Zacięty bój w Jastrzębiu. Norwid przegrywa w tie-breaku
W pierwszym meczu Ljubomira Travicy, Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa przegrywa 3:2 z Jastrzębskim Węglem.
Wysłane przez Filip Szpankowski | gru 1, 2025 | Częstochowa | 5 min czytania

Spis treści:
Spotkanie starych znajomych
Pierwszy mecz Ljubomira Travicy jako szkoleniowca Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa przypadł na wyjazdowy bój z JSW Jastrzębskim Węglem. Szkoleniowiec przeciwnika to dobry znajomy naszego trenera, bowiem Andrzej Kowal był asystentem Travicy w latach 2008-2011 w Asseco Resovii Rzeszów.
Przed meczem urazu nabawił się Jakub Nowak i nie był do dyspozycji nowego trenera. Względem ostatniego meczu z Gorzowem, Kubę Kiedosa zastąpił Bartłomiej Lipiński.
Równy z równym
Pierwszy set rozpoczął się od dwupunktowego prowadzenia częstochowian. Gospodarze skuteczną zagrywką i blokiem doszli do remisu. Po dobrych zagrywkach Milada i kontrach Lipińskiego Częstochowa wyszła na prowadzenie 10:7. Norwid szybko je oddał, bo po asach serwisowych Jastrzębia mieliśmy 10:10, jednak po chwili, dzięki dobrym zagrywkom Indry, znowu trzy punkty więcej mieli podopieczni Travicy. Tym razem Norwid nie oddał prowadzenia, tylko je powiększył. Po bloku Popieli i błędzie jastrzębian tablica wyników pokazywała 19:14 dla częstochowian. Jastrzębie goniło jeszcze wynik asem, ale Norwid ostatecznie skończył seta rękami Bartłomieja Lipińskiego, który w tej partii był skuteczny do bólu, 25:20.
Gospodarze bardzo dobrze spisywali się w zagrywce i dzięki temu początek seta zaczęli od dwupunktowego prowadzenia. Przez słabe przyjęcie i błędy komunikacyjne, piłki kuriozalnie wpadały po stronie Norwida, dzięki czemu gospodarze odskoczyli na 8:5. Mnożyły się błędy po stronie Steam Hemarpol Politechniki i po posłaniu piłki w aut przez Indrę było 14:11 dla siatkarzy Andrzeja Kowala. Norwid ciągle robił podchody pod gospodarzy i powoli odrabiał straty. Była nawet szansa na wyjście na prowadzenie, ale nieskuteczny w kontrze był Ebadipur. Udało się to chwilę później i było 19:18 dla Norwida. Końcówka to wymienianie się prowadzeniem. Losy seta przesądziły dwa skuteczne bloki na Patriku Indrze, 25:22 dla gospodarzy.
Zaważyły błędy
Trzecia partia obfitowała w nieskończone ataki ze strony Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa. Po raz kolejny nieskuteczny Indra plus as serwisowy i Jastrzębie wyszło na 8:5. Do roboty wzięli się siatkarze Norwida i po skutecznych blokach Sebastiana Adamczyka było 11:10 dla Norwida. Po błędzie Gierżota przez chwilę byliśmy dwa punkty do przodu, jednak ten sam zawodnik odpłacił za swoje błędy dwoma asami serwisowymi i było 14:14. Po wpadnięciu Popieli w siatkę, gospodarze mieli 18:16 po swojej stronie. Kontynuowali swoją świetną zagrywkę i w decydującej fazie seta wygrywali 21:18. Kapitalnie w obronie zagrał Łukasz Kaczmarek i było już 23:19. Gdy wydawało się, że Jastrzębie pewnie wygra seta, Bartłomiej Lipiński posłał dwie „bomby” na zagrywce. Do tego blok dołożył wprowadzony Samuel Jeanlys i graliśmy na przewagi. Siatkarze z Częstochowy nie skończyli piłki przy 25:24, co wykorzystali gospodarze i trzecia partia padła ich łupem.
Czwarty set to już nóż na gardle Norwida. Milada Ebadipoura zastąpił Kuba Kiedos i od razu ustrzelił jastrzębian zagrywką. Ogromną determinacją wykazał się Daniel Popiela, który nogą zdołał wybić piłkę z naszej ławki rezerwowych. Zrobił to na tyle skutecznie, że Lipiński skutecznie skończył akcję. Drużyna Travicy trzymała dwupunktowe prowadzenie. W oczy rzucały się serwisowe błędy. W połowie czwartego seta Norwid popełnił ich już 16, dla porównana gospodarze zaledwie 8. Po kontrze Kiedosa było 17:14. Skuteczność była po stronie Norwida i po chwili mieliśmy już 20:16. Trudne zagrywki Gierżota i Jastrzębski Węgiel doszedł na dwa punkty. Był to ostatni akcent walki po stronie gospodarzy. Po trzech punktach z rzędu set wygrała Steam Hemarpol Politechnika Częstochowska 25:19.
W decydującą partię lepiej weszli gracze Andrzeja Kowala. Błąd Sebastiana Adamczyka, a potem skuteczny blok na środku dał im prowadzenie 6:2. Szybko Norwid wziął się za odrabianie strat, trzy punkty z rzędu po dobrej obronie Makosia i strata wynosiła już tylko jeden punkt. Kiedos pomylił się w ataku i znowu trzy punkty do przodu byli siatkarze z Jastrzębia. Swój błąd naprawił asem serwisowym i znowu strata wynosiła tylko jeden punkt. Nie na długo, bo znowu mieliśmy asa, tym razem Jordana Zaleszczyka. Nie oddali już prowadzenia i ostatnią partię jastrzębianie wygrali 15:12.
Jest lepiej?
Trudno wyrokować po jednym meczu Ljubomira Travicy, czy Norwid wejdzie na właściwe tory. Można jednak zauważyć poprawę w grze, a przede wszystkim ogromną wolę walki u każdego zawodnika. Cały czas bolesne w skutkach są błędy w serwisie – aż 22 oddane punkty w tym elemencie. Dla porównania, Jastrzębski Węgiel popełnił takich błędów 13. Martwi też nieskuteczność w ataku, zwłaszcza Milada Ebadipoura i Patrika Indry.
Jeden punkt wywieziony z zawsze trudnej jastrzębskiej hali to dobry prognostyk na nową erę w Częstochowie. Kolejny przeciwnik będzie jeszcze bardziej wymagający. Do Częstochowy przyjedzie trzeci zespół PlusLigi – PGE Projekt Warszawa. Pierwszą część sezonu w wykonaniu Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa przed kilkoma dniami podsumował Kamil Bednarski w programie SIATKÓWKA NA WYLOT ze swoimi gośćmi – m.in. byłym prezesem AZS-u Częstochowa, Konradem Pakoszem.




