„Kaka” gra dalej! Nowy klub wychowanka Rakowa. „Zdrowie i radość jest”
„Zdecydowanie tęskniłem”.
Wysłane przez Kamil Bednarski | mar 12, 2026 | Piłka nożna | 4 min czytania

Raków Częstochowa może się poszczycić szerokim gronem uznanych wychowanków, a Artur Lenartowski z pewnością do takiego należy. Popularny „Kaka” świętujący niedługo swoje 38. urodziny występował na ekstraklasowych arenach w barwach Korony Kielce, Ruchu Chorzów, Podbeskidzia Bielsko-Biała i Piasta Gliwice, przeżywając swoje wielkie momenty. Rodowity Częstochowianin powrócił do swojego macierzystego klubu w 2020 roku po niespełna dziesięciu latach, zasilając zespół rezerw i sztab Akademii, a w tym sezonie w ramach współpracy z lokalną Skrą sprawuje funkcję drugiego trenera drużyny z ulicy Loretańskiej. Mimo tego, wciąż kontynuuje wcześniej wznowioną karierę zawodniczą. W tym tygodniu został bohaterem prawdziwej bomby transferowej w częstochowskim okręgu.
– Przychodzi czas na zmianę. Kończy się moja przygoda z piłką w roli zawodnika. Był to piękny okres pełen niezapomnianych chwil. Dziękuję wszystkim, którzy się do tego przyczynili, szczególnie rodzicom i mojej żonie. Teraz przede mną edukacja trenerska. Mam swoje marzenia, które – jak wiadomo- nie bolą – napisał na swoim profilu we wrześniu 2022 roku Lenartowski, który wytrzymał na tej rozłące dwa lata, zostając przed sezonem 2024/2025 zawodnikiem Lotnika Kościelec. Po roku spędzonym u podnóży częstochowskiego aeroklubu, środkowy pomocnik przeniósł się do Płomienia Lgota Mała, gdzie występował w rundzie jesiennej aktualnej kampanii. Wczoraj natomiast ogłoszono jego przenosiny do Warty Poraj. Zapytaliśmy więc „Kakę” o kulisy ponownego założenia korków:
- „Zakończenie kariery było przemyślane, ale też poniekąd zmusiły mnie częste kontuzje. Będąc w rezerwach Rakowa obciążenia już dla mnie były naprawdę duże i te urazy pojawiały się zbyt często. Głowa jeszcze wiedziała co robić na boisku, ale niestety ciało już nad tym nie nadążyło, więc decyzja mogła być tylko jedna. Natomiast ten brak boiska u mnie był widoczny. Przez te dwa lata co prawda mój tryb życia był aktywny sportowo, ale zdecydowanie tęskniłem za tym, żeby mieć korki na nogach i dlatego postanowiłem jeszcze poruszać się w niższych ligach. To jest dodatek, trenuję na tyle na ile organizm i czas pozwala. Zdrowie i radość jest, kiedy jestem na boisku, więc póki co planuję jeszcze trochę pograć. Pewnie po zakończeniu tego sezonu zdecyduję, co dalej”.
Regularne lub mniej regularne występy na mniej zaawansowanym poziomie nie przeszkadzają, a wręcz pomagają Arturowi Lenartowskiemu w rozwoju świadomości i warsztatu trenerskiego. Asystent Dariusza Klaczy, stopniowo wprowadzany do systemu szkoleniowego przez Akademię Rakowa Częstochowa według wcześniej obranej filozofii, ocenił dla naszego portalu perspektywę na futbol okiem czynnego piłkarza i trenera oraz zdradził swoje bliższe bądź dalsze cele.
- „Oczywiście przede wszystkim trenuję, a gram w wolnej chwili. Obowiązków związanych z bycia trenerem jest sporo, więc to nie jest tak, że jestem na każdym swoim treningu czy meczu. Priorytet to oczywiście kształcenie się w roli trenera zarówno w Skrze jak i w Akademii Rakowa, ale rzeczywiście nawet takie mecze na niższym poziomie, ale spędzone na boisku przypominają mi jako Trenerowi, żeby częściej wcielać się w rolę zawodnika np. podczas treningów taktycznych czy analiz pomeczowych. Często powtarzam zawodnikom, że chce aby ze mną „dyskutowali”. Inaczej daną sytuację widzi Trener z ławki, z boku boiska. Inaczej ona wygląda z drona, kiedy można ją obejrzeć kilka razy, a jeszcze inaczej widzi ją sam zawodnik podczas meczu. Są sytuacje oczywiste, ale takie częste rozmowy rozwijają obustronnie”.
- „Cele? Na pewno udanie skończyć sezon w 3. lidze ze Skrą. Jesteśmy w górze tabeli i życzyłbym Nam abyśmy tam zostali do końca sezonu. Co do przyszłości wychodzę z założenia, że „człowiek planuję a Pan Bóg się śmieje”. Mam oczywiście marzenia, żeby być Trenerem w Ekstraklasie, ale też twardo stąpam po ziemi. Najważniejsze dla mnie to zdrowie i rodzina, potrafię się cieszyć z naprawdę małych rzeczy. W niedalekiej przyszłości na pewno będę rozmawiał z Dyrektorem i Trenerem Głównym Akademii Rakowa o tym, jakie są plany na przyszły sezon co do mojej osoby”.




