startAktualnościNominacji do Złotych Masek dla spektakli częstochowskiego Teatru ciąg dalszy

Nominacji do Złotych Masek dla spektakli częstochowskiego Teatru ciąg dalszy

Następne nominacje do 58. edycji prestiżowego plebiscytu.

Wysłane przez dr Artur Kita | mar 10, 2026 | Częstochowa | 5 min czytania

„Lekcje tańca” to kolejna propozycja Teatru im. Adama Mickiewicza w tym sezonie. Przedstawienie, które z pozoru opowiada bardzo prostą historię, z każdą minutą odsłania coraz więcej warstw emocji, czułości i ludzkiej prawdy. Ona – Senga. Niegdyś tancerka, która potrafiła zaczarować scenę ruchem, lekkością i pasją. Teraz zatrzymana przez los w pół kroku, po dramatycznej kontuzji, która odebrała jej taniec, a wraz z nim sens życia. On – Ever. Profesor nauk o Ziemi, człowiek niezwykle inteligentny, funkcjonujący w spektrum autyzmu, dla którego świat relacji społecznych bywa labiryntem pełnym niezrozumiałych reguł.
Mieszkają w tej samej kamienicy, a jednak przez długi czas ich drogi się nie przecinają. Aż do chwili, gdy Ever puka do drzwi Sengi z bardzo konkretną propozycją: potrzebuje kilku lekcji tańca, aby poczuć się pewniej podczas ważnego bankietu, na którym ma odebrać nagrodę. Prośba jest prosta, wypowiedziana bez ozdobników i emocjonalnych dekoracji. I właśnie od tej chwili zaczyna się historia, która w niezwykle subtelny sposób prowadzi widzów przez świat ludzkiej bliskości. Bo „Lekcje tańca” to w gruncie rzeczy opowieść nie tyle o tańcu, ile o odwadze zbliżenia się do drugiego człowieka. O tym, jak trudno czasem zrobić pierwszy krok. Nie na parkiecie, lecz w relacji.

Senga początkowo reaguje ironią, dystansem, czasem nawet złośliwością. W jej głowie wciąż pędzą myśli, zmieniają się nastroje, pojawia się gniew, smutek i bezradność. Widać, że wypadek zabrał jej znacznie więcej niż tylko możliwość tańca.
Ever natomiast jest zupełnie inny. Mówi wprost, konkretnie, bez metafor i bez ironii. Jego zdania są krótkie, precyzyjne, niemal matematyczne. Nie zmienia tonu, nie dostosowuje wypowiedzi do emocji rozmówcy. Przyjmuje świat takim, jaki jest: bez dopisków i bez ukrytych znaczeń.
I właśnie w tej różnicy rodzi się coś niezwykłego.
Z początku między bohaterami pojawia się cała gama drobnych nieporozumień. Senga interpretuje wypowiedzi Evera przez pryzmat emocji, których on często nawet nie zamierza wyrażać. Ever z kolei nie rozumie ironii ani aluzji, więc reaguje literalnie, czasem w sposób, który rozbawia, a czasem rozbraja swoją szczerością.
Ale z każdą kolejną „lekcją” zaczyna się coś zmieniać.
Powoli, bardzo powoli – jak w tańcu, w którym najpierw trzeba odnaleźć rytm drugiej osoby – bohaterowie zaczynają się siebie uczyć. Pojawia się ciekawość. Pojawia się irytacja. Potem nieoczekiwany śmiech. Chwile wzruszenia. I coś jeszcze bardzo delikatnego, co trudno nazwać jednym słowem. Bliskość.
Spektakl pokazuje ją w niezwykle subtelny sposób. Bo bliskość nie zawsze wygląda tak samo. Jedni ludzie przyciągają się jak magnesy, inni potrzebują ogromnej odwagi, aby spojrzeć komuś w oczy czy pozwolić na muśnięcie dłoni. Czasem blokada nie wynika z braku potrzeby kontaktu z drugim człowiekiem, lecz z lęku, który narasta latami z drobnych doświadczeń, rozczarowań, wstydu czy samotności.

Twórcy spektaklu nie zamieniają historii w wykład o autyzmie czy psychologii relacji. Zamiast tego proponują widzom coś znacznie cenniejszego – impuls do refleksji.
Dlatego ta opowieść jest jednocześnie wzruszająca i lekka. Komediowa forma sprawia, że patrzymy na ludzkie niezręczności z czułością i zrozumieniem. Śmiejemy się z drobnych sytuacji, a chwilę później łapiemy się na tym, że w tym śmiechu jest także coś bardzo prawdziwego o nas samych.
Ogromną siłą spektaklu jest aktorski duet Hanny Zbyryt i Bartosza Kopcia. Ich sceniczna chemia opiera się na niezwykłej precyzji i wrażliwości. Każdy gest, pauza, spojrzenie czy brak spojrzenia ma znaczenie. Widać ogrom pracy włożonej w stworzenie tych postaci tak, aby były autentyczne, subtelne i dalekie od jakiejkolwiek karykatury.
Senga w znakomitej interpretacji Hanny Zbyryt jest jednocześnie silna i krucha, ironiczna i zagubiona. W jednej chwili potrafi błyszczeć dowcipem, by za moment odsłonić głęboki smutek po utraconym świecie. Niezwykle przekonująca, świetna rola naszej aktorki.
Ever Bartosza Kopcia to postać zbudowana z niezwykłą precyzją. Jego sposób mówienia, unikanie kontaktu wzrokowego, schematyczność gestów – wszystko jest tu dopracowane z ogromnym wyczuciem. Jakby aktor doskonale znał tematy związane ze spektrum autyzmu. Jednocześnie pod tą pozorną powściągliwością widać ogromną wrażliwość i odwagę człowieka, który próbuje przekroczyć własne granice.

Nic więc dziwnego, że właśnie ten duet został nominowany do Złotej Maski w kategorii Nagroda Specjalna. W pełni zasłużenie doceniono ich talent, wrażliwość i humor, dzięki którym potrafią oswoić trudny społeczny temat i zamienić go w poruszającą, pełną ciepła historię o człowieku.
Bo ostatecznie „Lekcje tańca” mówią o czymś bardzo uniwersalnym.
O tęsknocie za drugim człowiekiem.
O lęku przed bliskością.
O odwadze, która pozwala zrobić pierwszy krok.
I o tym, że czasem najważniejsze lekcje w życiu zaczynają się zupełnie przypadkiem, np. od pukania do drzwi sąsiadki z pytaniem:
„Czy nauczy mnie pani tańczyć?”
A potem okazuje się, że zamiast kroków walca uczymy się czegoś znacznie ważniejszego.
Czułości.
Uważności.
Bycia razem.

Jeśli jeszcze nie widzieliście „Lekcji tańca”, koniecznie nadróbcie tę teatralną zaległość. A jeśli już byliście – łatwo zrozumieć, dlaczego niektórzy widzowie wracają na ten spektakl ponownie. Tak jak ja.
Bo są historie, do których chce się wracać.
Tak jak do najpiękniejszego tańca.
Obsada:
Hanna Zbyryt – Senga
Bartosz Kopeć – Ever
Reżyseria: Aneta Groszyńska

dr Artur Kita
@ak

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo