Quo Vadis Częstochowo?
Początek Nowego Roku zmusza do refleksji. Nad tym, co było i co będzie. Wiele osób tworzy postanowienia noworoczne – te małe i te duże. Systematyczne niewielkie kroki mogą powodować olbrzymie zmiany, zarówno te złe i te dobre. W którą stronę kieruje swój marsz Częstochowa i czy uda się jej dotrzymać „noworocznych postanowień”?
Wysłane przez Dariusz Mrowiec | sty 1, 2026 | Częstochowa | 8 min czytania

Spis treści:
Noworoczne impresje
Mamy 1 stycznia 2026 roku. Dziwna data – abstrakcyjna: 2026. Gdzie się podziały lata powiedzmy od 2005 do dzisiaj? Dla pokolenia urodzonego w latach 80/90-tych są jak powiew wiatru. Nagle się pojawił, delikatnie musnął twarz, uleciał i zniknął. Ciekawostka: zmieniłem w programie do pisania czcionkę z domyślnej na „Trebuchet MS”. Podoba mi się ta zmiana. To w ogóle dość intrygujące doświadczenie. Czy słowa pisane inną czcionką będą miały inny wydźwięk, odbiór, inne znaczenie? Jedne czcionki wyglądają jakby pisane przez delikatną kobietę, kolejne jak przez mieszkańca afrykańskiej dżungli, następne jakby pisane przez ponurego Fina, a jeszcze inne jak przeze mnie. Charakter pisma wiele mówi o człowieku. Ciekawe, czy podobnie jest ze słowami pisanymi różnym stylem w programie komputerowym. Niektóre dostępne czcionki wyglądają jakby były pisane przez panny z dobrych amerykańskich domów w XVIII wieku, wypełniające namiętnymi zawijasami kartki swoich pamiętników. Zapisawszy ostatnie stronice, jak największy skarb czule całują i tulą je do piersi, po czym chowają je pod łóżko lub pod wielkie poduszki i zasypiają pod ciężkimi, puchowymi kołdrami. Te noworoczne przemyślenia zapewne wzięły się stąd, że czytałem przedwczoraj opowiadanie Amora Towlesa, w którym mężczyzna chciał zostać pisarzem, a został fałszerzem podpisów znanych autorów – najczęściej już nieżyjących. Dorobił się na tym wraz z wiekowym wspólnikiem sporego majątku, który to staruszek wciągał go w ten precedens krok po kroku…
Krok po kroku…
Towles znakomicie opisał tam proces powolnego tracenia kompasu moralnego. Na tym polega zachłanność grzechu i jego przebiegłość, która zasysa nas kawałek po kawałeczku, że pierwsze złamanie zasad jest bardzo delikatne, kolejne również posuwa nas o mały krok dalej. To jak z odchudzaniem – ten sam proces, tylko z pozytywnym wydźwiękiem. Codziennie ograniczając kalorie minimalnie chudniemy, jednak nie zauważamy tego z dnia na dzień. Możemy schudnąć 10 kilo w ciągu pół roku i poza tym, że stare ubrania są dla nas za luźne i obszerne, możemy nie dostrzegać wielkiej zmiany. Jednak, gdy ktoś nie widzi nas przez ten czas, od razu zauważy, jaka metamorfoza się dokonała. Podobnie jest z siłownią. Budowa masy mięśniowej bywa mozolna i samemu ciężko jest zauważyć efekty. Koleżanka, która nie widziała nas przez długi czas, z dużym prawdopodobieństwem to dostrzeże. Dlatego tak ważna jest zarówno systematyczność w pozytywnych nawykach, jak i dyscyplina wobec tych negatywnych na co dzień. Bardzo istotne jest spojrzenie kogoś na nas z boku. Kto zgani albo przeciwnie, pochwali i zdopinguje do dalszej pracy. Dlatego tak niebezpieczna jest samotność. Może ona zabijać nasz postęp, jak i nie powstrzymywać przed popadaniem w grzech. „Grzech” wielkie słowo, ale nie użyte tutaj w znaczeniu czysto religijnym. Chodzi bardziej o wszystkie negatywne rzeczy, które nas niszczą, czy to fizycznie, czy moralnie – wewnętrznie.
Często ludzie, którzy przechodzą przez depresje, czy różne załamania nerwowe, mówią, że obudzili się i pewnego dnia zobaczyli, że w całym ich mieszkaniu jest bałagan. Bałagan, który w codziennym życiu przestali zauważać. Zaczyna się od niepozmywanej patelni i od styrty (na szczęście nie od tej co się pali) brudnych rzeczy w kącie, a kończy się na pleśni w umywalce, zapachu zatęchłych skarpet i resztek jedzenia w szafkach, które nasz węch jednoznacznie określa jako niezdatne do spożycia. Co ciekawe nawet do smrodu jesteśmy w stanie przywyknąć. Najbardziej intensywnie czujemy zapachy na samym początku, przez kilka minut. Później ten zmysł nie jest już tak wyostrzony. Dlatego czasem stojąc w kolejce w sklepie dusimy się za jakąś elegancką panią lub mniej eleganckim panem. Boimy się, żeby przypadkiem nikt nie odpalił w tym momencie zapalniczki, bo stężenie alkoholu z jej perfum i jego stężenie alkoholu w nie do końca przetrawionym alkoholu, tworzy mieszankę łatwopalną mogącą spowodować potężny wybuch. Jednocześnie ona jak i on nic nie czują, bo zdążyli się już przyzwyczaić do tego zapachu.
Dlatego tak ważne jest, żeby był ktoś obok, który zauważy i powie, że robimy coś źle, (albo przeciwnie – pochwali, gdy robimy coś dobrze). Jemy za dużo, przesadzamy z alkoholem, nie potrafimy się odkleić od smartfona, żyjemy w brudzie i narzekamy na cały świat. Wiele osób jednak nie ma odwagi tego powiedzieć. Jako „zachód” staliśmy się tak indywidualistycznym społeczeństwem, że wiele osób nie zareaguje, uważając że „to jego/jej życie”, „nie będę się wtrącał” itd. Prawdziwy przyjaciel to powie bez względu na reakcję. Tego życzę Wszystkim w Nowym Roku. Siły Przyjaźni! Niekoniecznie takiej jak w „Stranger Things” SPOILER ALERT!, gdzie finalnie połowa naszych przyjaciół okazuje się LGBT…
Zmiany
Codzienne zmiany, czy to na lepsze, czy na gorsze, dokonują się w naszym życiu po cichu, często prawie niezauważalnie. Jak wygląda więc nasze miasto – Częstochowa, z perspektywy roku, a jak na przestrzeni ostatnich dziesięciu, dwudziestu lat? Może się rozwija bardzo dobrze, jednak z wewnętrznej, codziennej perspektywy nie jesteśmy w stanie tego dostrzec? Bliżej mi do słów prezesa Rakowa Michała Świerczewskiego, który mówił na ostatniej konferencji prasowej klubu, że miasto nie tyle nie się rozwija zbyt szybko, a wręcz odwrotnie – zwija. W niektórych miejscach w Częstochowie nie byłem przez kilka miesięcy, w innych nawet przez kilka lub kilkanaście lat. Mam więc niejako tę perspektywę obserwatora z zewnątrz. Z mojego punktu widzenia jedyne zauważalne zmiany to powstanie „Parku Lisiniec” i ciekawe zagospodarowanie tamtego terenu, wybudowanie parku wodnego na osiedlu Tysiąclecia i budowa hali sportowej obok stadionu żużlowego na Zawodziu. Mówimy o perspektywie kilkunastoletniej. Pamiętam, że o powstaniu aquaparku w Częstochowie mówiło się jeszcze przed dwutysięcznym rokiem. Z „wielkich miejskich” inwestycji to chyba tyle. Oczywiście powstały nowe drogi, jednak mnóstwo wciąż jest w fatalnym stanie i ostatni remont miało za Gierka lub wcześniej. Stadion Rakowa… a szkoda strzępić ryja. Żałuję już na to „tuszu” w komputerze. Bez względu jakim stylem pisma to napiszę, litery będą krzyczeć!!! Przez ostatnie kilkadziesiąt lat realnie niewiele się on zmienił. To jest kosmetyka trupa. Patrząc z perspektywy ostatniego roku i wykupienia przez miasto terenu Elanexu coś choćby minimalnie się w tej sprawie zmieniło. Miejmy nadzieję, że miasto utrzyma formę i nie zrezygnuje w połowie stycznia z „chodzenia na siłownię” tylko mocno będzie trwać przy swoim postanowieniu.
Quo Vadis
Władze miasta nie mają żadnego pomysłu, w którą stronę ma ono podążać. „Duchowa stolica Polski” i centrum pielgrzymkowe? Nie bardzo jest miejsce na owocną współpracę Jasnej Góry z lokalnymi politykami z korzyścią dla mieszkańców Częstochowy. Przemysł? Co prawda Ministerstwo Obrony wykupiło ostatnio Hutę Częstochowa, jednak zatrudniona w niej liczba pracowników, to ułamek dawnej świetności. Jaka jest więc największa zmiana w mieście w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat? Klub piłkarski Raków Częstochowa. Jest to największy progres, jaki dokonał się w mieście w tym czasie. Od spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej prawie 30 lat temu, poprzez tułanie się w niższych ligach, aż po Mistrzostwo Polski w 2023 roku i utrzymywanie się od kilku lat w gronie czołowych drużyn w Polsce. Michał Świerczewski pokazał, że w pojedynkę można zainicjować i z pomocą innych osób dokonać niewyobrażalnej wręcz zmiany. Krok po kroku, runda po rundzie, sezon po sezonie. Z trzeciej ligi na sam szczyt. Miasto niech robi wszystko żeby dotrzymać kroku właścicielowi Rakowa, stanie na wysokości zadania i pokaże swoje zaangażowanie i sprawczość.
Budujmy przyszłość Częstochowy na tle Rakowa, wokół zagospodarowania terenów wokół nowego stadionu, wokół rozwoju innych masowych sportów, jak siatkówka, czy koszykówka. Niech powstają akademie, remontujmy boiska. Częstochowa nie ma balonu do gry w piłkę zimą i jest to kompromitacja dla takiej wielkości miasta. Jasna Góra nie powstrzyma mieszkańców przed jego opuszczeniem. Zdrowy rozwój naszych dzieci w duchu sportu jest na pewno o wiele większą zachętą do pozostania w nim. Drogi Prezydencie Miasta, proszę od jutra brać się do roboty. Zapraszanie na spotkania z okazji końca roku tylko zaprzyjaźnionych mediów nie sprawi, że nie będzie pan rozliczany z tego, co Pan robi i przede wszystkim z tego, co Pan nie zrobił, a obiecał w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Patrzymy na Pańskie działania na wylot… Szczęśliwego Nowego Roku!
![W gminie Poczesna robi się smród. "Był to temat tabu" [ROZMOWA]](https://nawylot.tv/wp-content/uploads/2025/10/w-gminie-poczesna-robi-sie-smrod-byl-to-temat-tabu-rozmowa-1.jpg)



