Dwukadencyjność w samorządach zostanie zniesiona? PSL chce zmiany
Co zniesienie dwukadencyjności samorządów oznaczałoby dla Częstochowy?
Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | lip 28, 2025 | Częstochowa | 5 min czytania

Spis treści:
Po siedmiu latach od wprowadzenia dwukadencyjności samorządów, Polskie Stronnictwo Ludowe ogłasza chęć zmiany. Częstochowa jest idealnym przykładem tego, że ta zasada, bądź jej brak, ma realny wpływ na rzeczywistość.
Dwukadencyjność a Częstochowa
Choć od 2018 obowiązuje przepis, że urząd prezydenta miasta, burmistrza, bądź wójta można sprawować przez nie więcej niż dwie kadencje, to prezydent Matyjaszczyk już czwart raz sprawuje władzę w Częstochowie. Jak do tego doszło? Otóż zasada ta, kiedy została wprowadzona, obejmuje dwie kadencje od momentu wejścia w życie ustawy. Zatem, gdy w 2018 roku Krzysztof Matyjaszczyk kończył swoją drugą kadencję, mógł on być prezydentem przez jeszcze kolejne dwie. Jak się w przyszłości okazało, częstochowianie umożliwili mu skorzystanie z tego prawa.
Jeden, dwa, trzy, cztery i koniec…?
Kiedy w kwietniu ubiegłego roku prezydent Matyjaszczyk objął urząd prezydenta miasta Częstochowy, było jasne, że jest to już jego ostatni raz, co wielu niepopierających go częstochowian przyjęło z ulgą. Okazuje się jednak, że wcale tak nie musi być, jeżeli ustawa złożona na początku lipca przez PSL faktycznie weszłaby w życie. W takim przypadku tym samym ustawa sprzed siedmiu lat, która tę dwukadencyjność wprowadzała, okazałaby się zbędną. Zbędną, ponieważ od tego momentu nie minęły jeszcze dwie pełne kadencje, więc limit ten nie miał okazji jeszcze nikogo objąć. Nad Częstochową spoczywa widmo referendum, zatem prezydent Matyjaszczyk może do końca nawet nie dotrwać, a ustawa ta, nad którą termin głosowania nie jest jeszcze znany, wcale nie musi wejść w życie. Wszystko to są jedynie przewidywania, jednakże trzeba przeanalizować wszelkie możliwe scenariusze, szczególnie w tak ważnym dla miasta temacie.
Co to oznaczałoby dla Częstochowy?
Wybory samorządowe rządzą się swoimi prawami. O ile poparcie dla konkretnych partii w konkretnych miastach często zmienia się dość dynamicznie, tak prezydenci, czy też burmistrzowie piastujący urzędy przez lata, to w Polsce zjawisko powszechne. Prezydent Matyjaszczyk został wybrany prezydentem Częstochowy już cztery razy, zatem ma on już wśród wielu, szczególnie starszych mieszkańców, którzy stają się w Częstochowie większością, wyrobioną renomę i jest on dla nich po prostu wygodny. Czy więc w razie zmian w prawie zostałby on wybrany po raz piąty? Nie jest to pewne, ale istnieje takie prawdopodobieństwo. Nie da się ukryć, że po 15-stu latach prezydentury Krzysztofa Matyjaszczyka, który za każdym razem wprowadzał za sobą grupę “swoich” ludzi do częstochowskich samorządów, układ polityczny w mieście jest bardzo zabetonowany i dla wielu to właśnie jest przyczyną stagnacji miasta, w którym brakuje odważnych zmian i poważnych inwestycji. Wedle obecnie panującego prawa kolejne wybory samorządowe w Częstochowie zmianę po prostu musiałyby przynieść, a patrząc na obecny układ sił w mieście, byłaby to zmiana dość radykalna. Dlaczego? Tak jak wspominaliśmy, w wyborach samorządowych partia to sprawa raczej drugorzędna, a głosuje się na konkretnych kandydatów. W sytuacji, gdy prezydent Matyjaszczyk nie będzie mógł już kandydować, jego środowisku ciężko będzie znaleźć kandydata, któremu w choć zbliżonym stopniu zaufają mieszkańcy i poparcie takowego przez obecnego prezydenta może niewiele pomóc. W przypadku gdy do referendum by nie doszło, radykalną zmianę przyniosłyby następne wybory samorządowe. Jednak no właśnie, interesy grup politycznych sprawiają, że w kraju nad Wisłą nic nie jest pewne.
Dlaczego właśnie PSL i komu na tym zależy?
Polskie Stronnictwo Ludowe słynie z dużego poparcia dla swoich samorządowców w mniejszych miastach oraz na wsiach. Zablokowanie wymuszonych zmian jest więc w ich interesie, bo to tam prawdopodobnie właśnie upatrują ostatnie źródło poparcia dla swojej partii. Podobne interesy mają również partie lewicujące, ponieważ większe miasta to z kolei miejsce ich elektoratu, a przykładem tego może być właśnie Częstochowa, przynajmniej jeśli chodzi o wybory samorządowe. Dlatego właśnie w ten sposób chce się zwyczajnie utrzymać władzę przez tych, którzy ją już sprawują.
Można mieć różne poglądy, jednak coraz więcej osób zauważa, że Częstochowa zmiany po prostu potrzebuje. Miasto nie jest w stanie wykorzystać swojego potencjału, jaki gwarantuje Raków, Jasna Góra oraz dawne tradycje przemysłowe, a także przede wszystkim w błyskawicznym tempie się wyludnia. Betonowanie układu politycznego, choć dla polityków opłacalne, to dla wielu miast po prostu nie jest dobre. Częstochowa jest tego idealnym przykładem i choć referendum w niej jest coraz bardziej prawdopodobne, to jednak naturalna bariera w postaci dwukadencyjności również wymusi w przyszłości potrzebne zmiany.




