startAktualnościPapszun stworzy gwiazdę ligi? Od trudnych początków do rozkwitu talentu Adriano Amorima

Papszun stworzy gwiazdę ligi? Od trudnych początków do rozkwitu talentu Adriano Amorima

Adriano Amorim przeżywa swój najlepszy czas w Rakowie. Zaczyna spłacać kredyt zaufania, jaki dostał od trenera Marka Papszuna.

Wysłane przez Michał Kowalczewski | paź 17, 2025 | Piłka nożna | 5 min czytania

Raków po zajęciu dopiero siódmego miejsca w lidze w sezonie 2023/24 potrzebował przebudowy. Powrót Marka Papszuna związany był z dużymi zmianami kadrowymi. Z klubu odeszło wielu zawodników, takich jak m.in. Vladan Kovacevic, Marcin Cebula, czy też Giannis Papanikolaou, a na samym początku sezonu 2024/25 z Rakowem pożegnał się również Ante Crnac. W szatni Medalików zrobiło się zatem wiele miejsca, które chciano wypełnić obiecującymi zawodnikami, głodnymi sukcesu. Wtedy to, na celowniku działu sportowego Rakowa, którym wówczas zarządzał Samuel Cardenas, znalazł się talent z 2.ligi portugalskiej – Adriano Amorim.

Ogromne nadzieje od początku

„W trakcie swojego pierwszego sezonu w zawodowej piłce przykuł naszą uwagę swoimi umiejętnościami. Adriano jest nie tylko obdarzony dobrą techniką i dynamiką, ale także posiada prawdziwą chęć do pracy i walki za zespół. Tym transferem wyznaczamy naszą jasną linię DNA. Nie możemy się doczekać, aby zobaczyć, jak Adriano stawia kolejne kroki w rozwoju w naszym klubie” – mówił po transferze Adriano Amorima do Rakowa ówczesny dyrektor sportowy Samuel Cardenas.

Do tej pory 23-latek zdobył 4 bramki w 34 meczach, lecz to nie liczby, a styl gry i umiejętności przemawiały za tym transferem. Szybki, zwinny i niebojący się pojedynków jeden na jeden Brazylijczyk był takim profilem zawodnika, jakiego Raków potrzebował. Od samego początku wiązane były z nim ogromne nadzieje. Felipe Marcos Simon – portugalski dziennikarz, z którym bezpośrednio po transferze rozmawiał nasz redakcyjny kolega Jarosław Kłak, obserwował grę Adriano dla Leixões i przekazywał wówczas pozytywne opinie na temat Amorima. „Jest to gracz głodny rozwoju, potrafiący zrobić różnicę na boisku w wyrównanym spotkaniu. Jego szybkość pozwala mu wyprzedzić rywala w sytuacjach jeden na jeden, niestety musi jeszcze poprawić spokój, a co za tym idzie podejmowanie decyzji” – mówił portugalski ekspert. I w zasadzie Brazylijczyk na boisku w barwach Rakowa przez ostatni rok potwierdził te słowa.

Ciężkie początki

Wówczas na 22-letniego Adriano Amorima nałożona została duża presja. Zarówno kibice, jak i władze klubu oczekiwały wyników, a co za tym idzie – liczb od zawodników. Zapowiedzi klubu skierowały oczy czerwono-niebieskich sympatyków na brazylijskiego skrzydłowego. Początki w nowych barwach nie należały jednak do najlepszych. Zawodnik – zgodnie z zapowiedzią – był dynamiczny i zaangażowany w mecz. Dużo biegał i wykonywał czarną robotę, która często była niedoceniana. Brakowało jednak kreacji akcji, brakowało wygrywanych pojedynków, a przede wszystkim brakowało liczb.

Zapowiadany jako zawodnik z ogromnym potencjałem i symbol nowej odsłony Rakowa stał się jednym z głównych kozłów ofiarnych słabej ofensywy Medalików na początku sezonu 2024/2025. Kibice szybko zaczęli „wieszać na nim psy”. W każdym innym klubie próbowano by coś zmienić i młodego piłkarza zapewne przyspawanoby do ławki. Marek Papszun zdawał się jednak widzieć więcej – dostrzegać coś, czego nie widzieli inni. Pomimo średniej dyspozycji Brazylijczyka, nadal dostawał on minuty. W październiku poprzedniego roku szkoleniowiec Rakowa podkreślał, że Amorim znajdował się w okresie adaptacyjnym. Krytykowane przez wielu decyzje trenera, w niedalekiej przyszłości zaczęły jednak przynosić pozytywny efekt.

Amorim powoli się rozpędza

Już druga połowa poprzedniego sezonu pokazała, że Adriano pamięta o swoich Brazylijskich korzeniach. Mecz z Legią był momentem przełamania – pierwsza bramka w meczu Ekstraklasy, która ze względu na prestiż rywala definitywnie dodała młodemu zawodnikowi skrzydeł. Można jednak powiedzieć, że był to dopiero „zwiastun” możliwości piłkarza, a jak wiadomo, zwiastun to jedynie niewielki urywek całości.

Adriano swój najlepszy okres w Rakowie – jak dotąd – przeżywa w ostatnich tygodniach. Zawodnik nabrał pewności siebie, co widać w jego grze. Nie boi się podejmować dryblingu i częściej używa rozmaitych zwodów, a co ważniejsze – większość z nich jest już skuteczna, dzięki czemu wręcz ośmiesza zawodników. Poniższe zdjęcia autorstwa Tomasza Turka z meczu z Widzewem Łódź mówią więcej, niż tysiąc słów.

Trzeba jednak zaznaczyć, że kluczem do odczarowania Adriano Amorima okazała się zmiana pozycji z dziesiątki na wahadłowego. To na tej pozycji Brazylijczyk zaczął uwalniać swój potencjał, dzięki czemu znów wrócił do łask kibiców, a Marek Papszun, który w czasie gorszej dyspozycji nadal w niego wierzył powiedział po meczu z Universitateą Craiova: „Mieliśmy dzisiaj dyskusje w sztabie, że Amorim, jeśli poprawi skuteczność, to może zrobić bardzo dużą karierę. Będzie teraz czas na trening wykończenia. Robi na boisku świetne rzeczy”.

Ktoś może powiedzieć, że Adriano Amorim nie wykręca liczb, ale wystarczy odpalić aplikację Sofascore i zobaczyć dokładne statystyki. Wtedy można diametralnie zmienić zdanie co do gry 23-latka. Przy tym należy wspomnieć też o rekordzie Ekstraklasy pod względem rozwiniętej prędkości biegu przez piłkarzy. Adriano Amorim w meczu z Górnikiem Zabrze ustanowił nowy rekord – 35,59 km/h.

Zawodnik w końcu odnalazł się w zespole, a jedyne czego mu brakuje to bramek i asyst. Najbliższy, sobotni mecz z Cracovią będzie idealną okazją, na poprawienie tych dwóch kluczowych statystyk. Kibice Rakowa Częstochowa mogą liczyć na to, że najszybszy zawodnik w Ekstraklasie nie zwolni tempa.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo