startBlogIle brakuje drużynom z Ekstraklasy do Ligi Mistrzów? Marek Papszun odpowiada

Ile brakuje drużynom z Ekstraklasy do Ligi Mistrzów? Marek Papszun odpowiada

Marek Papszun w odpowiedzi na pytanie Kamila Głębockiego mówi o brakach polskich klubów oraz o nadziei związanej z nadchodzącą przyszłością.

Wysłane przez Michał Kowalczewski | lis 10, 2025 | Piłka nożna | 5 min czytania

„Bardzo dobre pytanie”

W poprzedni czwartek Raków zremisował 0:0 ze Spartą Pragą, która jeszcze w zeszłym sezonie grała w fazie ligowej Ligi Mistrzów. Podczas pomeczowej konferencji prasowej nasz reporter Kamil Głębocki zadał trenerowi Medalików interesujące pytanie. Dotyczyło obecnego położenia klubów z Ekstraklasy, w stosunku do czeskich gigantów. „Kilka lat temu drużyny czeskie uchodziły jeszcze za drużyny lepsze, niż te polskie. To był poziom, do którego przez wielu powinniśmy wtedy aspirować. Jak trener dzisiaj patrzył na rywala, czy ma trener takie poczucie, że jesteśmy blisko tego? W jakich aspektach musimy się poprawić, aby dobić do poziomu czeskiej czołówki?”

Słysząc to trener Papszun zamyślił się i powiedział: „Bardzo dobre pytanie„. Prawdą jest, że kluby – takie jak Sparta, czy też Slavia Praga – regularnie występują w Lidze Europy i Lidze Mistrzów. Kraj z czterokrotnie mniejszą populacją, niż Polska, wyprodukował sobie marki, które mogą godnie go reprezentować na europejskiej scenie. Czego więc nam brakuje? Pogląd Marka Papszuna na sprawę wygląda następująco:

„Jeszcze nie jesteśmy na ich poziomie. Mam na to dwa wyraźne argumenty. Pierwszy – może błahy – to pieniądze. Nie przypominam sobie klubu, żeby tak jak Sparta kupił zawodnika za pięć milionów euro, a za jakość trzeba płacić. Drugi to jasno sprecyzowany profil zawodników i to, jak ma być budowana drużyna. Zobaczyłem jeden mecz i dla mnie było wszystko jasne. Są świetnie zorganizowani na boisku, jak i poza nim. Jeżeli będziemy potrafili to osiągnąć, zwiększymy nasze szanse. Na razie jest przed nami jeszcze trochę pracy. Tak czy siak, dzisiaj pokazaliśmy, że może nie brakuje nam aż tak wiele” – ocenił szkoleniowiec Rakowa Częstochowa. I jakkolwiek brutalna ta wypowiedź by nie była, jest ona jak najbardziej prawdziwa. W wypowiedzi trenera widać w szczególności dwie rzeczy – szczerość i pokorę. Jest on pewny tego co mówi. Statystyki tylko potwierdzają jego słowa.

Pieniądze jednak grają?

W przypadku finansów robi się ciekawie. Łączna wartość rynkowa klubów Ekstraklasy wynosi 367 mln euro, a Chance Liga 376 mln Euro. Należy pamiętać, że w najwyższej czeskiej klasie rozgrywkowej mamy do czynienia z dwoma klubami mniej niż u nas. Aby to wyrównać, można odjąć dwa najtańsze kluby z Ekstraklasy, przez co traci ona 15 mln euro. Jednak nawet te 24 miliony euro różnicy nie brzmią jak kwota mogąca zrobić realnie aż taką różnicę w kontekście całej ligi. Wszystko zmienia się, kiedy weźmiemy pod lupę drużyny, których dotyczy wypowiedź Marka Papszuna, a więc zespoły z czołówki obu lig.

TOP-3 polskich drużyn pod względem wartości prezentuje się następująco:

  • Lech Poznań: 42,65 mln €
  • Legia Warszawa: 40,95 mln €
  • Jagiellonia Białystok: 37,40 mln €

To łącznie około 121 mln euro.

Natomiast czeskie TOP-3 prezentuje się tak:

  • Slavia Praga: 106,58 mln €
  • Sparta Praga: 76,33  mln €
  • Viktoria Pilzno: 52,23 mln €

Czyli razem około 235 mln euro – dwa razy więcej, niż czołówka Ekstraklasy. Zatrważająca różnica potwierdza słowa trenera Papszuna. Co z tego, że całokształt lig jest wyrównany? Nadaje to konkurencyjności jedynie na lokalnym podwórku. Do rywalizacji w Europie potrzebujemy drużyn-gigantów. Najlepsze zespoły zdecydowanie nam odjeżdżają. Slavia jest (prawie) warta tyle, co trzy najdroższe zespoły Ekstraklasy razem wzięte. Oczywistym jest więc to, że może sobie pozwolić na sprowadzenie droższych, bardziej jakościowych zawodników. I to przekłada się na wyniki. Marek Papszun ma tu absolutną rację. Finansowo, Czesi to jeszcze nie nasza liga.

„Może nie brakuje nam aż tak wiele?”

Swoją wypowiedź Marek Papszun zakończył słowami: „Tak czy siak, dzisiaj pokazaliśmy, że może nie brakuje nam aż tak wiele?”. Wypowiedź ta dotyczy walecznej postawy Medalików w meczu ze Spartą. Pomimo kilku chwil słabości, na boisku Raków pokazał ogromny charakter. Nie zostawał bierny, wymieniał się ciosami z rywalem o ponad dwa razy większym zapleczu finansowym. Zabrakło trochę szczęścia, aby w 88 minucie po strzale Konstantopoulosa piłka znalazła się w bramce, a nie odbiła się od słupka. W kwestiach czysto sportowych – Czesi są zdecydowanie w naszym zasięgu, co pokazał mecz Rakowa w Pradze.

Raków pokazuje w Europie coraz więcej – pokazuje, że można. Nasza liga rozwija się w zawrotnym tempie. Do Czechów jednak jeszcze trochę nam brakuje. Obecnie to właśnie z nimi prowadzimy bój o 10 miejsce w rankingu UEFA i bezpośredni awans do Ligi Mistrzów.

Na szczęście, możemy zauważyć tendencję wzrostową – latem kluby Ekstraklasy wydały ponad 41 milionów euro na nowe wzmocnienia. Coraz większe pieniądze inwestowane są w rozwój naszej ligi. Efektem tego są chociażby cztery drużyny w fazie ligowej UEFA Conference League. Wszystko wskazuje na to, że tym razem to nie tylko chwilowy przebłysk, a realny progres całej ligi. Zdecydowanie napawa to optymizmem. Jeżeli się to utrzyma, już niedługo możemy dołączyć do grona państw regularnie wystawiających swoje zespoły w Lidze Europy, czy nawet Lidze Mistrzów. Chyba każdy chciałby usłyszeć hymn Champions League na lokalnym podwórku…

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo