startBlogMateriał na bohatera nieoczywistego. Czy Michael Ameyaw odpali?

Materiał na bohatera nieoczywistego. Czy Michael Ameyaw odpali?

Powracający po kontuzji Michael Ameyaw może się okazać kluczową postacią Rakowa w nowym sezonie.

Wysłane przez Jarosław Kłak | lip 22, 2025 | Piłka nożna | 5 min czytania

Kiedy wielu ekspertów rozmawiało przed sezonem o Rakowie Częstochowa, bardzo dużo z nich mówiło o tym, że Medaliki cierpią na deficyt kreatywnych i niekonwencjonalnych dziesiątek. W obliczu przerwy Iviego Lopeza, związanej z planowanym zabiegiem, można powiedzieć, że ten problem jeszcze bardziej się nasilił. Sporo osób zapomniało jednak o zawodniku, który w zeszłym roku zapracował sobie na debiut w reprezentacji Polski, lecz przytrafiła mu się kontuzja. Gracz, o którym mowa to Micheal Ameyaw, który swoim występem w meczu z Gieksą zgłosił swoją gotowość do zaspokojenia potrzeb częstochowian na pozycji numer dziesięć.

Aklimatyzacja zakłócona kontuzją

Kiedy na dobre wszyscy skupili się na rozgrywkach 2025/26, mało kto szczegółowo pamięta poprzedni sezon, a tym bardziej angaż Michaela Ameyawa w niego. Poza bramką strzeloną jeszcze w barwach Piasta przeciwko Rakowowi w siódmej kolejce i cyrkowym wywalczeniem rzutu karnego w Białymstoku, nie pamiętamy „Majkiego” z poprzednich rozgrywek. Ewentualnie wcześniej wspomniany debiut w reprezentacji Polski można zaliczyć jako rzecz, którą zapamiętamy. Niemniej późniejsza kontuzja i jego nieobecność przez praktycznie całą drugą część sezonu spowodowała, że ciężko było mówić o jego pozytywnej aklimatyzacji pod Jasną Górą, a to przyczyniło się do tego, że realnie nikt nie wymieniał go jako potencjalnie jedno z najważniejszych ogniw Rakowa w nowym sezonie.

Michael Ameyaw: Nie pokazałem prawdziwej twarzy

Pod koniec kwietnia Michael wystąpił na naszym kanale w ROZMOWIE NA WYLOT i wprost powiedział, że jeszcze wszystko przed nim. „Nie mogę się doczekać, aż wrócę na boisko i będę mógł pokazać swoją wartość na placu, bo jestem już trochę w Rakowie, a nie zdążyłem jeszcze pokazać swojej prawdziwej twarzy. Mam nadzieję, że to niedługo nastąpi po moim powrocie po kontuzji”. No i można odnieść wrażenie, że nie były to puste słowa. Okres przygotowawczy w jego wykonaniu był naprawdę niezły, zważając na to, że powracał po nieco dłuższej przerwie. W sparingach prezentował się bardzo dobrze, a potwierdzeniem tego był fakt, że w pierwszej kolejce znalazło się dla niego miejsce w podstawowej jedenastce, wystawionej przez trenera Marka Papszuna.

MVP meczu z Gieksą

Wracasz po kontuzji, mówisz, że nie pokazałeś prawdziwej twarzy, wychodzisz na boisko, zaliczasz asystę, wszyscy po meczu cię chwalą i na koniec zostajesz MVP. Wszystko się klei. Na meczu w Katowicach Michael Ameyaw był zdecydowanie najbardziej aktywny na boisku. Widać było w nim ten głód gry. Był dynamiczny, napędzał akcje. Z wielką przyjemnością patrzyło się na jego występ. Nie bez powodu został wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania, otrzymując wiele komplementów od kibiców i ekspertów w mediach społecznościowych. Na pomeczowej konferencji prasowej również trener Papszun odniósł się do tematu Ameyawa: „Cieszę się, że wrócił. Ten sezon poprzedni był trudny ze względu na jego niedyspozycję. To jest budujące dla mnie jako trenera. Cieszę się, że to tak wygląda”.

Dziesiątka, jakiej Raków potrzebuje

Sytuacja na pozycji numer dziesięć na pewno nie jest wymarzona. Raków na tej pozycji posiada Iviego, który wróci dopiero na początku września, Jesusa Diaza, o którego deficytach mówi każdy – brakuje mu boiskowego doświadczenia i przede wszystkim właściwej decyzyjności. Jest jeszcze Amorim, co do którego już chyba każdy przyzna, że lepiej go wystawiać na wahadle, a także Lamine Diaby-Fadiga, po którym zdaje się, że będzie potrzebować trochę więcej czasu na aklimatyzację w Rakowie. Trener Marek Papszun ze wszystkich opcji woli postawić na Patryka Makucha. I teraz można sobie wyobrazić, co by było, gdyby Michael Ameyaw również w dalszym ciągu miał swoje problemy. Oczywiście – jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale jednak na jego dobrą dyspozycję składa się nie tylko mecz z Gieksą. Za nim bardzo dobry okres przygotowawczy. A do tego każdy przyzna, że umiejętności związane z techniką, rozumieniem gry, a także motoryką są na wysokim poziomie. Do tego potrzeba konsekwencji w działaniu, a ją 24-latek posiada.

Jeśli nic złego nie wydarzy się po drodze, to Michael Ameyaw może być jedną z kluczowych postaci Rakowa Częstochowa w sezonie 2025/26. Medaliki potrzebują na pozycji numer dziesięć zawodnika, który będzie inteligentny, niekonwencjonalny, ale także sprytny. Takim graczem jest właśnie Ameyaw i jego powrót do formy cieszy również w kontekście ponownej gry Rakowa w europejskich pucharach. W tych rozgrywkach „Majki” może się bardzo przydać. Tak więc, odpowiadając na pytanie z tytułu, czy Michael Ameyaw odpali… można powiedzieć, że dużo wskazuje na to, że TAK, że odpali.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo