startAktualnościTadeusz Wrona o kulisach referendum z 2009 roku. „Zakaz wstępu do telewizji”

Tadeusz Wrona o kulisach referendum z 2009 roku. „Zakaz wstępu do telewizji”

Podczas rozmowy na naszej kanale były prezydent Częstochowy Tadeusz Wrona opowiedział ze swojej perspektywy o kulisach referendum, które pozbawiło go fotelu prezydenta, wskazując chociażby na stronniczość jedynej wówczas telewizji w Częstochowie.

Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | lut 4, 2026 | Częstochowa | 5 min czytania

Tadeusz Wrona

Od referendum w 2009 roku, kiedy to skutecznie odwołano prezydenta Tadeusza Wronę, minęło już blisko 17 lat, ale temat ten wciąż jest od czasu do czasu podnoszony. Wynika to głównie z tego, że Tadeusz Wrona to wciąż poprzednik obecnego prezydenta Częstochowy – Krzysztofa Matyjaszczyka. To właśnie jego zwolennicy często na poparcie swoich poglądów mówią, że nie chcą w Częstochowie powrotu czasów prezydenta Wrony.

„Akcja była w dużym stopniu oparta na kłamstwach”

Sam zainteresowany będąc gościem ROZMOWY NA WYLOT na naszym kanale podzielił się swoim punktem widzenia na tamte wydarzenia. Były prezydent zwracał uwagę na oparcie kampanii, wymierzonej w niego, na nieprawdzie, co ułatwiała ówczesna sytuacja na rynku medialnym w Częstochowie oraz ogólny kształt ówczesnych mediów masowych.

  • „Cała akcja, która była prowadzona przez tak zwany komitet społeczny była oparta w dużym stopniu na kłamstwach, pomówieniach i ośmieszaniu. W Częstochowie telewizja była jedna i jeżeli pan ma zakaz wstępu do tej telewizji, która należy do spółdzielni mieszkaniowej, na czele której stoi radny z Lewicy, w jaki sposób ma pan coś w tej telewizji przekazać, jeżeli pana do tej telewizji nie zapraszają? Mało tego, jeżeli filmują coś nawet tam gdzie pan jest, na najważniejszych uroczystościach, to pana nie ma w tym kadrze. W jaki sposób pan przekaże swoje informacje do telewizji? W jaki sposób pan przekaże mieszkańcom informacje, kiedy lokalna gazeta na forum internetowym puszcza wszelkie kalumnie, a nie dopuszcza informacji, które prostują te informacje. Wydaje pan informator Urzędu Miasta, ale to jest informacja miesięczna, która pokazuje co się zrobiło, w jaki sposób realizuje się budżet. Krótko mówiąc: w jaki sposób? Dzisiaj rozmawiamy w kategoriach takich, że każdy kto ma możliwości, środki i talent może utworzyć swój kanał, są możliwości internetowe, których wtedy nie było” – mówił.
  • „Internet oczywiście był, ale referendarze wykorzystywali go w taki sposób, że wtedy był portal Nasza Klasa, dzisiaj de facto Facebook spełnia jego funkcje. No i jeżeli ktoś podszyje się pod pana i utworzy portal Tadeusz Wrona na tej Naszej Klasie i puszcza tam cały stek różnych rzeczy, na przykład zdjęcie pana z wakacji zdjęte ze strony internetowej, z żoną, z córkami i ze zmontowanym zdjęciem księdza Arcybiskupa, tak sprawnie, że ciężko odróżnić czy to prawda czy nie i napis: wakacje zawsze spędzamy razem. Jednym z zarzutów było przecież to, że żona jest siostrą Biskupa – zarzut absurdalny – ale on idzie, jak plotka, jak mgła do ludzi. A więc muszę powiedzieć, że ci referendarze, co było dla nas i dla mnie wielkim zaskoczeniem, stosowali takie metody, których do tej pory nie było. Rozdawano też prezerwatywy z napisem ,,wywal wronę”, kłamstw było bardzo dużo, przeróżnych. Nawet do tego stopnia, że przed samym referendum w mieście były duże plakaty, że Rada Miasta wzywa do głosowania wraz z numerem uchwały, a takiej uchwały nie było. Prokuratura, Policja nikt się tym nie zainteresował. Za głosy płacono, najpierw złotówkę, potem 2 złote, taki był sposób działania” – przedstawił sprawę Tadeusz Wrona.

Zarzuty, które źle się zestarzały?

Tadeusz Wrona zwrócił także uwagę na zarzucanie mu nietrafionych inwestycji, bądź ich złego planowania. Prezydenta krytykowano chociażby za remont Alei NMP oraz Parku Jasnogórskiego, czy też za plany na przyszłe inwestycje, które później finalnie były realizowane według tych właśnie założeń.

  • „Te inwestycje, które jakoby były złe, na przykład remont Alei NMP, czy również powiązanie z DK-1 ul. Jana Pawła drugiego, remont Placu Biegańskiego, nagle się okazało, że to wszystko później zostało zrobione według tych projektów, no i jest w porządku, ale nie ma Wrony, to o to chodziło. O to chodziło, że ze mną nie robi się żadnych interesów. Za moich czasów nie było CBA w urzędzie i nigdy nie mieliśmy żadnych problemów związanych z tym, że ktoś powie, że ja coś zrobiłem dla siebie. W roku 2008 albo 2009 przedstawiliśmy na sesji Rady Miasta projekt planu rozwoju linii tramwajowej na Błeszno. Radni z Lewicy mówili wtedy, że to jest niemożliwe, to jest działanie wyborcze, to się nie uda, skąd weźmiemy te pieniądze. Ale dzięki pomocy samorządowców ze Śląska, Piotra Uszoka, który był wtedy prezydentem Katowic i innych prezydentów, którzy na spotkaniu w Katowicach zagłosowali za tym, żeby nas poprzeć, dostaliśmy pieniądze i na zakup linii tramwajowej i na zakup nowych składów. Czy wyobrażamy sobie dzisiaj Częstochowę bez tej linii, bez tramwaju na Raków pod sam stadion? A to się udało” – wyjaśniał nasz rozmówca.

Cała ROZMOWA NA WYLOT znajduje się na naszym kanale, poniżej.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo