciel Włodara Wiesław Włodarczyk wraz z krewnymi 23 października 2023 r. (tydzień po wyborach parlamentarnych) powołał do życia nową spółkę Wiolinowa Developer, której prezeską została młodziutka, zaledwie 25-letnia partnerka ówczesnego wiceprezydenta Częstochowy i lokalnego polityka Platformy Obywatelskiej Bartłomieja S., zajmująca się dietetyką. Pomimo małego doświadczenia zawodowego pani Kamila P. w zeszłym roku została koordynatorką ds. prehabitacji i edukacji prozdrowotnej w nowo utworzonej poradni Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego na Parkitce. W styczniu została zatrzymana i usłyszała zarzut „prania brudnych pieniędzy”.
– Trudno uwierzyć w to, że w tak dużym mieście jak nasze nie można znaleźć tańszej i dogodniejszej działki dla budowy takiej instalacji. Powinna się ona znajdować na terenach poprzemysłowych i zdegradowanych, aby nie trzeba było wycinać kolejnych hektarów lasu pod „ekologiczną” inwestycję. Z kolei do czasu skazania lub uniewinnienia Bartłomieja S. oraz pozostałych oskarżonych w jego sprawie władze miasta powinny powstrzymać się od tego typu transakcji z niektórymi firmami – podsumowywała Grupie Elanex.
Czy miasto mówi prawdę, czy zwyczajnie chce wyjść z twarzą w trudnym dla siebie momencie? Tego zapewne się nie dowiemy. Faktem jest jednak, że obecna lokalizacja przy samej ulicy Korfantego póki co jest priorytetem. Swój niedosyt w temacie nieco ironicznie wyraził Piotr Wrona, który zapytał, czy miasto nie ma bardziej wymarzonej lokalizacji, ponieważ ta rozwiązuje niewiele problemów mieszkańców Kucelina powstających w związku z budową obiektów. Wiceprezydent Kot potwierdził jednak, że inna lokalizacja obecnie nie jest planowana, ale również, że rozbudowa obiektów ponad ich założenia nie wchodzi w grę. Rozwiano tym samym pewne obawy w tej kwestii.
Mimo to na dokładną realizację musimy jeszcze poczekać, teren wciąż nie znajduje się w rękach miasta, sprawa więc wciąż jest rozwojowa i nie raz jeszcze o niej usłyszymy.



