startBlogMichał Świącik na temat Hellstroma-Bangsa: Ekstraliga go przerosła

Michał Świącik na temat Hellstroma-Bangsa: Ekstraliga go przerosła

Włodarz „Lwów” w wywiadzie dla częstochowskiego radia przed fazą play-down PGE Ekstraligi.

Wysłane przez Kamil Bednarski | sie 18, 2025 | Żużel | 4 min czytania

Prezes częstochowskiego Włókniarza Michał Świącik był gościem „Rozmowy Poranka” w lokalnym Radiu Fiat. Zmierzył się z pytaniami na tematy nie tylko sportowe, ale również finansowe.

Kontuzje zachwiały ambicjami

Przeciętny wynik zespołu trenera Mariusza Staszewskiego w rundzie zasadniczej tego sezonu PGE Ekstraligi był w dużej mierze podyktowany problemami kadrowymi, czego nie krył sternik klubu: „Przychodzi taki jeden dzień, jedne zawody i tracimy dwóch zawodników. Piotrka Pawlickiego, który był w fenomenalnej formie i Madsa Hansena. Mamy szpital we Włókniarzu w tym roku. Niestety jest tylko osiem drużyn w lidze, więc odrobić te straty jest bardzo ciężko. Ale trzeba iść przed siebie, nie patrzeć na komplikacje, bo tylko wtedy jesteśmy w stanie wyjść z opresji”.

Wobec kilkutygodniowych absencji najistotniejszych ogniw, biało-zieloni byli zmuszeni stawiać dotąd na 22-letniego ściągniętego przed sezonem – Philipa Hellstroma-Bangsa. Mimo imponującego debiutu, Szwed długofalowo raczej rozczarowywał swoją formą. „Dawaliśmy mu szanse i wiemy, że Ekstraliga jednak go przerosła. To bardzo odważny chłopak, więc jeśli trafi na bardzo ciężki tor na polskie warunki, to wtedy on odkręca i jedzie. Ale to nie o to chodzi. Potrzeba w polskiej lidze zawodnika, który jedzie w każdych warunkach i on tego nie udźwignął. Jeszcze wszystko przed nim. I myślę, że Mads Hansen w każdej dyspozycji będzie lepszy od niego”.

Włókniarz będzie rozmontowany?

Mimo toczącej się walki o utrzymanie w gronie najlepszych drużyn, dodatkowy niepokój wśród fanów ekipy z Krono-Plast Areny budzą sygnały z rynku transferowego. Czy Włókniarz straci najważniejszych zawodników? Do tego odniósł się prezes Świącik. „Mam zupełnie inne informacje na temat Piotrka Pawlickiego. Na ten moment nie jest jeszcze związany z żadnym klubem. Decyzje będą podejmować później. Siadamy, rozmawiamy i wszystko przed nami. Proszę pamiętać, że jestem z tego starego wychówku i dla mnie ten proces rozmawiania z zawodnikami bardzo szybko jest trochę dziwny. I wielu kibicom to się też nie podoba, kiedy Dominik Kubera, czy Wiktor Przyjemski cieszą się z nimi, a wszyscy wiedzą, że będą jeździli w innych klubach. Ja wolę pracować po cichu, a potem mile zaskoczyć, niż niemile”.

„A z drugiej strony, jeżeli ktoś dostaje kosmiczne oferty finansowe, to przychodzi czas refleksji, czy dany klub na to stać. Wszystko fajnie jak się podpisuje, ale potem są kontuzje, porażki czy słabsza frekwencja i się zaczyna problem. Wtedy nikt nie pamięta, jak rok wcześniej było fajnie. I na koniec roku kto jest najgorszy? Ten, który boksuje się z ekonomiczną stroną klubu” – odpowiedział, uzupełniając wątek o sprawę nowego zawodnika – „Tak, na pozycję U-24 mamy już kandydata. Tyle mogę powiedzieć”.

Sponsorzy hojniejsi od miasta

Przy okazji tematu budżetu klubu i sytuacji finansowej Włókniarza w najbliższej przyszłości, Świącik po raz kolejny nie omieszkał się wrzucić kamyczek do ogródka rządzących miastem. „My sobie świetnie radzimy jeśli chodzi o kanwę sponsorską. Jestem pewien, że jeżeli żużel w Polsce opierałby się tylko na tym, bylibyśmy jednym z najlepiej dofinansowanych klubów. Natomiast zginiemy jako Częstochowa na kanwie zaangażowania samorządowego, bo to zaangażowanie na przestrzeni ostatnich 10 lat nawet nie stanęło, a się cofnęło. To zaangażowanie częstochowskiego samorządu we wsparcie sportu jest w stosunku do innych dramatycznie niskie. Nie wyciągam rąk po pieniądze, pokazuję skalę porównawczą”.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo