Czy w Rakowie istnieje życie bez Brunesa?
A co, gdyby zabrakło dziś Jonatana Brunesa?
Wysłane przez Iwo Kępiński | sie 11, 2025 | Piłka nożna | 6 min czytania

Spis treści:
Raków w starciu domowym z Maccabi Haifa przegrał 1:0. W kadrze na to spotkanie zabrakło absolutnej gwiazdy zespołu, Jonatana Brauta Brunesa. Z informacji, które przekazał rzecznik prasowy Medalików – Damian Markowski, wynika, że Norweg odniósł niegroźny uraz mięśniowy. To samo potem mediom przekazywał Marek Papszun i przez to „Jony” był wykluczony z gry w pojedynku z izraelskim zespołem. Natomiast w środowisku huczy od plotek, że prawdziwym powodem absencji było spięcie z trenerem Papszunem. Abstrahując jednak od okoliczności, nieobecność Jonatana to dla Rakowa ogromny problem, co wybitnie pokazało starcie z Maccabi. Można nawet przypuszczać, że z Brunesem na boisku czerwono-niebiescy zdołaliby strzelić choć jedną bramkę.
Najlepszy napastnik od lat
Tak bramkostrzelnych napastników w Częstochowie ciężko szukać. Ostatnią dziewiątką w Rakowie, która zdołała zanotować dwucyfrową liczbę bramek w jednym sezonie Ekstraklasy był Vladislav Gutkovskis w rozgrywkach 2021/22. A przed nim? Felicio Brown Forbes. W kampanii 2019/2020 zdołał trafić do bramki rywala tyle samo, co „Gutek”, a więc 10 razy. Tej dwójki nie przebił żaden napastnik, aż do sezonu 2024/25. Zawstydzającą passę przerwał właśnie Jonatan Braut Brunes, który już w swoim pierwszym sezonie w Rakowie wykręcił rezultat opiewający na 14 bramek. Norweg to niejako wizytówka byłego dyrektora sportowego Rakowa – Samuela Cardenasa, któremu jeśli kibice mieliby zawdzięczać jakiś transfer, to właśnie ten Brunesa. Jest zawodnikiem, który nawet jak drużynie nie idzie, to potrafi zrobić coś z niczego. W sposób wybitny pokazał to już w tym sezonie, niejako samemu wypracowując sobie sytuację bramkową w starciu inaugurującym z GKS-em Katowice. Start obecnych rozgrywek ma świetny. W pięciu meczach ustrzelił już cztery bramki – dwie w Ekstraklasie i dwie w kwalifikacjach do Ligi Konferencji. Ale co w sytuacji, kiedy Brunesa by zabrakło?
Opcje na dziewiątce
W Rakowie napastników jest dużo, ale czy dostarczają wystarczającej jakości? Na tym polu można mieć duże wątpliwości. Najpoważniejszymi opcjami obecnie wydają się Patryk Makuch oraz Leonardo Rocha. Natomiast w przypadku obu rodzą się poważne obawy, czy są to zawodnicy, którzy będą w stanie notować liczby na poziomie Brunesa. O ile w przypadku Makucha można było się spodziewać, że będzie to napastnik „Papszunowy”, to bardziej zawiedzionym można być w przypadku Portugalczyka. Leonardo Rocha przychodził do Rakowa po świetnej rundzie jesiennej poprzedniego sezonu w Radomiaku Radom, w której do bramki rywala trafiał 11 razy. Jednak po transferze dorobek Leo znacznie zmalał. 29-letni zawodnik dotąd w czerwono-niebieskich barwach wpisał się na listę strzelców zaledwie raz. Dziś można więc się zastanawiać nad tym, czy Portugalczyk to zawodnik, który pasuje do systemu częstochowskiej drużyny.
Aktualnymi alternatywami w klubie dla powyższego duetu są młode dziewiątki – Tomasz Walczak (posiadający drobny uraz) oraz Adam Basse. Walczak ma za sobą wypożyczenie do pierwszoligowej Miedzi Legnica, gdzie przez pół roku strzelił trzy gole. Natomiast Basse do Rakowa trafił podczas zimowego okna transferowego w ramach transferu ze Śląska Wrocław. Siedemnastolatek jak dotąd miał tylko okazje pokazywać się wyłącznie w IV-ligowych rezerwach. Chyba każdy się zgodzi, że wspomnianą dwójkę trudno realnie traktować jako poważne alternatywy wobec potencjalnego zastępstwa Norwega. Dzisiaj działacze Medalików mają problem, bowiem w przypadku kontuzji, czy nawet odejścia Jonatana Brunesa, w klubie klasowego napastnika zwyczajnie brakuje.
Będzie nowy napastnik?
Kadra wydawała się raczej zamknięta, ale czy tak faktycznie musi być? Niekoniecznie. Medaliki już nieraz przyzwyczajały do tego, że na ruchy do drużyny nigdy się nie zamykają. Z ust Wojciecha Cygana często mogliśmy usłyszeć, że Raków jest klubem, który w obliczu okazji na rynku transferowym jest zawsze czujny do końca. Tak też może być w tym przypadku, tym bardziej, że skauting zawodnika na pozycję numer dziewięć nie kończy się nigdy, o czym w programie na naszym kanale NA WYLOT powiedział działacz Rakowa, Artur Płatek. „Zawsze skautuje się dziewiątkę. Zawsze. Nie ma takiego okienka, w którym by się nie skautowało dziewiątki. To jest towar deficytowy i zawsze, gdy pojawia się coś ciekawego, to zawsze jest skautowane – szczególnie jeśli to jest dziewiątka bardzo młoda”.
Przyszłość Brunesa w Częstochowie
W mediach sporo mówi się o chłodnej relacji Papszuna z Brunesem. Pośrednim powodem mają być spore obiekcje napastnika co do powierzanych mu zadań na boisku. Nie sposób wyrokować, że Norweg jesienią wciąż będzie grał na Limanowskiego 83. Przed pierwszym spotkaniem z Maccabi Haifa również o otoczce wokół Jonatana wypowiedział się Artur Płatek. „Z tego, co mi wiadomo, wykupiliśmy Brunesa i dzisiaj jest on naszym zawodnikiem. Z mojej perspektywy nic nie stoi na przeszkodzie, aby grał u nas jak najdłużej. Najważniejsze dla mnie jest to, żeby zawodnik się rozwijał. Taką perspektywę mu przestawiliśmy, żeby próbował być w każdym okienku być lepszą wersją siebie. Myślę, że Jony to zaakceptował. Mam nadzieję, że zostanie z nami na dłuższy czas”.
Mimo zapowiedzi Artura Płatka należy pamiętać, że Brunes ma spore zakusy na grę w ligach TOP-5. Z tego też powodu klub w przypadku pojawienia się atrakcyjnej oferty raczej nie będzie robić mu problemów z odejściem. Trzeba jednak jasno stwierdzić, że nawet gdy z Brunes zostanie pod Jasną Górą, to czerwono-niebieskim przydałby się jeszcze jeden klasowy napastnik. Niemniej co dalej z Jonatanem Brunesem? Dużą sugestią co do jego sytuacji będzie skład, który wyleci na rewanż z izraelskim zespołem. Z informacji naszego portalu wynika, że Jonatan Brunes wybierze się na Węgry wraz z drużyną. Zagadką pozostaje jednak kwestia jego występu. Drugi mecz z Maccabi odbędzie się w węgierskiej miejscowości Debreczyn na Nagyerdei Stadion. Pierwszy gwizdek już w najbliższy czwartek o godzinie 20:00.




