Miasto ogłasza plan na Elanex. „Każda formuła wykorzystania terenu jest możliwa”
Narracja już się zmieniła. Stadion dla Rakowa może powstanie, ale morze jest szerokie i głębokie.
Wysłane przez Jarosław Kłak | sty 20, 2026 | Częstochowa | 4 min czytania

Spis treści:
Zdegradowane tereny Elanexu od dłuższego czasu proszą się o drugie życie. Przez ostatnie lata wróżono, że powstanie tam to, co już dawno w Częstochowie powinno stać, a więc nowy stadion piłkarski z prawdziwego zdarzenia, na którym między innymi swoje mecze rozgrywałaby bezdyskusyjna duma Częstochowy, jaką jest Raków Częstochowa. Po kilkunastu latach mydlenia oczu w kwestii stadionu, w ostatnich miesiącach w końcu temat ruszył do przodu, czego konsekwencją był pierwszy realny krok miasta – wykup terenów Elanexu, co nastąpiło w grudniu. Teraz Miasto Częstochowa hucznie zapowiedziało plan na „Przędzalnię przyszłości”, a więc na zagospodarowanie obiektów upadłej fabryki, tak aby stworzyć unikatowe miejsce, jakiego Częstochowa potrzebuje. Włodarze są otwarci na każdą z propozycji, na stadion również, jednak problem dotyczy tego, że sprawa nowego obiektu sportowego nie jest traktowana tak poważnie, jak być powinna.
Przędzalnia przyszłości
W poniedziałek 20 stycznia 2026 prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk – wraz z pozostałymi przedstawicielami władzy – zaprezentował swoją wizję na to, jak w przyszłości będzie wyglądać Elanex. Zadecydowano o odejściu od tej nazwy i zaproponowano „Przędzalnię przyszłości”, która ma zakładać wielofunkcyjne zagospodarowanie terenów wykupionych w grudniu oraz tych, które miasto już jest właścicielem. Planuje się współpracę z biznesem publicznym i prywatnym, efektem czego mogłyby powstać tam centrum biurowo-handlowo-usługowe, a także rozrywkowo-sportowe.
Co ze stadionem?
No właśnie. To pytanie siłą rzeczy musiało się pojawić, no bo to jest aspekt, który został przez lata zaniedbany i rzesza mieszkańców, kibicujących Rakowowi Częstochowa była przekonywana w ostatnich miesiącach przez włodarzy, że właśnie na tym terenie powstanie stadion.

Podejście prezentowane słowami: „Nowy stadion dla Rakowa i inne inwestycje coraz bliżej” wypowiedzianymi w obliczu jesiennej inicjatywy referendalnej dziś zmieniły swoją kolejność oraz swoje brzmienie. Dziś mówi się, że – inne inwestycje i MOŻE nowy stadion dla Rakowa coraz bliżej. Dokładnie tak można sparafrazować odpowiedź Krzysztofa Matyjaszczyka na pytanie Sebastiana Zielonki z miejska.pl.
- Czy projekt „Przędzalnia przyszłości” przewiduje budowę stadionu piłkarskiego? – pytano.
- Oczywiście. Wszystkie możliwości są w to ubrane. Każda formuła wykorzystania tego terenu jest możliwa. Jesteśmy otwarci na wszystkie możliwe propozycje. Ze wstępnego studium wykonalności wyszło, że to jest idealne też miejsce na obiekt typu miejski stadion piłkarski – mówił prezydent miasta.
No i w tym miejscu wszelkie budzące się wątpliwości kibiców Rakowa można rozumieć. O ile szanse na to, że stadion w końcu powstanie są takie same (nie zmalały), to jednak niestety nie zmieniło się podejście Krzysztofa Matyjaszczyka do kwestii Rakowa Częstochowa. O dobre relacje na linii miasto-Raków dba tylko i wyłącznie wiceprezydent Łukasz Kot, któremu być może nawet i zależy na budowie stadionu, ale gdy przychodzi dzień ostateczny, to jego zdanie przy osobie Krzysztofa Matyjaszczyka nie będzie tak znaczące. Narracja jest oczywista – powstanie nowego stadionu i samo funkcjonowanie klubu nie jest kluczowym elementem dla częstochowskiego magistratu, który nie jest świadomy tego, jak bardzo ważnym aspektem w przyszłości miasta jest Raków Częstochowa. Jeśli miasto dalej będzie odrzucać Raków i nie będzie traktować go tak poważnie, jak powinno, to w dalszym ciągu będzie na tym tracić. Oczywiście żadnej katastrofy to nie spowoduje, ale niewyobrażalnie wiele Częstochowa by zyskała, gdyby Krzysztof Matyjaszczyk nie traktował Rakowa po macoszemu. Lokalni politycy Lewicy nie powinni się potem dziwić, że Michał Świerczewski wychodzi na ostatnią swoją konferencję prasową i mówi: „Nauczyłem się bardzo dużo od lokalnych polityków. Są wybitni w przeciąganiu pewnych tematów, w mydleniu oczu. Chciałbym wierzyć, bo wierzyć to nie wierzę, bardziej chciałbym wierzyć, że są tutaj czyste intencje i że rzeczywiście miastu zależy na tym, żeby ten stadion powstał”.
Przy okazji warto zapoznać się z tym, jak sprawa budowy stadionów wyglądała w miastach, gdzie podobne obiekty były otwierane w 2025 roku.


