startBlogTrzy lata temu Raków to wypuścił. Jak będzie teraz?

Trzy lata temu Raków to wypuścił. Jak będzie teraz?

Raków pierwszy raz mistrzem został w 2023 roku. Wielka feta, ogromna radość, poczucie świetnie wykonanej pracy. Zapewne wielu z nas pamięta, że Raków mistrzem mógł zostać już rok wcześniej. Co więcej sytuacja sprzed trzech lat była bliźniaczo podobna do tej obecnej.

Wysłane przez Kamil Głębocki | maj 10, 2025 | Piłka nożna | 8 min czytania

Sezon 21/22 i ogromny niedosyt w Częstochowie

Kac po wyżej wymienionym sezonie nie trwał długo. Raków już w następnym sezonie przypieczętował mistrzostwo Polski, a po rundzie jesiennej miał aż 9 punktów przewagi. Gdyby jednak tak się nie stało, stan rozpamiętywania mógłby trwać długo. Wówczas zaczęłyby się głosy, że było tak blisko, a teraz to może się już nie powtórzyć. Na szczęście dla Rakowa mistrzostwo przyszło rok później. Wróćmy jednak na chwilę do sezonu 21/22.

Trzy kolejki do końca sezonu i częstochowianie wskakują na miejsce lidera. Wyprzedzają Lecha, który ma tyle samo punktów i Pogoń, która ma trzy punkty mniej. Zerknijmy na rozkład meczów jaki miały przed sobą dwie czołowe drużyny.

1.RAKÓW CZĘSTOCHOWA – 65 pkt.CRACOVIA (D) – 8 miejsceZAGŁĘBIE LUBIN (W) – 15 miejsceLECHIA GDAŃSK (D) – 4 miejsce
2. LECH POZNAŃ – 65 pkt.PIAST GLIWICE (W) – 5 miejsceWARTA POZNAŃ (W) – 10 miejsce ZAGŁĘBIE LUBIN (D) – 15 miejsce

Co możemy tu zobaczyć? Ano to, że Raków jest liderem, ale ma tyle samo punktów co Lech – jest pierwszy z uwagi na lepsze mecze bezpośrednie. W tej sytuacji częstochowianom wystarczyły trzy zwycięstwa. Lepszy terminarz wydaje się mieć ekipa z Poznania, ale ciężko żeby miało to jakieś większe znaczenie, bo we wszystkich meczach, które zostały Rakowowi, drużyna z Limanowskiego była faworytem.

Jak doskonale pamiętamy Raków wywrócił się już przy pierwszej przeszkodzie. Cracovia nigdy nie leżała drużynie Marka Papszuna, ale w tym momencie sezonu już o nic nie grała. Medaliki wychodzą na prowadzenie w 38. minucie spotkania za sprawą Gutkovskisa i wydaje się, że wszystko idzie jak należy. Cracovia jednak się nie poddała i wyrównała za sprawą Sergiu Hancki, który w 62. minucie strzelił bramkę. Raków desperacko próbował znów wyjść na prowadzenie, ale to się nie udało. Przewaga nad Lechem rośnie do jednego punktu, ale w Częstochowie panuje bardzo nerwowa atmosfera, bo Lech zaczyna właśnie spotkanie w Gliwicach i jeśli wygra, to zostanie nowym liderem i to już od niego będzie zależało, kto zostanie mistrzem.

Lech spotkanie w Gliwicach zaczyna jeszcze lepiej niż Raków, bo gol na 0:1 pada już w 16. minucie za sprawą Jakuba Kamińskiego. Co ciekawe, Piast wyrównuje tuż po przerwie po golu Kądziora i tam też zaczyna być nerwowo. Trzeba oddać jednak drużynie Macieja Skorży, że wojnę nerwów wygrała. W 87. minucie gola strzela Mikkael Ishak i Lech dowozi trzy punkty. Mamy nowego lidera.

Nie brakowało dużo, w końcu gol padł w samej końcówce i gdyby nie instynkt Ishaka, w Poznaniu znów mówiłoby się o mokrej szmacie i niewykorzystanym momencie. Kolejorz spotkanie jednak wygrał i pozostało mu wygrać pozostałe dwa mecze, żeby zostać Mistrzem Polski.

Pierwszy z dwóch finałów Lech grał w Grodzisku z Wartą. Można było przypuszczać, że Kolejorz zainkasuje trzy punkty, bo całkiem przypadkowo, Lech te mecze wygrywał praktycznie zawsze. W Częstochowie nadzieje rozbudził gol na 1-0 Michała Kopczyńskiego, ale szybko one znów zaczęły się tlić, bo w trakcie przerwy Kolejorz już wygrywał. Poznaniacy wygrali, a przed Rakowem był mecz w Lubinie o utrzymanie jakichkolwiek nadziei na zostanie mistrzem. Niestety presja zjadła drużynę Rakowa, a Zagłębie po bardzo nudnym meczu wygrało 1:0. Lech został mistrzem Polski.

Ostatnia kolejka nie miała żadnego znaczenia. Raków wygrał z Lechią 3:0 i po raz drugi został wicemistrzem. Co nie zagrało? Wydaje się, że przede wszystkim psychika. Nie jest łatwo grać jako lider w decydującej części sezonu. Częstochowianie w tej sytuacji znaleźli się pierwszy raz i temu wyzwaniu nie podołali. Oczywiście, Lech miał zdecydowanie silniejszą kadrę w porównaniu do Rakowa, ale powiedzmy sobie uczciwie – Raków w każdym z ostatnich trzech meczów był faworytem. Po zakończeniu sezonu otwarcie mówiło się o niewykorzystaniu szansy. W kuluarach słyszeliśmy, że ten wynik jeszcze bardziej nakręcił władze Rakowa, aby w kolejnym roku tym mistrzem zostać i to jak doskonale pamiętamy się udało. Nie sposób jednak o sezonie 21/22 zapomnieć, a gdy patrzy się w obecną tabelę, można mieć pewne flashbacki.

Gdzieś to już widziałem

Dziś znowu zostały trzy kolejki do końca. Znowu Raków jest liderem, znowu Lech jest drugi, znowu Raków gra mecz pierwszy i znowu gra go u siebie, a Lech znowu na wyjeździe. Sytuacja jednak troszkę się różni. Zerknijmy na terminarz.

1. RAKÓW CZĘSTOCHOWA – 65 pkt.JAGIELLONIA BIAŁYSTOK (D) – 3 miejsceKORONA KIELCE (W) – 8 miejsceWIDZEW ŁÓDŹ (D) – 13 miejsce
2. LECH POZNAŃ – 63 pkt.LEGIA WARSZAWA (W) – 5 miejsceGKS KATOWICE (W) – 10 miejscePIAST GLIWICE (D) – 11 miejsce

Jeśli Raków wygra wszystkie spotkania, to zostanie mistrzem. W spotkaniu z Jagiellonią Medaliki będą faworytami, bo Jaga ostatnio wygląda bardzo słabo. Widać po nich zmęczenie graniem w europejskich pucharach. Meczu jednak łatwo nie oddadzą, bo zaczyna im się wymykać TOP 3. Pogoń jeśli wygra swój zaległy mecz, to będzie miała tyle samo punktów co dzisiejsi rywale Rakowa, a to byłoby spore rozczarowanie dla zespołu, który jeszcze dwa tygodnie temu walczył o mistrzostwo.

Spotkanie z Koroną również nie będzie łatwe, bo kielczanie są w bardzo dobrej formie. Nie grają już jednak o nic, ale jeśli miałbym obstawiać, to mecz w Kielcach będzie dla Rakowa zdecydowanie trudniejszy niż dzisiejszy z Jagą. Na końcu Widzew Łódź, który też już o nic nie gra, ale może chcieć utrzeć nosa swojemu rywalowi.

A Lech? Lech musi liczyć na potknięcie Rakowa – podobnie jak przed trzema laty. Różnica polega jednak na tym, że zdaje się mieć trudniejszy orzech do zgryzienia, niż wówczas. Po pierwsze – w swoim pierwszym finale gra z Legią, więc ewentualne potknięcie Rakowa będzie bardzo ciężko wykorzystać. Legia po zdobyciu Pucharu Polski jest na fali, a w lidze ma coś do udowodnienia. Jeśli Lech wygra, to częstochowianie i tak będą jeszcze liderami (przy założeniu, że nie przegrają z Jagiellonią).

Pozostałe dwa mecze Kolejorza? W Katowicach może być ciężko, ale to też zależy. Jeśli Raków potknąłby się w Kielcach, to jestem przekonany, że Lech Gieksę rozniesie. Ostatni mecz zdaje się być formalnością.

Wszystko rozchodzi się o wynik meczów Rakowa. Wszystkie mecze do końca (oprócz oczywiście multiligi) Raków gra pierwszy. To z jednej strony dobrze, bo to oni dyktują tempo. Z drugiej w przypadku porażki Medalików, Lech dostaje dodatkowe siły – dokładnie to stało się trzy lata temu. Jest jednak jedna, bardzo znacząca różnica względem sezonu 21/22.

Raków może się potknąć

I o tyle sytuacja Lecha jest trudniejsza. Trzy lata temu, żeby być mistrzem, drużyna z Częstochowy nie mogła stracić żadnych punktów. Dziś jest inaczej. Lech traci do Rakowa dwa punkty i ma gorszy bilans bezpośrednich meczów, wiec żeby zostać mistrzem musi mieć przynajmniej jeden punkt więcej. Raków może wygrać dwa mecze i jeden zremisować. De facto Kolejorz musi liczyć na dwa potknięcia Medalików. Należy jednak pamiętać, że wystarczy jedna porażka np. w dzisiejszym meczu z Jagą i jeśli Lech wygra w Warszawie, to będzie nowym liderem i zdecydowanym faworytem do mistrzostwa. To wszystko może się zmienić w mgnieniu oka. W Częstochowie twardo stąpają po ziemi i uspokajają nastroje:

– Osiągnęliśmy już cel w postaci wywalczenia gry w pucharach, teraz gramy o vice-mistrzostwo. Dopiero potem zobaczymy o co będziemy walczyć – mówił na konferencji przedmeczowej trener Marek Papszun.

Po tym cytacie możemy zauważyć, ze trener Papszun gra z meczu na mecz. Nie ma myślenia o mistrzostwie. Jest myślenie o każdym następnym meczu. Dla Rakowa najważniejsze jest to, żeby piłkarze myśleli podobnie, a o to nie musi być wcale łatwo, bo trzy lata temu ta presja drużynę z Częstochowy zjadła. Zobaczymy jak będzie teraz, pierwszy ,,finał” już dziś o godzinie 20.15, a tuż po ostatnim gwizdku studio pomeczowe.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo