Wróbel zdradził, na jakie zawody wróciłby jako spiker. „Jest jedna okoliczność…”
Janusz Wróbel gościł w ostatnim odcinku ŻUŻLA NA WYLOT.
Wysłane przez Kamil Bednarski | cze 25, 2025 | Żużel | 2 min czytania

Legendarny częstochowski spiker Janusz Wróbel był gościem dzisiejszego odcinka magazynu ŻUŻEL NA WYLOT. Chociaż dawny ulubieniec trybun stadionu przy ulicy Olsztyńskiej takiego za takim określeniem nie przepada. Ten magazyn rozpoczęła bardzo ciekawa wymiana zdań. „Jak słyszę legendarny to się od razu czuje jak dinozaur lub artefakt” – odparł prowadzącemu Wróbel.
„Ludzie mają dobrą pamięć. Skończyłem się bawić w spikerkę żużlową już ponad 20 lat temu, ale widać że udało się to zrobić nie najgorzej, skoro pamiętają. I to jest dla mnie bardzo miłe. Dzisiaj spotykam na ulicy ludzi, którzy mnie pytają kiedy wrócę. Nie wrócę” – stwierdził nasz rozmówca.
Nigdy nie mów nigdy? To znane przysłowie przytoczył po chwili nasz redaktor Kamil Głębocki. Wróbel przytaknął temu stwierdzeniu i odparł, że istnieje wyjątek od danego przez niego słowa, ale woli na razie zachować to w tajemnicy. Po raz kolejny udowodniliśmy jednak, że potrafimy być dociekliwi na wylot i podstępem przekonaliśmy gościa do uchylenia rąbka tajemnicy, wyjaśniając że rozbudził on ciekawość naszych widzów.
„Byłem ze Sławkiem Drabikiem od pierwszego dnia. Wtedy kiedy zaczynał, byłem nie tylko spikerem, ale też pracownikiem Włókniarza. I znamy się od bardzo dawna, uważam że zrobił bardzo wiele dla tego klubu i zasłużył na jakieś fajne pożegnanie. Więc gdyby padło hasło: robimy benefis dla Drabika, jako pierwszy zgłoszę się na ochotnika. Tak, jak to było w przypadku Józka Jarmuły. Ten fajny turniej urządziliśmy 10 lat po jego odejściu„ – zadeklarował Janusz Wróbel. W dalszej części magazynu kontynuowaliśmy wspomnienie niedawno zmarłego żużlowca. Cały program do obejrzenia na naszym kanale:


