Kot nie dał się pogłaskać. Mocne starcie z posłanką PiS
Kto bardziej nic nie zrobił? Podczas sesji Rady Miasta doszło także do sporu o stadion dla Rakowa.
Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | kwi 26, 2026 | Częstochowa | 3 min czytania

Spis treści:
Podczas ostatniej sesji, Rada Miasta Częstochowy skupiła się na wniosku radnych Prawa i Sprawiedliwości o referendum w sprawie odwołania Krzysztofa M. z funkcji prezydenta miasta. Mimo że był to jedyny punkt obrad sesji, to ostatecznie trwała ona aż 3 godziny, a zdecydowaną większość czasu stanowił de facto spór radnych oraz parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości z wiceprezydentem Łukaszem Kotem, który – w przeciwieństwie do radnych, którzy nie poparli referendum – przynajmniej zabrał głos w obronie polityki Krzysztofa M. w mieście.
Kto zrobił więcej nie robiąc nic?
Jednym z argumentów działaczy PiS-u był temat stadionu dla Rakowa. Argument ten z dużą pewnością siebie starał odbijać się wiceprezydent, który argumentował, że miasto wyłożyło na sprawy klubu około 60 mln złotych, w tych chociażby na modernizację stadionu przy Limanowskiego. Wręczył także posłance Lidii Burzyńskiej specjalny czek, z którym kilka lat temu stała na płycie stadionu Rakowa, przypominając o tym, że przed wyborami w 2023 roku rząd Prawa i Sprawiedliwości obiecał przekazać Częstochowie 35 milionów na modernizację infrastruktury, z której korzysta Raków Częstochowa. Po zmianie władzy nowy rząd z tego wsparcia zrezygnował.

Burza w szklance wody, a konkretów brak
Chyba tak należy skomentować cały ten spór, ponieważ modernizacja stadionu przy Limanowskiego 83 była absolutnym minimum, które trzeba było wykonać, aby Raków w ogóle mógł grać domowe mecze w Częstochowie. Reszta faktów brzmi natomiast jak ponury żart, ponieważ przy tej modernizacji obiekt został ZMNIEJSZONY względem starego stadionu, który spokojnie mógł pomieścić około 8 tysięcy kibiców. Teraz jest to zaledwie 5500 miejsc. To minimum wystarcza na Ekstraklasę, jednak najbardziej prestiżowe spotkania, czyli te w europejskich pucharach Raków musi rozgrywać w Sosnowcu. A i na krajowym podwórku wystarcza tylko w teorii, bo przy większości meczów zainteresowanie przekracza pojemność stadionu, a kompletu kibiców nie ma jedynie zimą, co jest zrozumiałe, ponieważ stadion nie posiada żadnego zadaszenia nad większością trybun, co przy niekorzystnej pogodzie utrudnia cieszenie się z oglądania meczów na żywo. Z kolei propozycję wsparcia z rządu sprzed 3 lat należy nazwać jedynie symbolicznym, ponieważ 35 milionów to przy dobrych wiatrach dopiero 10% kwoty potrzebnej na budowę nowego, godnego stadionu. Dodatkowo propozycję takiego wsparcia na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi nie sposób nie określić jako działanie wyłącznie polityczne ówczesnej władzy.





