startAktualnościLeonardo Rocha dla NA WYLOT: Miałem być pierwszym wyborem [ROZMOWA]

Leonardo Rocha dla NA WYLOT: Miałem być pierwszym wyborem [ROZMOWA]

Leonardo Rocha został oficjalnie zaprezentowany jako zawodnik Zagłębia Lubin. Wielu kibiców zadaje sobie pytanie, dlaczego historia Rochy w Rakowie potoczyła się tak, a nie inaczej. Zdecydowaliśmy się porozmawiać z Portugalczykiem tuż po ogłoszeniu jego odejścia do Zagłębia Lubin.

Wysłane przez Kamil Głębocki | wrz 11, 2025 | Piłka nożna | 6 min czytania

Nieudany pobyt w Rakowie

Leonardo Rocha do Rakowa dołączył 10 stycznia 2025 roku. Jego przyjście od razu zostało ogłoszone hitem okienka, bo Portugalczyk miał na półmetku sezonu aż dwanaście goli i prowadził w klasyfikacji strzelców. W Radomiaku jego zadanie było proste – dostać piłkę i zamienić ją na gola. Rocha więc mógł po prostu stać w polu karnym i czekać na serwis. Wszyscy wiedzieli, że jego zadania w Rakowie mogą być inne. Diametralna różnica taktyki okazała się jednak nie do przeskoczenia i Leo w drużynie Papszuna stał się głównie rezerwowym. Dość powiedzieć, że w poprzednim sezonie w barwach Rakowa, ani razu nie wybiegł na boisko od pierwszej minuty. Nie lepiej było w tym sezonie. Rocha na dziesięć spotkań, od początku zagrał cztery razy. Słabo. Jak pobyt w Rakowie podsumował sam zainteresowany? ,,Moje sześć miesięcy w Rakowie było trudne. Na pewno nie udało mi się pokazać tego, na co naprawdę mnie stać. Do tego potrzebna jest pewność siebie i regularna gra” – powiedział nam zawodnik.

Wielu kibiców nurtowało pytanie, co Raków obiecał Rochy. Portugalczyk w styczniu był przecież liderem klasyfikacji strzelców w Ekstraklasie, więc logiczne, że raczej niechętnie przyjąłby ofertę, która obejmowałaby siedzenie na ławce. ,,Tak, kiedy podpisywałem kontrakt z Rakowem, miałem być pierwszym wyborem – tak mi obiecano. Dlatego zdecydowałem się zostać w Ekstraklasie. Nigdy się nie spodziewałem, że znajdę się w takiej sytuacji, w jakiej się znalazłem. Uważam też, że byłem bardzo cierpliwy wobec wszystkiego, co się wydarzyło” – przyznał Rocha. W klubie najpewniej nikt nie spodziewał się, że odpali zawodzący w pierwszej rundzie Brunes i to dlatego został sprowadzony Rocha. Miał być pierwszym wyborem. Problem pojawił się wtedy, gdy Norweg zaczął strzelać seriami.

Rocha mimo tego nie obrażał się i spokojnie trenował. Nikt nie zarzucał mu braku zaangażowania, ani niezadowolenia z zaistniałej sytuacji. ,,Zawsze starałem się ciężko pracować – najpierw dla siebie, żeby być w formie i się rozwijać. A potem, oczywiście, miałem nadzieję, że jeśli otrzymam stuprocentowe zaufanie, to stanę się ważnym zawodnikiem drużyny”.

Rywalizacja z Brunesem, relacje z drużyną i kibicami

Jak doskonale wiemy Leonardo Rocha nigdy nie stał się ważnym zawodnikiem drużyny. Miejsca w wyjściowej jedenastce nie oddał już Brunes, a więcej minut od Rochy łapał chociażby Patryk Makuch. Wydawało się, że Leo może wrócić do łask po aferze związanej z Brunesem, ale konflikt z Norwegiem został dość szybko zażegnany, a sam Portugalczyk został odesłany na wypożyczenie z opcją wykupu. Jak Leo ocenia rywalizację z Brunesem i Makuchem, czyli swoimi głównymi rywalami w walce o skład? ,,Mam bardzo dobre relacje z oboma napastnikami. Czasem do siebie piszemy. Każdy z nas ma inny styl i uważam, że wszyscy mogliśmy dać drużynie bardzo dużo. Problem w tym, że na boisku mógł grać tylko jeden”.

W ostatnich dniach głośno było także o relacji Iviego Lopeza na Instagramie. Hiszpan wrzucił wpis, w którym wyraził żal związany z odejściem Rochy i – jak mogło się wydawać – wbił kilka szpilek w ludzi związanych z klubem. Jak na to wszystko patrzy Portugalczyk i z kim miał najlepsze relacje w Rakowie? ,,Mam dobrą relację praktycznie ze wszystkimi. Lubię rozmawiać, żartować i spędzać czas z ludźmi. Ale oczywiście moim największym przyjacielem był Ivi. Łączy nas bardzo bliska więź. Także nasze rodziny się zaprzyjaźniły. To ktoś, kogo na pewno zachowam w swoim życiu na zawsze. Myślę, że ta wiadomość, którą opublikował, była bardziej związana z tym, że stracił kogoś bliskiego, z kim spędzał każdy dzień – kogoś kto był i jest dla niego jak brat”.

Leonardo Rocha z miejsca stał się ulubieńcem kibiców Rakowa. Wiele razy odpisywał im na wiadomości na portalu X, czym zaskarbił sobie ich sympatię. Powstawały specjalne konta z jego zdjęciami, kibice dopominali się o minuty dla Portugalczyka. ,,Kibice Rakowa są wspaniali i na pewno będę miał ich zawsze w sercu. Chciałem dać im jeszcze więcej radości, ale niestety to się nie udało. Mimo to będę w kontakcie z nimi na X. Są niesamowici i każdemu życzę tak oddanych fanów”.

Brak zgłoszenia do Ligi Konferencji i odejście do Zagłębia

W mediach zaczęły pojawiać się informacje, że Raków chce się pozbyć Rochy. Na jego miejsce sprowadzono Rondicia, a Leo nie został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji. Czy napastnik rzeczywiście czuł, że nie ma już dla niego miejsca w Rakowie i czy ma do kogoś pretensje? ,,Nie mam do nikogo pretensji. Mam dobre relacje z większością osób w Rakowie, ale decyzje należały do klubu i muszę to uszanować. Nie spodziewałem się jednak, że zostanę skreślony z listy na Ligę Konferencji. To było dla mnie zaskoczenie, tym bardziej, że stało się to w ostatni dzień, gdy większość rynków było już zamkniętych. Więc, czy byłem wypychany z klubu? Myślę, że największym poszkodowanym byłem ja, bo musiałem szukać rozwiązań w ostatniej chwili. Ale jestem wdzięczny Bogu, że pojawiło się Zagłębie. Jestem szczęśliwy, że tu trafiłem, i gotowy, by ciężko pracować i dawać z siebie wszystko”.

Nowym klubem napastnika zostało Zagłębie, które poszukiwało kogoś na tę pozycję w zasadzie od początku sezonu. ,,Jestem szczęśliwy i gotowy, żeby spłacić zaufanie, jakim mnie obdarzono. To historyczny klub, ze świetną infrastrukturą i pięknym stadionem. Chcę po prostu znowu cieszyć się grą i być szczęśliwy na boisku, jak dawniej. Dam z siebie wszystko. Wiem, że jeśli odzyskam pełne zaufanie, będę mógł znowu pokazać, na co mnie stać” – podsumował Portugalczyk.

Leonardo Rocha wystąpił w Rakowie w 24 spotkaniach, strzelił dwa gole i zaliczył trzy asysty. Z klubem pożegnał się po blisko dziewięciomiesięcznej przygodzie.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo