„Trzeba zachować się lepiej”. Łukasz Tomczyk po meczu Rakowa z Widzewem
Spotkanie Rakowa z Widzewem Łódź przysporzyło wiele niemałą liczbę emocjonujących zdarzeń. W 36. minucie meczu czerwoną kartkę obejrzał Zoran Arsenić. Między innymi sytuację związaną z opuszczeniem boiska przez chorwackiego obrońcę pozwolił sobie skomentować Łukasz Tomczyk podczas konferencji prasowej.
Wysłane przez Mateusz Majda | kwi 6, 2026 | Piłka nożna | 5 min czytania

W ramach 27. kolejki Raków Częstochowa ugościł na swoim stadionie drużynę z Łodzi. W obu przypadkach rezultat tego spotkania był bardzo ważny. Czerwono-niebieskim potrzebny był komplet punktów, aby przybliżyć się do TOP-4 zespołów PKO BP Ekstraklasy – miejsc gwarantujących europejskie puchary. Natomiast, jeśli chodzi o Widzew Łódź to zwycięstwo na Limanowskiego 83 pomogłoby w walce o utrzymanie.
Mecz w Częstochowie zakończył się jednak wynikiem 1:1 i pomimo, że 90 minut spotkania było usypiające, to doliczony czas zagwarantował niezliczoną ilość emocji. W meczu nie zabrakło również kontrowersji sędziowskich, których szereg zapoczątkował Zoran Arsenić, choć akurat w jego przypadku konieczność opuszczenia boiska była zasłużona. Chorwat w 36. minucie obejrzał drugi żółty kartonik, co w konsekwencji dało czerwoną kartkę. Po meczu podczas konferencji prasowej głos w sprawie występu kapitana Rakowa zabrał Łukasz Tomczyk, który zaznaczył, że zebrane przez niego kartki były wręcz o charakterze juniorskim.
- „Poprzedni mecz grał na Łazienkowskiej i myślę, że tam zagrał solidne zawody w porównaniu z tymi w Zabrzu. Czyli już odbudowywał się. Druga rzecz to, że jest kapitanem, dużo robi rzeczy takich nieoczywistych dla tej drużyny, żeby przytrzymać takie nastawienie, energię, komunikację tej linii obrony. Zna ten model gry. Oczywiście te kartki są juniorskie – trzeba się zachować lepiej, ale jego nastawienie było duże do meczu i myślę, że to nastawienie, ta jego pompka kolokwialnie mówiąc, zdecydowała o jego wyjściu. Był nastawiony na kontakt. Agresja to też jest jego styl gry. Czasem on ci dużo da, a czasem… musi się jak najszybciej otrzepać, wrócić i pomóc zespołowi do końca. Każdy jest ważny” – podkreślił szkoleniowiec Rakowa, tłumacząc dlaczego postawił w wyjściowym składzie na Chorwata, który w tym sezonie formą nie grzeszy.
Oprócz Zorana Arsenicia w wyjściowym składzie po raz pierwszy pojawił się Paweł Dawidowicz, który rozegrał bardzo dobre zawody. Decyzję o wystawieniu byłego reprezentanta Polski na placu gry od pierwszych minut wyjaśnił trener Rakowa.
- „Centymetry, przepracowany teraz jego okres przygotowawczy. Już takie wgranie się w zespół. Zagrał dużo w tym sparingu ze Stalą Rzeszów, 70 minut. Do tego pewne urazy zawodników, bo niektórzy zawodnicy grali z drobnymi urazami, a niektórzy nie zagrali. Też taka jakość jego w pojedynku i to, że jest Polakiem i taka komunikacja mocna […] żeby mieć balans tych polskich zawodników i tym się kierowałem” – mówił Łukasz Tomczyk.
Komentarz po meczu Rakowa z Widzewem Łódź
Na wstępie Łukasz Tomczyk podzielił to spotkanie na dwie części. Pierwsza z nich odnosiła się do momentu przed otrzymaniem czerwonej kartki przez Arsenicia, natomiast druga była okresem kiedy to Raków zmagał się z drużyną Widzewa Łódź, grając w niedowadze zawodników.
- „Mecz można podzielić na dwa momenty. Do kartki i od kartki. Uważam, że do kartki mieliśmy posiadanie piłki, ale nic z tego nie wynikało. Graliśmy dużo za plecy, ta gra była szarpana. Wdaliśmy się trochę w grę przeciwnika. Byliśmy za szeroko jako zespół, nie graliśmy takich podań szyjących środkiem. Ciężko nam było coś takiego skleić, choć optycznie tę piłkę mieliśmy. […] Po kartce zareagowaliśmy bardzo dobrze. Uważam, że bardzo szczelnie broniliśmy. Mieliśmy 22 wejścia w pole karne w całym meczu, a przeciwnik 25. W drugiej połowie po korektach, drobnych zmianach, mieliśmy dwa, trzy kluczowe wejścia w pole karne” – mówił trener Rakowa.
W dalszej części zwrócił uwagę na to, że wiele czynników, w tym czerwona kartka, nie sprzyjały na korzyść drużyny z Częstochowy.
- „Oczywiście wydarzyło się dzisiaj wszystko, żeby Raków nie wygrał, nawet nie zremisował, bo czerwona kartka, kontuzja bramkarza, bramka w 90. minucie. My pokazaliśmy charakter i zremisowaliśmy – poszliśmy po gola. Tutaj gratulacje dla sztabu za komunikację i zmiany” – stwierdził Łukasz Tomczyk, który powstrzymał się od skomentowania decyzji podejmowanych przez arbitra spotkania, Pawła Raczkowskiego. „Sędziego nie będę komentował” – mówił szkoleniowiec czerwono-niebieskich.
Na koniec Łukasz Tomczyk wspomniał o przerwie reprezentacyjnej, podkreślając że to były najlepsze dwa tygodnie jego pracy w Rakowie.
- „Mieliśmy moim zdaniem kapitalne dwa tygodnie, dobrze się przygotowaliśmy. Najlepsze jak jestem tutaj. Dużo pracy, dużo treningów strzeleckich, dużo gry na połowie przeciwnika. Te akcje w treningu wychodziły, sparing tak samo. Pojawialiśmy się w polu karnym, tworzyliśmy szansę i nie spodziewałem się, że będziemy tak wyglądać przez 35 minut” – mówił Łukasz Tomczyk, pokazując niezadowolenie z przebiegu pierwszej części spotkania do momentu czerwonej kartki.
Zapraszamy do obejrzenia naszego studia pomeczego, poniżej.




