startAktualnościDMPJ w Częstochowie: Motor na swoim poziomie, ale to Lwy pokazały pazur

DMPJ w Częstochowie: Motor na swoim poziomie, ale to Lwy pokazały pazur

Motor Lublin zrobił swoje, ale to młodzi z Częstochowy – zwłaszcza Szymon Ludwiczak – zaprezentowali się znakomicie podczas rundy Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów.

Wysłane przez Jakub Zacharjasz | lip 2, 2025 | Żużel | 3 min czytania

DMPJ w Częstochowie: Motor na swoim poziomie, ale to Lwy pokazały pazur

Kolejna runda Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów przeszła do historii. Tym razem gospodarzem była Częstochowa, a na torze przy Olsztyńskiej działo się naprawdę sporo. Faworyt? Motor Lublin – i faktycznie zrobił, co do niego należało. Ale to nie on był największym zaskoczeniem tego dnia.

Motor od początku na czele

Motor przyjechał do Częstochowy z jasnym celem – wygrać i nie pozostawić złudzeń. Plan wykonany, bez zbędnych fajerwerków, ale skutecznie. Przyjemski i Bańbor byli głównymi autorami sukcesu, chociaż akurat Przyjemski – jadąc z rezerwy – wyglądał, jakby wpadł tylko na moment i miał za chwilę wrócić na ekstraligowe ściganie. Przez większość dnia nie miał sobie równych, a jedyny, kto potrafił go objechać, to… nie kto inny jak reprezentant gospodarzy – Szymon Ludwiczak. I to nie z przypadku, a po konkretnej walce.

Częstochowa zbudowana na nowo

Włókniarz? Może nie zgarnął wygranej, ale nie taki był cel. Dla młodej ekipy z Częstochowy ta runda to był mocny test przed czwartkowym meczem ze Spartą. I trzeba to powiedzieć jasno – test zaliczony. Szymon Ludwiczak był dziś klasą sam dla siebie. W jednym z biegów pojechał po zewnętrznej, jak po sznurku, objeżdżając Przyjemskiego i Kawczyńskiego, jakby robił to w każdej kolejce. W kolejnym wyścigu przykleił się do kredy i ograł młodzieżowca z Poznania z chłodną precyzją. Tego dnia był liderem z krwi i kości – walczył, atakował, czytał tor. I co najważniejsze – wygrywał. Ale nie tylko Ludwiczak robił robotę. Franciszek Karczewski też pokazał, że potrafi dowieźć punkty wtedy, kiedy trzeba. Jechał pewnie, równo, z chłodną głową – a to w tego typu zawodach naprawdę procentuje. Dwucyfrówka to nie przypadek. Na plus także Bartosz Śmigielski – może nie był w centrum uwagi, ale dołożył swoje i wyglądał pewnie na motocyklu. Na minus zapisał się też pechowy incydent z Alanem Ciurzyńskim – zawodnik przewrócił się zaraz po wyjeździe z parkingu, próbując ustawić się pod taśmą. Upadek bez udziału rywala, ale wyglądało to naprawdę nieciekawie. Na szczęście obyło się bez groźniejszych konsekwencji.

Poznań i Toruń pod kreską

Dla porządku – trzeba wspomnieć o ekipach z Poznania i Torunia. I choć obie zostawiły po sobie waleczność, to niestety jazda była wyraźnie poniżej poziomu Lublina i Włókniarza. Brak płynności, niepewne wejścia w łuk, chaos w układaniu się na dystansie. U poznaniaków próbował ciągnąć wynik Kacper Teska, ale nie miał zbyt dużego wsparcia. U torunian – bez historii. Słabiej niż można się było spodziewać.

Częstochowa gotowa na Spartę?

Gospodarze mogą być z siebie zadowoleni. Choć nie zgarnęli kompletu punktów, to zostawili po sobie naprawdę dobre wrażenie. I to w ważnym momencie – bo już jutro starcie z Wrocławiem. Juniorzy Włókniarza pokazali dzisiaj, że potrafią nie tylko walczyć, ale i punktować z mocnymi rywalami. Pewność rośnie, a Ludwiczak z Karczewskim wyglądają, jakby dopiero się rozkręcali. Jutro może być ciekawie. Przed tym starciem zachęcamy do obejrzenia najnowszego magazynu ŻUŻEL NA WYLOT.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo