Łukasz Tomczyk po zwycięstwie z Cracovią. „Szczęście tym razem uśmiechnęło się do nas”
Podczas konferencji prasowej po wygranym meczu Rakowa z Cracovią 4:1, Łukasz Tomczyk odniósł się do przebiegu spotkania. Trener czerwono-niebieskich wspomniał również o druzgocącej liczbie kontuzji.
Wysłane przez Mateusz Majda | kwi 20, 2026 | Piłka nożna | 5 min czytania

Spis treści:
W ramach 29. kolejki PKO BP Ekstraklasy, Raków Częstochowa zmierzył się Cracovią. Wbrew temu co mógłby sugerować wynik, to początki spotkania nie układały się najlepiej dla gospodarzy. Do 38. minuty podopieczni Łukasza Tomczyka dzielnie bronili oblężenia własnej bramki. Raków grał całkowicie bez pomysłu i miewał nawet problemy z wymienieniem dwóch celnych podań. W 39. minucie losy meczu odmienił Patryk Makuch. Piłkarz przeżywa w ostatnim czasie rozkwit swojej formy, a idealnie odzwierciedliły to gole przeciwko Pasom oraz wywalczony rzut karny, który wpłynął na dalszy przebieg meczu. Zadowolenia z dyspozycji Patryka nie krył trener Medalików, który podczas konferencji prasowej pochwalił zawodnika.
- „Warto tutaj Makiego pochwalić, bo dał dużą intensywność, zdobył bramki. Cały czas był gotowy na to, żeby pomóc zespołowi. Indywidualnie bym tutaj jego pochwalił” – mówił Łukasz Tomczyk po wygranym meczu z Cracovią.
Łukasz Tomczyk po meczu Rakowa z Cracovią
Na wstępie konferencji prasowej Łukasz Tomczyk odniósł się do przebiegu spotkania, podkreślając niemoc Rakowa do 40. minuty meczu.
- „Pierwsza połowa, tak jak wszyscy widzieli, do 40. minuty ciężko nam było skleić taką składną akcję, myślę że działo się tak z wielu względów i ta gra była przez to mocno szarpana w naszym wykonaniu. Dużo gry bezpośredniej, dużo za plecy. Wchodziliśmy czasami za tą pierwszą linię pressingu, ale nie mieliśmy takiej synergii między graczami, żeby zagrać dobrze do dziesiątek. Dużo było takiej rwanej gry i strat. Napędzaliśmy tym przeciwnika. Cracovia miała swoje fazy przejściowe, stałe fragmenty gry, po których była groźna i nie mogliśmy przez to złapać rytmu” – stwierdził szkoleniowiec czerwono-niebieskich, chwaląc swoich podopiecznych za heroiczną postawę w obronie.
- „Ale duży plus oczywiście za to, że te wszystkie momenty wyblokowaliśmy, bo wydaje mi się, że w pewnym momencie było 10 strzałów z czego 8 zablokowanych. Pracujemy nad tym i pracujemy nad każdą fazą gry, żeby właśnie taki moment wybronić. Tego nam brakowało w poprzednich meczach” – mówił Łukasz Tomczyk.
W dalszej części wypowiedzi zwrócił uwagę na wydarzenia po 40. minucie, które odmieniły losy spotkania.
- „Później musisz być czujny, musisz cały czas być aktywny. Zrobiliśmy dwa ruchy za plecy i udało się wywalczyć rzut karny. Wcześniej stały fragment gry. Dobra decyzja zawodników […] Świetnie zadecydowali pod kątem tego, że nie mamy rytmu, płynności i trzeba tą piłkę po prostu dać w pole karne i liczyć na to, że może się coś tam wydarzy. No i się wydarzyło. Szczęście tym razem się uśmiechnęło do nas. Druga połowa to dobry start przeciwnika. Uczulaliśmy się na to w szatni, że pokazaliśmy z GKS-em, że jesteśmy w stanie odrobić straty, to teraz musimy pokazać, że trzeba ten mecz zamknąć. Przeciwnik zdobywa bramkę […] Ale szybko odpowiadamy i myślę, że ta bramka była kluczowa, bo ona zamknęła mecz i później już złapaliśmy taką kulturę, budowaliśmy swoje akcje, dobre zmiany, które też ożywiły grę zespołu” – podsumował trener Rakowa Częstochowa, zwracając uwagę na to, że czerwono-niebiescy zdołali się szybko pozbierać po straconej bramce oraz natychmiastowo odpowiedzieć.
Szkoleniowiec Medalików na temat licznych kontuzji w drużynie Rakowa
Raków Częstochowa w ostatnim czasie mierzy się z absencją wielu kluczowych piłkarzy. Głównym powodem są kontuzje, a sytuację, która panuje w zespole czerwono-niebieskich można określić „szpitalem”. Na przestrzeni ostatnich tygodni z gry wypadali po kolei: Adriano Amorim, Fran Tudor, Paweł Dawidowicz, Ivi Lopez, Michael Ameywa oraz Karol Struski. W przypadku tego ostatniego uraz jest na tyle poważny, że piłkarz nie zagra do końca sezonu.
Podczas konferencji prasowej głos w sprawie braku Karola zabrał Łukasz Tomczyk.
- „Co do Karola to moim zdaniem jest to duża strata, jeśli chodzi o jego prowadzenie, takie branie piłki na siebie, reakcje po stracie, granie w przód od razu po odbiorze, Karol ma to na bardzo dobrym poziomie […] Wierzę, że to jest czas teraz dla kogoś innego, żeby dał nam to co on nam dawał” – mówił Łukasz Tomczyk.
W dalszej części wypowiedział się na temat nieobecności Fadigi na spotkanie z Cracovią.
- „Fadiga doznał kontuzji w czwartek na treningu. Zobaczymy ile go czeka przerwy, ale pewnie tydzień, dwa lub trzy” – stwierdził szkoleniowiec czerwono-niebieskich.
Łukasz Tomczyk o formie Marko Bulata
Podczas konferencji prasowej trener Rakowa Częstochowa rozwiał wszelkie wątpliwości na temat Marko Bulata. Chorwat w ostatnim czasie spotyka się z dużą falą krytyki, a według kibiców gra on zdecydowanie poniżej oczekiwań oraz nie wnosi nic do gry.
- „Myślę, że trzeba budować Marko i takie regularne mecze, taki basic jak złapie dwa, trzy spotkania pod rząd to wtedy będzie lepszy. To też jest trudne. Oczekiwania wobec niego są wysokie. Z każdym meczem, treningiem rozmawiamy dużo indywidualnie. Daje mu zadania w treningu, żeby wszedł na taką płynność i dał nam to czego od niego oczekujemy. Chociaż uważam, że też jest dużo takich rzeczy, które są często niewidoczne dla oka i powoli to widać u niego […] Uważam, że się rozkręca i będzie tylko lepiej” – mówił Łukasz Tomczyk.
Zapraszamy do obejrzenia naszego studia pomeczowego, poniżej.




