Raków z najlepszym bilansem transferowym w Ekstraklasie. Obidziński: Najwyższym celem Liga Mistrzów
Raków Częstochowa znalazł się w czołówce rankingu przychodów klubów PKO BP Ekstraklasy. W trakcie konferencji „Finansowa Ekstraklasa” porozmawialiśmy z prezesem Rakowa Piotrem Obidzińskim.
Wysłane przez Jarosław Kłak | wrz 30, 2025 | Piłka nożna | 7 min czytania

Spis treści:
W ostatni dzień września w Warszawie odbyła się konferencja „Finansowa Ekstraklasa” z udziałem działaczy klubów PKO BP Ekstraklasy. W jej trakcie prezes Rakowa Piotr Obidziński mógł dumnie reprezentować częstochowski klub, bowiem w skali kraju Raków bezdyskusyjnie znajduje się w czołówce. W tym trzeba przyznać szczególne słowa uznania działaczom Rakowa, bowiem na co dzień operują klubem posiadając mocno niesprzyjające ograniczenia, jak chociażby brak stadionu z prawdziwego zdarzenia. Niemniej jednym z przepisów na sukces biznesowy w Rakowie zdecydowanie jest polityka transferowa. To właśnie Raków Częstochowa uzyskał najlepszy wynik w bilansie transferowym spośród wszystkich ekstraklasowych klubów w sezonie 2024/25.
Jak wypadł Raków na tle ligi?
Według raportów Grant Thornton, jakie zostały zaprezentowane w trakcie konferencji, Raków Częstochowa znalazł się na trzeciej pozycji w Ekstraklasie pod kątem ogólnych przychodów z wynikiem na poziomie około 143 milionów złotych. Nad Rakowem znajduje się Lech Poznań z wynikiem 145 milionów złotych oraz na pierwszym miejscu Legia Warszawa z największymi przychodami wynoszącymi 231 milionów złotych. Tak wysoką pozycję Raków może zawdzięczać transferom, bowiem to one w znaczącej mierze zbudowały tę kwotę. Pod tym względem Raków jest zdecydowanie liderem Ekstraklasy i to pomogło mu doszlusować do pierwszej trójki w rankingu ogólnym.
Minimalny przychód z dnia meczowego
Ludzie szukający sensacji mogą oczywiście mówić o katastrofalnym wyniku Rakowa w rankingu zysków z dnia meczowego. W nim bowiem częstochowianie znaleźli się na jednym z ostatnich miejsc. Łącznie częstochowski klub zarobił 100 tysięcy złotych. Były też kluby, które w tej statystyce wyszły na minus – Zagłębie Lubin, Górnik Zabrze, Stal Mielec, czy Puszcza Niepołomice, ale nie należy z tymi klubami Rakowa zestawiać. Zwyczajnie Raków cierpi w tej rubryce z powodu braku stadionu, który by ten przychód większy umożliwiał.
W tym miejscu można też pochylić się nad przykładem lidera – Legii Warszawa, która powiększa tę statystykę przychodami z rozdysponowywania lóż vipowskich. Abstrahując od faktu, że loże VIP na stadionie w Częstochowie ciężko nazwać lożą, to jednak warto zaznaczyć, że Raków nie robi tego samego, co Legia. Podobnie zresztą Lech Poznań, który przez to traci trochę do Legii. Działacze Rakowa i Lecha wliczają dystrybucję lóż VIP do swoich przychodów komercyjnych. W Rakowie ma to miejsce na zasadzie pakietów sponsorskich VIP Gold. Można więc wysnuć wniosek, że na część statystyk – tak jak w tym przypadku – można metodologicznie wpłynąć.
Podsumowanie przychodów Rakowa
Poniżej zamieściliśmy grafikę przygotowaną przez Grant Thornton Polska, która zestawia przychody Rakowa Częstochowa. Przychody z działalności podstawowej to 66,45 milionów złotych, przychody z transferów to 76,47 milionów złotych, które składają się na powtarzaną już wcześniej liczbę 143 milionów złotych. Z grafiki wynika również, że średnia frekwencja na meczach Rakowa w sezonie 2024/25 wyniosła 5427 widzów (łączna pojemność obiektu 5500), czy też, że na przykład najlepiej sprzedawały się koszulki meczowe z nazwiskiem Frana Tudora. Można zauważyć również spadek przychodów z podstawowej działalności, natomiast jest to uwarunkowane brakiem gry w europejskich pucharach w poprzednim sezonie.

Jasno trzeba powtórzyć, że Raków odczuwa mocno brak stadionu, który zdecydowanie zwiększyłby możliwości większych przychodów. Objętościowo i infrastrukturalnie obiekt przy Limanowskiego 83 stawia mocne ograniczenia. Niemniej władzom Rakowa Częstochowa należy się ogromny szacunek za to, że mimo wielu przeszkód, są w stanie rozkręcać biznes na najwyższym poziomie w Polsce.
Piotr Obidziński: Na zysk z transferów trzeba patrzeć w perspektywie 5-letniej
Na konferencji „Finansowa Ekstraklasa” w Warszawie był obecny nasz dziennikarz Kamil Głębocki, który miał okazję porozmawiać z Piotrem Obidzińskim. Prezes Rakowa odniósł się między innymi do pytania o sufit finansowy Rakowa. „Przychód od sponsorów stricte na koszulkach myślę, że mamy na poziomie ścisłego topu Ekstraklasy i na transferach jak widać również potrafimy zarabiać, ale na to nie można patrzeć jednosezonowo. Na zysk z transferów trzeba patrzeć w perspektywie minimum pięcioletniej i jeżeli w takiej perspektywie będziemy mieć stabilny zysk transferowy, jak na przykład 80-100 milionów – po 15-30 milionów średniorocznie, to będzie to krok naprzód i stabilna część budżetu. Również granie w Europie musi to 10 milionów co roku przynosić, a przynajmniej w każdych dwóch z trzech lat trzeba grać w Europie. Tym najwyższym celem musi być zagranie w Lidze Mistrzów. To jest wejście na zupełnie inny poziom finansowy” – stwierdził Piotr Obidziński.
Stadion na Elanexie. „Perełka na skalę Europy”
Co dalej ze stadionem Rakowa na Elanexie? Dość optymistycznie wypowiedział się prezes Obidziński. „Wierzę, że miasto ma duże szanse wylicytować teren. Potem będzie trzeba budować konsorcjum z biznesem. Nam jest tylko potrzebny stadion do dnia meczowego. Wszystko inne w stu procentach powinno zostać skomercjalizowane. Moje doświadczenie podpowiada mi, że możliwe jest znalezienie podmiotu, który zainwestuje w projekt z oczekiwaniami stabilnego ROI na przykład butiki, restauracje, usługi, czy apartamenty napędzane medialnie przez klub i mecze. Cała rewitalizacja kwartału powinna być stricte komercyjna z elementami społecznymi. Taka Manufaktura łódzka, czy Elektrownia Powiśle ze stadionem w środku. Można się przejść pieszo z Galerii Jurajskiej, która pęka w szwach. Wiele osób chętnie by wychodziło tam spędzić czas poza domem – tego bardzo brakuje w Częstochowie. Przecież to może być perełka na skalę Europy”.
Ekstraklasa idzie do przodu. „Skorelowane z rozwojem gospodarczym Polski”
Prezes Rakowa Piotr Obidziński w ciekawy sposób odpowiedział również na pytanie o rozwój polskiej piłki klubowej. „Dzisiejsze wydarzenie oceniam bardzo pozytywnie. To jest efekt pracy w klubach, efekt stadionów i tego, że jest coraz większe zainteresowanie piłką. Jest ona lepsza, ludzie chcą ją oglądać i przychodzą na stadiony. Grają coraz lepsi zawodnicy. To jest skorelowane z bardzo historycznym rozwojem gospodarczym Polski. Jeśli wyjeżdża się autem z Częstochowy, to jedziesz po najlepszych autostradach w Europie – bo zatrzymujesz się na czystej stacji, gdzie możesz zjeść na wysokim poziomie, czego już nie ma na zachodzie. Mamy unikalny moment – moim zdaniem najlepszy czas gospodarczy w całej historii Polski. Jak tego nie zepsujemy lub nie damy komuś tego zepsuć, to piłka pójdzie za tym. Polska piłka była de facto reliktem. W Wiśle Kraków robiłem jedno ćwiczenie i pokazałem dane związane ze stosunkiem rozwoju gospodarczego do pieniędzy w piłce. Wówczas w stosunku do PKB na osobę, w polskiej piłce było 10 razy mniej kasy niż na zachodzie Europy. Zakładam, że teraz jest lepiej, ale dalej kilka razy mniej. Dalej jest potencjał do konwergencji” – powiedział nam Obidziński.
„Iść przez burzę i trzymać głowę wysoko”
Zapytaliśmy również krótko o słaby start drużyny w nowym sezonie Ekstraklasy. Piotr Obidziński ze spokojem spogląda, aż zespół w końcu się uformuje. „Kadra została przebudowana: środek pola jest całkowicie przebudowany, wahadła, dziesiątki czy napad są w połowie nowe. Ale było widać na Widzewie, że to może już sprawnie działać. Trzeba iść przez burzę i trzymać głowę wysoko mimo czasem bezrefleksyjnego nakręcania klikbajtów„ – stwierdził prezes Medalików.
Już w tym tygodniu Raków Częstochowa powraca na europejskie salony. W zbliżający się czwartek czerwono-niebiescy rozegrają pierwszy mecz fazy ligowej UEFA Conference League. rywalem częstochowian będzie rumuńska Universitatea Craiova, która aktualnie jest liderem swojej ligi. W środę o godzinie 20:00 na naszym kanale NA WYLOT odbędzie się studio przedmeczowe.




