„Kilku zawodników dojechał psychicznie”. Siatkarz Norwida o byłym trenerze
Przyjmujący uderza w hiszpańskiego szkoleniowca.
Wysłane przez Kamil Bednarski | lut 17, 2026 | Częstochowa | 3 min czytania

Sytuacja Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa w walce o utrzymanie w siatkarskiej PlusLidze po ostatniej wyjazdowej porażce z Cuprum Stilonem Gorzów jest z kategorii dramatycznych. Zmartwieniem błękitno-granatowych pozostaje nie tylko zabójczo trudny terminarz, ale wciąż rosnąca strata do bezpiecznego miejsca. Szerszą perspektywę o aktualnych wydarzeniach w Norwidzie przedstawił podczas łączenia w Magazynie PlusLigi na youtube`owym kanale „Siatkarskie Ligi” jeden z ważniejszych zawodników drużyny Ljubomira Travicy, Bartłomiej Lipiński.
Niespełna 30-letni przyjmujący jest jednym z wielu zawodników obecnej kadry, który pamięta wyśmienity, poprzedni sezon w wykonaniu Częstochowian. Lipiński wczorajszego wieczoru zapewniał kibiców, że wraz z kolegami nie zapomniał, jak się gra w siatkówkę, a tegoroczna postawa drużyny jest po prostu niewytłumaczalna.
- „Niby te treningi są lepsze w porównaniu do ubiegłego sezonu, niby poziom zespołu, który personalnie wiele się nie zmienił, poszedł do góry, ale nie przekłada się to na wyniki. Często siadam i się zastanawiam, gdzie jest geneza tego problemu. Cały czas szukamy tego lepszego grania. W najczarniejszych snach nie pomyślałbym, że znajdziemy się w takiej sytuacji, ale teraz trzeba się z nią zmierzyć”.
Do końca ligowych rozgrywek ekipie ćwierćfinalisty Pucharu CEV Challenge pozostało siedem spotkań. Misję odrobienia czterech punktów straty do Barkomu Każany-Lwów może utrudniać fakt, że Norwid z dość marnym skutkiem rozegrał już mecze z wszystkimi rywalami w walce o utrzymanie, a żeby odwrócić nieszczęśliwą kartę, będzie trzeba sprawić kilka niespodzianek i zacząć punktować z gigantami.
- „Bardzo ciężko zmotywować się do takiej codziennej pracy. Mecze z Olsztynem czy z Gorzowem… brakuje tej kropki nad „i”. Ta gra niby wygląda trochę lepiej, trochę lepiej trenujemy, ale nie jesteśmy w stanie to przełożyć na spotkanie. Wiadomo, kalendarz jest ciężki. Ale wierzymy, że możemy utrzymać tę Częstochowę w PlusLidze. Musimy wierzyć do samego końca”.
Steam Hemarpol Politechnikę Częstochowa w bieżących rozgrywkach prowadzi już trzeci trener, ale żaden nie znalazł złotego środka, by na dłużej wyprowadzić zespół na prostą. Stara znana prawda twierdzi jednak, że w siatkówce kluczem do sukcesu w sezonie jest okres przygotowawczy, a ten został zawalony przez Guillermo Falascę, który nie był kojarzony ze swojej ekspresji podczas spotkań i o którym już teraz, jeszcze przed poznaniem finału całej historii i ostatecznym osądem, w niepochlebnych słowach wypowiedział się siatkarz.
- „Zostało to trochę rozdmuchane w mediach, że jest konflikt pomiędzy zawodnikami. Albo że jeden walczy z drugim o pozycję czy na boisku, czy w klubie. Mamy swoje problemy. Myślę, że to zaczęło się od początku sezonu z poprzednim szkoleniowcem, który miał trochę inne oczekiwania w stosunku do zawodników. Kilku zawodników dojechał psychicznie, bo to nic prostego, jak przychodzisz na trening i trener mówi, że nie potrafisz zagrywać, przyjmować. Albo że we Włoszech grałbyś za 1/3 tego, ile zarabiasz w Polsce. To nie jest przyjemne dla żadnego zawodnika. I może to mieć wpływ na to, jaki performance w trakcie sezonu pokazujesz. Zostały popełnione jakieś błędy i to się za nami trochę ciągnie”.
Najbliższy ligowy mecz Norwid rozegra w sobotę, 21 lutego, parę dni po rewanżowym starciu w europejskich pucharach z Allianz Milano, które błękitno-granatowi najprawdopodobniej tylko „odbębnią” w Mediolanie po bolesnej porażce w pierwszym spotkaniu przy Żużlowej.




