startAktualnościCzęstochowa miała szansę pozostać miastem wojewódzkim? Tadeusz Wrona o idei woj. staropolskiego

Częstochowa miała szansę pozostać miastem wojewódzkim? Tadeusz Wrona o idei woj. staropolskiego

Przy okazji ROZMOWY NA WYLOT z byłym prezydentem Częstochowy Tadeuszem Wroną padło dużo słów na temat reformy samorządowej z 1999 roku. Czy zatem Częstochowa mogła pozostać województwem i czy przez te już blisko 30 lat wiele się w tym temacie zmieniło?

Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | lut 4, 2026 | Częstochowa | 5 min czytania

Choć od reformy administracyjnej minęło już 27 lat, temat województwa częstochowskiego wciąż jest od czasu do czasu podnoszony. Stało się tak chociażby w roku ubiegłym, kiedy to prezydent Matyjaszczyk w ramach „Planu na Nową Częstochowę” ogłosił rozpoczęcie dążeń ku przywróceniu woj. częstochowskiego. Kierował w tej kwestii nawet listy do premiera Donalda Tuska. Niestety po upływie czasu prezentuje się to tak, jakby prezydentowi gdzieś dzwoniło, mimo martwej ciszy. Mimo wszystko to właśnie Częstochowa jest największym miastem, które podczas feralnej redukcji liczby województw z 49 do 16 straciło status miasta wojewódzkiego, będąc jednocześnie większa od aż siedmiu obecnych miast wojewódzkich. Warto się zatem przyjrzeć, czy w momencie utraty przez Częstochowę tego statusu była w ogóle szansa na inny bieg historii i inne scenariusze.

Zabrakło mobilizacji?

Tadeusz Wrona to niezwykle barwna postać jeżeli chodzi o najnowszą historię Częstochowy. Po 1989 roku dwukrotnie był jej prezydentem, a w międzyczasie był posłem w rządzie Jerzego Buzka z ramienia AWS-u i to właśnie wtedy był niezwykle zaangażowany w reformę administracyjną, jaką trzeba było w Polsce dokonać. Będąc gościem ROZMOWY NA WYLOT na naszym kanale opowiedział o kulisach tematyki samej Częstochowy, która finalnie stała się największym poszkodowanym reformy. Czy jednak mogło się stać inaczej? Ważną kwestią była mobilizacja lokalnych polityków, ale także i samych mieszkańców regionu, których lobby okazało się kluczowe dla znajdującego się w bardzo podobnej sytuacji Opola, a którego widocznie zabrakło w Częstochowie.

  • „Bardzo ważne są te elementy, które są po stronie samych mieszkańców, a nie samych polityków. W Opolu społeczność lokalna, jak i lokalni liderzy bardzo mocno akcentowali, pokazywali białą księgę Opola. Widoczne było mnóstwo manifestacji, na pasach, na drogach. Natomiast w Częstochowie ta atmosfera była dosyć letnia, ja pamiętam, że ten projekt przedstawiony przeze mnie na początku roku 1998 na posiedzeniu Rady Miasta o województwie staropolskim był przyjęty przez wszystkich, powstał komitet, na którego czele stał rektor Politechniki prof. Szopa i też przyjęto tę koncepcję, ale sam wyjazd pod Sejm, to był jeden – może nawet niepełny – autokar ludzi, którzy pojechali manifestować przed Sejm w czasie, kiedy pewne rzeczy się decydowały. Mamy więc sytuację, kiedy nie ma tego parcia, Częstochowa nie staje się tym liderem, który zgromadza gminy wokół mówiące: tak mamy ten wspólny interes, zależy nam na tym. Tymczasem mamy decyzję Radomska, że do Łodzi, jest decyzja Wielunia, że nie do Częstochowy, to samo z Pajęcznem, z kolei Lubliniec, czy Myszków patrzył ku Śląskowi” – zwracał uwagę nasz rozmówca.

Nie częstochowskie, a staropolskie?

Istotny jest jednak również fakt, że samo utrzymanie istnienia województwa częstochowskiego było niezwykle trudną do zrealizowania, ale nie jedyną opcją. Tadeusz Wrona zwracał uwagę, że bardziej realna była idea przedwojennego woj. staropolskiego, w którym to Częstochowa miałaby działać z Kielcami na podobnych zasadach, co Bydgoszcz i Toruń oraz Zielona Góra i Gorzów Wlkp. Jak się jednak okazało, kluczowym problemem była nie tylko słaba mobilizacja, ale także słabe położenie Częstochowy na mapie, gdzie okoliczne powiaty miały wyraźnie inne priorytety, a bez nich ciężko być miastem wojewódzkim.

  • „Może i więcej pracy można było wykonać, ale z drugiej strony wiele osób oglądało się jednak na ten Śląsk. Tutaj w Częstochowie komitet organizacyjny robił co mógł, ale nie miał tej siły przebicia na szersze środowiska mieszkańców. Podczas spotkania posłów AWS-u z Częstochowy i z Kielc – kiedy mogliśmy wyrazić swoje zdanie na ten temat – ja mówię oczywiście staropolskie, natomiast odpowiedź posłów z Kielc była taka, że my mieliśmy przynieść całe województwo częstochowskie, a właściwie to jest tylko Częstochowa i powiat częstochowski. No to: nie ma mowy o tym, żeby w Częstochowie był wojewoda, ani marszałek województwa. No bo praktycznie to jest jedno miasto i jeden powiat. Tego wsparcia nie było więc ani z Kielc, ani nawet w pełni w naszym najbliższym otoczeniu” – wyjaśniał Tadeusz Wrona.

Czy dziś jest inaczej?

Widząc jak miała się sytuacja w latach 90-tych należy sobie zadać pytanie, czy dziś jest inaczej? Niestety, ale wiele kwestii nadal nie uległo tutaj zmianie. Okoliczne powiaty nadal nie byłyby zainteresowane znalezieniem się w ewentualnym nowym bycie, a bez tego ciężko jest stawiać jakikolwiek krok dalej. I bynajmniej nie jest to wina samej Częstochowy, a bardziej po prostu jej położenia. Na samym województwie, czy fuzji z Kielcami zyskałaby Częstochowa, ale nie okolica. Ta ma na wyciągnięcie ręki inne atrakcyjniejsze stolice i obecny stan rzeczy nie jest przypadkowy. Olsztyn na Warmii, Rzeszów, czy Kielce swoje województwa zawdzięczają brakowi większych miast w promieniu setek kilometrów, tymczasem Częstochowa znajduje się w cieniu rzuconym przez Śląsk i Łódź. Oczywiście pomysłów odtworzenia województwa częstochowskiego lub też właśnie idei województwa staropolskiego nie należy wyśmiewać, natomiast muszą to być dążenia oparte na wielu rozmowach z okolicznymi powiatami i silnym lobby w samej Warszawie, ponieważ bez tego sytuację Częstochowy w aspekcie samorządowym naprawdę niełatwo będzie zmienić.

Cała ROZMOWA NA WYLOT znajduje się na naszym kanale, poniżej.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo