Postawić kropkę nad „i”. Częstochowa czeka na Europę
Finał kwalifikacji Conference League dla drużyny Rakowa!
Wysłane przez Jakub Zacharjasz | sie 28, 2025 | Piłka nożna | 5 min czytania

Spis treści:
Dziś Raków rozpocznie ostatnią batalię w drodze do gry w fazie ligowej Ligi Konferencji UEFA. W czwartkowy wieczór w Bułgarii ekipa Marka Papszuna rozegra najważniejszy mecz w tym sezonie – rewanż IV rundy eliminacji LKE. W pierwszym spotkaniu czerwono-niebiescy pokonali Ardę Kyrdżali 1:0 i jest już jedną nogą w fazie ligowej. Przed nami ostatnie 90 minut walki.
Raków nie zawsze ma z górki
MŠK Žilina, Maccabi Haifa i w końcu Arda Kyrdżali – to dotychczasowi rywale Medalików w tegorocznych eliminacjach europejskich pucharów. Ze Słowakami po pierwszym spotkaniu wszyscy myśleli, że jest już pozamiatane. Niemniej jednak ekipa Pavla Stano przysporzyła lekkich kłopotów w rewanżu i gdyby nie Kacper Trelowski, to kto wie, jak by się to skończyło. Całe szczęście to już melodia przeszłości.
Maccabi Haifa postawiła od początku zdecydowanie trudniejsze warunki. Przede wszystkim zespół z Izraela wygrał na Limanowskiego i w drugim starciu Raków rozpoczynał na musiku, musząc odrabiać straty. Sportowa złość jednak pomogła i czerwono-niebiescy odrobili straty z nawiązką, awansując tym samym do fazy play-off.
Mieszane odczucia po pierwszym spotkaniu
Owszem, Raków wygrał w pierwszym meczu, ale zdecydowana większość kibiców i ekspertów oczekiwała więcej. 1:0 z czwartą siłą ligi bułgarskiej zeszłego sezonu i to na własnym obiekcie niekoniecznie jest wynikiem marzeń. Mówi się, że w Europie nie ma już słabych drużyn, choć zazwyczaj to określenie jest używane w żartobliwy sposób. I tak właśnie to sformułowanie może być użyte w kontekście przeciwnika, z którym ekipa spod Jasnej Góry stoczy jutrzejszy bój.
Powiedzmy sobie szczerze – Ekstraklasa aspiruje do bycia coraz mocniejszą ligą, co mogą sugerować aktualne rankingi. Wielu ekspertów jednak podchodzi do tego tematu sceptycznie, ze względu na punktowanie polskich ekip w LKE. Ale gdzie indziej punktować, jak nie w tych rozgrywkach i z takimi rywalami? Nie ujmujmy Ardzie, jednak każda drużyna Ekstraklasy powyżej 9. miejsca powinna poradzić sobie w dwumeczu bez większego problemu.
Wracając do pierwszego pojedynku obu ekip – tego, czego zabrakło, to zdecydowanie przyciśnięcie słabszego rywala i wywieranie większej presji. Pierwsza połowa była jeszcze w miarę – zaznaczmy: „w miarę” – przyzwoita w wykonaniu piłkarzy Marka Papszuna, ale w drugiej ta noga z gazu, który i tak nie był mocno dociśnięty, została zdjęta i momentami to Bułgarzy przeważali, a nawet mogli wyrównać stan spotkania. Aż strach pomyśleć, co w takim wypadku mogłoby się wydarzyć w rewanżu.
Medaliki mają przewagę wyniku i umiejętności, niemniej cały zespół i sztab nie mogą nawet w najmniejszym stopniu zlekceważyć przeciwnika czy próbować się bronić. Plan zatem powinien być prosty – od początku narzucić swoje warunki gry, pokazać, kto rządzi na boisku, zdobyć szybko gola i kontrolować boiskowe wydarzenia. Nikt nie chce powtórki z meczu na Słowacji, kiedy to Raków szybko stracił gola, a bardzo niewiele brakło, żeby chwilę później na tablicy pojawił się wynik 2:0.
Zachować spokój
Magiczne końcówki meczów – to właśnie w nich Medaliki potrafią niestety najbardziej się rozstroić i zdekoncentrować. Już w niejednym spotkaniu tego sezonu byliśmy świadkami „nerwówki” w wykonaniu czerwono-niebieskich. Chociażby ostatnie minuty w rewanżowej potyczce z Maccabi Haifa, kiedy to Izraelczycy, grając w dziesiątkę, potrafili zepchnąć Raków do obrony, a raz bardzo zagrozić bramce Kacpra Trelowskiego.
Takich zachowań bardzo trzeba się wystrzegać w czwartkowej potyczce. Piłka nożna bywa mocno niesprawiedliwa, a futbolowi bogowie potrafią pisać różne historie. Miejmy nadzieję, że Marek Papszun i cały sztab trenerski przygotowali zespół na odmienne scenariusze podczas tego rewanżu.
Kontuzja Otieno, dobre wieści w sprawie Makucha
Jak podał wczoraj nasz redakcyjny kolega Kamil Głębocki, do Bułgarii nie poleciał razem z drużyną Erick Otieno. Powodem jego absencji jest kontuzja ścięgna Achillesa, której doznał na wczorajszym treningu. Te doniesienia potwierdził również trener Papszun na konferencji przedmeczowej, a klub wydał komunikat w sprawie kenijskiego wahadłowego.
Co ciekawe – trener zapytany o informacje w sprawie zdrowia Patryka Makucha odpowiedział, że na szczęście kontuzja Patryka nie jest aż tak groźna i już za kilka dni będziemy mogli go zobaczyć na boisku. Pozostało zatem trzymać kciuki za Medalików w jutrzejszym starciu i szczęśliwe zakończenie tej – mimo wszystko – trudnej i wyboistej drogi w kierunku fazy ligowej Ligi Konferencji UEFA. Transmisja z meczu będzie do obejrzenia na antenie TVP2 oraz na stronie internetowej TVP Sport. Zapraszamy również do obejrzenia naszego studia przedmeczowego, które znajdziecie poniżej.




