startBlogImad Rondić znów w Ekstraklasie. „Ostatnia nadzieja trenera Papszuna”  

Imad Rondić znów w Ekstraklasie. „Ostatnia nadzieja trenera Papszuna”  

Snajper doskonale znany ekstraklasowym kibicom zasilił barwy Rakowa Częstochowa.

Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | wrz 5, 2025 | Piłka nożna | 5 min czytania

Po spokojnym – pod względem transferowym – sierpniu, wejście czerwono-niebieskich we wrzesień było piorunujące. Zaledwie kilka godzin po ogłoszeniu transferu Bogdana Mirceticia Medalików zasilił kolejny zawodnik. To doskonale znany kibicom PKO BP Ekstraklasy 26-letni Bośniak Imad Rondić. Na polskich boiskach błyszczał już w barwach Widzewa Łódź. Teraz na zasadzie rocznego wypożyczenia z opcją wykupu z FC Koeln zasilił barwy Rakowa.

Zna smak Ekstraklasy 

Bośniak etap przejścia z juniora do seniora zaliczył w akademii Slavii Praga, w której na końcu grał już w drużynie rezerw. W 2020 roku zasilił barwy Slovana Liberec. Wówczas zadebiutował również w fazie grupowej Ligi Europy i był to jego dotychczas jedyny europejski epizod. Teraz w barwach Rakowa będzie miał okazję ponownie zagrać w Europie. W lidze czeskiej łącznie wystąpił 101 razy zdobywając 14 bramek i zaliczając 9 asyst. W 2023 roku na zasadzie wolnego transferu zasilił barwy łódzkiego Widzewa, w którym w pierwszym sezonie na poziomie PKO BP Ekstraklasy rozegrał 32 spotkania. Zdobył pięć bramek i zaliczył trzy asysty. Prawdziwy rozkwit na boiskach Ekstraklasy przyniosła mu jednak jesień ubiegłego sezonu, podczas której w 18 spotkaniach strzelił dziewięć goli i dwa razy asystował. To właśnie wtedy o napastnika zabiegał między innymi Raków Częstochowa. Ostatecznie jednak tamtej zimy barwy Rakowa zasilił Leonardo Rocha z Radomiaka Radom, a Imad Rondić przeniósł się do niemieckiego FC Koeln, które wyłożyło za Bośniaka półtora miliona euro. 

Niemiec nie zawojował

Po transferze za Odrę Rondić rozegrał dziewięć spotkań w drugiej Bundeslidze oraz jeden mecz w Pucharze Niemiec. Zdobył w nich zaledwie jedną bramkę. Napastnik szybko znalazł się na celowniku niemieckich mediów – w negatywnym tych słów znaczeniu. „Klub pozyskał bośniackiego napastnika i podpisał z nim zimą umowę do 2029 roku. Kibice nadal się zastanawiają, dlaczego. Rondić na poziomie drugoligowym jest najwyższej dodatkową opcją, wzmacniającą głębię składu. Nie ma wystarczającej jakości na 1. Bundesligę. Gorzka prawda dla FC Koeln jest taka, że jeśli drużyna awansuje, to latem zapewne spróbuje się pozbyć swoich wszystkich czterech napastników” – można było przeczytać już w marcu na łamach niemieckiego Bilda.

Jak się okazało, takie komentarze były trafne. Bośniak, choć awansował wraz z FC Koeln do Bundesligi, to jednak obecny sezon nie przyniósł mu debiutu w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech. Od samego początku znajdował się poza kadrą drużyny, która świetnie weszła w sezon. Wypożyczenie do Rakowa to dla niego szansa na rehabilitację.

Był już łączony z Rakowem

Imad Rondić dobrze wpisuje się w filozofię taktyczną Rakowa. Jest wysoki (ma 190 cm wzrostu) i dobrze zbudowany fizycznie. Nie bez powodu ubiegłej zimy Raków poważnie interesował się tym zawodnikiem, jako poważną opcją do bycia podstawową dziewiątką, gdyż statystyki Jonatana Brunesa zeszłej jesieni nie były jeszcze imponujące. Po połowie roku ostatecznie zasilił czerwono-niebieskich na zasadzie rocznego wypożyczenia z opcją wykupu.

Jest to świetna opcja dla obu stron. Bośniak od początku sezonu nie był nawet brany pod uwagę do gry w Bundeslidze, a w barwach Rakowa może wrócić na właściwe tory – w lidze, którą dobrze zna. Z kolei Raków korzystając z bezpiecznej opcji, czyli z samego wypożyczenia zabezpiecza mocno niestabilną w ostatnim czasie pozycję numer dziewięć. Jonatan Brunes po perturbacjach dopiero wraca na właściwe tory, Patryk Makuch wraca do trenowania po kontuzji, a Leonardo Rocha, choć ciężko pracuje i miewa coraz więcej przebłysków, to wciąż nie sprostał oczekiwaniom i kwocie, za jaką zasilił zespół Medalików. To właśnie Portugalczyka Imad Rondić „wypchnął” z kadry Rakowa na rozgrywki Ligi Konferencji, a przecież kilka miesięcy wcześniej w pewnym sensie rywalizowali o to, który z nich trafi do Częstochowy. Znający Ekstraklasę Imad Rondić, jeśli tylko nawiąże do swojej formy z czasów gry w Widzewie, będzie z pewnością bardzo cennym wzmocnieniem i zasili szeregi Medalików na dłużej niż jeden sezon.

Chojnacki: „Idealna opcja dla obu stron”

Komentarzu dotyczącego transferu Imada Rondicia do Rakowa Częstochowa udzielił nam dziennikarz Kacper Chojnacki, który dokładnie śledzi ekstraklasowe boiska. „Transfer Rondicia do Rakowa to jest właściwie idealna opcja dla obu stron. Trener Papszun wreszcie dostaje napastnika, który w 100%, przynajmniej na papierze, spełnia jego wymagania. Pod względem pressingu, walki o odbiór piłki Rondić niszczy w statystykach napastników Rakowa z ostatnich lat. Ważne, że to wypożyczenie, ponieważ to minimalizuje ryzyko niewypału, a opcja wykupu daje Bośniakowi szansę pokazania się i pozostania na dłużej w lidze, w której mu szło. W Koeln jest raczej spalony, zatem walczy o to, by stamtąd się zmyć. Charakterystyka Rondicia jest też poniekąd już chyba ostatnią nadzieją trenera Papszuna na uwydatnienie, że jego wymagania na pozycji napastnika są słuszne. Raków postąpił mądrze, bo musiał niemal sprowadzić napastnika przed deadlinem i testuje kogoś, kim interesował się już zimą”.

Okazję do oficjalnego debiutu Imad Rondić będzie miał w najbliższym domowym starciu Medalików przeciwko Górnikowi Zabrze. Mecz zaplanowany jest na 15 września o godzinie 19:00.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo