Aeroklub Częstochowski z poważnym problemem. Sprawa lotniska w Rudnikach
Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, Aeroklubowi Częstochowskiemu została wypowiedziana umowa na korzystanie z lotniska.
Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | maj 12, 2026 | Częstochowa | 2 min czytania

Sam Aeroklub Częstochowski posiada jedynie 7 ha lotniska, na co składają się budynki i hangary. Większość pozostałego terenu, ok. 170 ha wraz z betonowym pasem startowym i drogami kołowania, należy do słowackiego biznesmena Romana Bušo. Jak wynika ze słów prezesa Aeroklubu, Krystiana Krasińskiego dla Polskiej Agencji Prasowej, właściciel większości lotniska w Rudnikach wypowiedział Aeroklubowi Częstochowskiemu umowę na korzystanie z obiektu. Ma ona wygasnąć wraz z końcem bieżącego roku.
- „1 kwietnia otrzymaliśmy informację od pana Romana Bušo, który jest właścicielem większości lotniska, o wypowiedzeniu klubowi umowy, na podstawie której od lat użytkujemy od lat cały teren. Wypowiedzenie musi obejmować dwa pełne kwartały roku, stąd termin wygaśnięcia umowy 31 grudnia” – powiedział w poniedziałek PAP prezes Aeroklubu Częstochowskiego Krystian Krasiński.
- „Nie wiemy, co będzie dalej. Liczymy się ze wszystkim, także z mocnym ograniczeniem naszej działalności, zwłaszcza sekcji szybowcowej, która wykorzystuje teren na południe od betonowego pasa startowego. Mamy jeszcze 17 ha tzw. drogi startowej nr 2, ale na tak minimalnym obszarze nie bylibyśmy w stanie organizować imprez w rodzaju 40. Szybowcowych Mistrzostw Świata” – uzupełnił prezes Krasiński.
Plany słowackiego właściciela wobec lotniska jak na razie nie są znane, a wspomniane szybowcowe Mistrzostwa Świata mają odbyć się na lotnisku już w tym miesiącu, od 17 maja do 30 maja. Wystartować ma około 100 pilotów z 26 krajów.
Przypomnijmy, że w zeszłym roku zupełnie inne plany na zagospodarowanie terenów lotniska – stworzonego zresztą na potrzeby wojska – miał poseł ziemi częstochowskiej Andrzej Szewiński (KO), który apelował o wykup lotniska przez MON i zagospodarowanie go pod cele polskich wojsk powietrznych. Finalnie jednak te plany legły w gruzach, ponieważ wiceminister Obrony Narodowej Paweł Bejda zwrócił w listopadzie uwagę na zbyt duże koszty ponownego przystosowania lotniska pod taką funkcję.





