startAktualnościERA VULGARIS w Galerii Black Cat

ERA VULGARIS w Galerii Black Cat

Wernisaż Maćka Lubaszki.

Wysłane przez dr Artur Kita | gru 30, 2025 | Częstochowa | 3 min czytania

ERA VULGARIS w Galerii Black Cat

Piąty w tym roku w Galerii Black Cat wernisaż okazał się wydarzeniem, które skutecznie wyciągnęło ludzi z domów – mimo zimy, poświątecznego zmęczenia i kuszącej wizji herbaty pod kocem. Powód był jednak nie byle jaki: swoje prace zaprezentował Maciek Lubaszka, Artysta doskonale znany w Częstochowie, a dla wielu wręcz „nasz człowiek od malarstwa z charakterem”.

image 88

Już przed godziną 18:00 galeria wypełniała się rozmowami, śmiechem i szelestem kurtek zdejmowanych w pośpiechu, bo przecież Sztuka czekać nie będzie. Na ścianach – cykl ERA VULGARIS, który skutecznie przykuwał uwagę i nie pozwalał przejść obok obrazów obojętnie. I nie, nie chodziło o wulgarność w potocznym sensie, ale o brutalną szczerość emocji i rzeczywistości, która czasem boli bardziej niż zbyt mocne espresso. Chodziło o „powszechność”, „pospolitość” (vulgaris – powszechny, pospolity (łac.)).

Lubaszka, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie na Wydziale Malarstwa, od ponad dwóch dekad konsekwentnie rozwija swój warsztat. I to widać. Charakterystyczna faktura, ekspresja oraz surowa, momentami wręcz ascetyczna paleta barw budowały atmosferę intymności i napięcia. Było gęsto – nie tylko od ludzi, ale i od emocji. Portrety, postaci oraz motywy natury stawały się punktem wyjścia do refleksji nad kondycją współczesnego świata, a widzowie – często zupełnie nieświadomie – łapali się na tym, że stoją przed jednym obrazem dłużej, niż planowali.

image 87

Cykl ERA VULGARIS skupia się na człowieku i jego emocjach, balansując gdzieś pomiędzy nostalgią a rozpadającą się rzeczywistością. Jedni widzieli w obrazach melancholię, inni niepokój, jedni marzenia, inni śmierć, jeszcze inni – znajome twarze własnych myśli po długim dniu. Zdecydowana większość prac to takie, które patrzą na widza i pytają: „no i co dalej?”.

Wernisaż upłynął w atmosferze ożywionych rozmów, gestykulowania z kieliszkiem w ręku oraz prób tłumaczenia Sztuki znajomym, którzy „…normalnie to nie chodzą na takie rzeczy, ale przyszli”. Artysta chętnie rozmawiał, odpowiadał na pytania i z uśmiechem przyjmował interpretacje, nawet te najbardziej zaskakujące.

image 86

Reasumując: był to wieczór intensywny, emocjonalny. Idealne zakończenie artystycznego roku w Galerii Black Cat prowadzonej przez Konrada Chęcińskiego – z mocnym akcentem, odrobiną nostalgii i dużą dawką szczerości. A jeśli ktoś wyszedł z lekkim niepokojem w głowie – spokojnie. To znaczy, że sztuka zadziałała.

Artur Kita @ak

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo