startAktualnościRaków remisuje z Łudogorcem w Belek

Raków remisuje z Łudogorcem w Belek

Raków Częstochowa zremisował 2:2 z Ludogorcem Razgrad w kolejnym meczu sparingowym podczas zgrupowania w tureckim Belek. To drugi remis Medalików w trakcie zimowych przygotowań – kilka dni wcześniej zespół Łukasza Tomczyka zremisował 1:1 z austriackim RB Salzburg.

Wysłane przez Jakub Zacharjasz | sty 14, 2026 | Piłka nożna | 4 min czytania

Raków konkretny, Łudogorec bez zębów

Początek meczu był dość nerwowy, zwłaszcza w wykonaniu Frana Tudora, który już w pierwszych trzech minutach zaliczył dwa proste błędy. Łudogorec oddał pierwszy strzał w 4. minucie, ale Oliwier Zych spokojnie złapał piłkę. Chwilę później Raków dostał prezent. Fran Tudor zagrał długą piłkę z głębi pola do Jonatana Brunesa, Norweg wyszedł sam na sam z bramkarzem i został sfaulowany. Jedenastka. Sam poszkodowany podszedł do piłki i w 5. minucie pewnym strzałem po ziemi dał Rakowowi prowadzenie. Bramkarz wyczuł intencje, ale uderzenie było zbyt precyzyjne – 1:0.

Potem tempo siadło. Sporo walki w środku pola, niedokładności, mało składnych akcji. Łudogorec miał częściej piłkę, ale niewiele z tego wynikało. W 25. minucie piłka po rykoszecie trafiła w słupek bramki Rakowa, minutę później Zych znów musiał interweniować po groźnym strzale. Raków odpowiedział w 29. minucie – Michael Ameyaw dograł wzdłuż pola karnego, ale Brunes nie sięgnął piłki na wślizgu. Norweg próbował jeszcze w 31. minucie, lecz jego uderzenie było niecelne.

Kluczowa była 41. minuta. Bramkarz Ludogorca zagrał zdecydowanie za krótko do obrońcy, piłkę przejął Marko Bulat i bez zastanowienia kapitalnym strzałem pod poprzeczkę podwyższył prowadzenie na 2:0. Do przerwy Raków prowadził zasłużenie – konkretnie, bez fajerwerków, ale skutecznie.

Dwie minuty chaosu i zimny prysznic

Po przerwie Łukasz Tomczyk przeprowadził aż sześć zmian. Raków nadal wyglądał solidnie. Brunes w 50. minucie był blisko drugiego gola, lecz jego strzał został zablokowany. Dobrą zmianę dał Ivi López – od pierwszych kontaktów z piłką było widać głód gry, energię i chęć zrobienia różnicy. W 51. minucie Ariel Mosór trafił głową w słupek po rzucie rożnym. Chwilę później znów oglądaliśmy popisy Zycha – najpierw w 57., potem w 61. minucie bramkarz Rakowa ratował zespół po groźnych uderzeniach zawodników z Bułgarii.

Środkowa faza drugiej połowy była mocno senna. Dużo fauli, dużo przestojów, mało piłki w polach karnych. I wtedy przyszły dwie minuty, które kompletnie zmieniły obraz meczu. W 78. minucie Ibrahima Seck sfaulował w polu karnym Bernata Tekpeteya. Rzut karny. Minutę później ten sam zawodnik pewnie wykorzystał jedenastkę – 2:1. Raków nie zdążył się otrząsnąć, a już było 2:2. W 80. minucie Tekpetey znów zrobił różnicę na skrzydle, dograł w pole karne, a Stanislav Ivanov wykończył akcję skutecznym strzałem.

Końcówka należała do Łudogorca. Bułgarzy przycisnęli, głównie napędzani aktywnością Tekpeteya. W 87. minucie Raków uratował jednak Oliwier Zych, który kapitalnie obronił strzał głową z kilku metrów.

Spotkanie z mistrzem Bułgarii miało dwa zupełnie różne oblicza. Pierwsza połowa należała do Rakowa, druga – zwłaszcza jej końcówka – brutalnie przypomniała, że sparingi sparingami, ale koncentracja musi trwać do ostatniego gwizdka.

Plusy, minusy i materiał do analizy

Na tle całego zespołu wyróżniali się przede wszystkim Jonatan Brunes, Arseni Mosór oraz Ivi López. Norweg był najgroźniejszym zawodnikiem Rakowa w ofensywie – zdobył bramkę z rzutu karnego, cały czas absorbował obrońców i regularnie dochodził do sytuacji strzeleckich. Mosór pokazał się z bardzo dobrej strony w defensywie, a przy stałych fragmentach gry był realnym zagrożeniem, czego najlepszym dowodem był strzał głową w słupek. Z kolei Lopez, choć spędził na boisku tylko część spotkania, wniósł sporo jakości w grze kombinacyjnej i energii, której Rakowowi momentami brakowało.

Po raz kolejny solidnie zaprezentował się także Oliwier Zych. W drugiej połowie kilkukrotnie ratował zespół przed stratą bramki i bez jego interwencji końcowy wynik mógłby wyglądać znacznie gorzej. Z drugiej strony końcówka meczu to wyraźny sygnał ostrzegawczy. Dwie bramki stracone w ciągu dwóch minut, problemy z organizacją gry obronnej i brak reakcji po pierwszym ciosie pokazują, że zespół wciąż jest na etapie budowy i daleko mu do pełnej stabilizacji.

Raków notuje w Belek drugi remis z rzędu. Wynik w sparingu nie jest jednak najważniejszy – zdecydowanie istotniejsze są wnioski. A tych po meczu z Łudogorcem sztab Łukasza Tomczyka będzie miał całkiem sporo.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo