Tomasz Lubaszka: Nikt w to nie wierzył. To tak jakbyś poleciał na Marsa
W drugim odcinku odświeżonego formatu KULTURY NA WYLOT w terenie rozmówcą redaktora Artura Kity był Tomasz Lubaszka, międzynarodowej sławy wybitny artysta malarz, który gościł nas w swojej pracowni.
Wysłane przez Kamil Bednarski | sie 30, 2025 | Częstochowa | 4 min czytania

Tomasz Lubaszka przyszedł na świat w 1961 roku w niedalekim Lublińcu, ale jest postacią silnie związaną z częstochowską społecznością. W programie, który miał premierę wczoraj o godzinie 17:00, opowiedział między innymi o swojej pracy i największych sukcesach.
„Urodziłem się i skończyłem studia w czasach tak zwanej komuny. Wtedy wystawa na Zachodzie była czymś niebywale nobilitującym. Teraz tam każdy może mieć wystawę w Stanach, Meksyku, Belgii czy Holandii. Ale kiedyś to było coś nieprawdopodobnego mieć wystawę w Szwecji. Jak miałem wystawę w Szwecji i miałem wydrukowany katalog, to po prostu nikt w to nie wierzył. To tak jakbyś poleciał na Marsa.
„Dostałem nagrodę na Bielskiej Jesieni. Miałem wybudowany dom w Herbach, przyjechał taki kolekcjoner z Dusseldorfu i kupił ode mnie 27 wielkich obrazów. Wtedy to były takie pieniądze… milion złotych, może dwa. Kupiłem sobie nowy samochód. W tamtych czasach to była historia z kosmosu. Nie da się tego opisać. Potem ludzie zaczęli mnie zauważać. Wygrałem jeszcze kilka konkursów. Zostawałem zapraszany na naprawdę ważne wydarzenia. Wystarczyło malować „osiem dni w tygodniu” i już nie trzeba było więcej. Żyję sztuką i ze sztuki od 30 lat.„
Jak twierdzi, jego zawodowa droga nie zawsze była usłana różami. Fach malarza nie jest tak łatwy, jak się może wydawać, a do zdobywania szczytów nie wystarcza samo szczęście.
„Były kryzysy i okresy dramatycznie złe. Na przykład w 2008/2009 roku. Nie mieliśmy pieniędzy. Była bieda. Minęło paręnaście lat i kupiłem nowy samochód. To jest taka sinusoida. Mądrość poznaje się na tym, jak człowiek uczy się na błędach. Jak już przeżyłem taki duży kryzys, to teraz takiej kupki nie ruszę, choćby nie wiem co się stało.„
„Każdy mówi „Ach, jaki sukces. Trzeci dom wybudowałeś, tutaj nowe Volvo. To siamto, owamto.” Ale trzeba zasuwać. Musisz być swoim zaopatrzeniowcem. Katalogi, druki, wyjazdy. Zgrać to wszystko, powysyłać na maile, na muzea, galerie itd. Wszystko robię niemal sam. Mam księgowego Wojtka. Mam ludzi, którzy mi pomagają, ale załatwiam te rzeczy. Na przykład mój kolega zatrudnia sekretarkę, która zajmuje się tą biurokratyczną robotą. To trzeba wszystko ogarnąć.„
Jednym z wielu zajęć Lubaszki jest również praca w częstochowskiej Konduktorowni. Malarz zauważa jej wyjątkowość, jak i kulturalną magię całego miasta.
„Konduktorownia to jest perełka. Notabene jestem obecnie szefem rady artystycznej tej galerii. To jest galeria częstochowskich artystów, w której tak naprawdę możemy zrobić każdą wystawę, jaką tylko chcemy, pod warunkiem że poziom artystyczny jest okej. Ani prezydent, ani wojewoda, ani premier rządu nie powie nam „nie” albo „tak”. To my decydujemy, czy robimy daną wystawę. Jak sobie zdałem z tego sprawę, to zaangażowałem się w pracę w niej.„
„Częstochowskie środowisko jest super. To zagłębie artystyczne, pod względem plastycznym, ale i muzycznym. Wielu częstochowskich artystów jest wysoko notowanych w Polsce. Mam oczywiście spory żal do władz, że za mało interesują się i inwestują w kulturę. Ale pewnie gdyby robili to sto razy więcej, też miałbym mało. Kultura jest ogólnie niedofinansowana na świecie.„
W rozmowie z naszym kanałem artysta wspomniał także o kolejnych wyzwaniach oraz celach. Mimo 64 lat na karku, były instruktor narciarski nie chce osiadać na laurach.
„Jestem rok przed wystawą jubileuszową. Chcę wydać taki album monograficzny. Zaangażować się w to chce miejscowy kolekcjoner, który od lat kupuje moje prace. Miejsce wystawy? Miejska Galeria Sztuki w Częstochowie – to jest moje ukochane miejsce galeryjne na świecie.„
„Nie byłem nigdy w Australii i nigdy nie byłem na kontynencie afrykańskim. W życiu przestało mi się spieszyć i chcemy z żoną jechać do północnej Afryki – Maroko, Tunezja, Algieria. Mam kłopoty z sercem, więc musi być tam w miarę chłodno. Plany są” – przekazał Tomasz Lubaszka. Cały wywiad poniżej:



