Łukasz Tomczyk był skazany na sukces. Jaki będzie jego Raków?
Łukasz Tomczyk wraca do Rakowa jako trener ukształtowany przez akademię, niższe ligi i lata pracy w cieniu. To szkoleniowiec wymagający, bezkompromisowy i konsekwentny, który w Polonii Bytom udowodnił, że potrafi budować zespół od podstaw. 37-letni szkoleniowiec wraca do Częstochowy w celu wykonania kolejnego kroku w historii i tożsamości Rakowa. Jakim jest trenerem? Co sądzą o nim jego byli podopieczni? O tym wszystkim dowiecie się w tym artykule.
Wysłane przez Kamil Głębocki | sty 10, 2026 | Piłka nożna | 14 min czytania

Spis treści:
Początki w Rakowie i podejście do zawodników
Nowy trener Rakowa jest modelowym przykładem, jak powinno się prowadzić karierę trenerską. Tomczyk zaczynał w Akademii Raków, gdzie z ogromnymi sukcesami prowadził drużyny młodzieżowe. Szczególnie rocznik 2003 słynął z bardzo dobrej gry i pamiętam, że wtedy chłopcy z tego rocznika mieli u młodszych kolegów duży szacunek. Rocznik ten potrafił nie przegrywać meczów ze swoimi odpowiednikami z Manchesteru City i Borussii Dortmund.

Jak Łukasza Tomczyka wspominają jego ówcześni podopieczni? Z kilkoma z nich mam dziś bardzo dobry kontakt i do dziś zgodnie uważają, że to najlepszy szkoleniowiec, z jakim mieli okazję pracować. Pamiętam, że jeszcze kilka lat temu, kiedy Tomczyk był asystentem Dawida Kroczka w Resovii, w Częstochowie dało się usłyszeć, że ten trener osiągnie wielki sukces.
Łukasz Tomczyk podczas pracy w Akademii Raków miał opinię surowego trenera. Pamiętam, że ja i moi koledzy z rocznika 2005, bardzo często rozmawialiśmy o jego pracy ze starszymi od nas dwa lata chłopakami. Już wtedy była wyczuwalna ,,aura” bijąca od tego trenera. Mimo tego, gdy pytam jego byłych podopiecznych, zgodnie odpowiadają: „Tak, trener Tomczyk był surowym trenerem, bardzo dużo wymagał, ale wszyscy darzyliśmy go ogromną sympatią. Nie nawiązywał przesadnie bliskich relacji z zawodnikami, ale to był jego styl pracy”.
Kilka razy wspominałem o tym, że było mi dane trenować ,,pod” Tomczykiem. To prawda. Na przełomie 2016 i 2017 roku 28-letni wtedy trener postanowił organizować treningi indywidualne. Już wtedy uważał, że w akademiach za mało czasu poświęcamy indywidualnemu rozwojowi piłkarza. Jak wyglądały te treningi? Łukasz patrzył na każdego z nas, wyznaczał ćwiczenia, dużo było pracy indywidualnie z piłką. Uczył nas prawidłowego oddawania strzału, tak żeby był jeszcze mocniejszy. Mieliśmy wtedy 12 lat. Po jednym z treningów zaprosił mnie do swojego ,,gabinetu”.
– Chcesz grać w piłkę? – zapytał.
– Chcę – odpowiedziałem.
– To jeśli chcesz grać w piłkę, to musisz zacząć mocniej trenować. Masz talent, ale takich jak ty są tysiące. Przetrwają tylko Ci, którzy dołożą do tego ciężką pracę. Popatrz na swojego kolegę (trener miał na myśli Miłosza Rogulę, jednego z moich najlepszych kolegów w Rakowie. Obecnie rezerwy Górnika Zabrze). Jak myślisz, ile on czasu poświęca na treningi w domu? Ile czasu poświęca na robienie pompek i brzuszków w domu? A ty? No właśnie. Jeśli tego nie zmienisz, nic z Ciebie nie będzie.
I miał rację. Nieskromnie powiem, że uważałem się za naprawdę dobrego technicznie chłopaka, ale w domu praktycznie nie ćwiczyłem. Nie było we mnie specjalnej chęci do robienia czegoś poza treningiem. Jak na to zareagowałem? Negatywnie. Jako 12-letni chłopak obraziłem się na trenera Tomczyka, gdy wróciłem do domu – płakałem. Nie pojawiłem się już na indywidualnych zajęciach, miesiąc później skończyłem granie w piłkę (nie był to jedyny powód, ale rozmowa z Tomczykiem skutecznie mnie zniechęciła).
Dziś patrzę na to nieco inaczej. Trener musi taki być. I trener Tomczyk od zawsze taki był. Konkretny, mówiący wprost. Kiedy dowiedziałem się, że Łukasz wraca do Rakowa napisałem do niego wiadomość z gratulacjami i chęcią nawiązania współpracy. Obawiałem się jego reakcji, nie byłem pewien czy mnie pamięta, a jeśli tak – czy ta pamięć jest pozytywna. Trener odpisał od razu, był bardzo miły, pogratulował mi ,,dziennikarskiego” rozwoju i zaznaczył, że cieszy go to, że ludzie którzy mają ,,coś” wspólnego z Rakowem, zostali przy piłce. W 2017 roku nie do końca wiedziałem, dlaczego trener, który powinien być dobrym psychologiem, potraktował dwunastolatka aż tak dosadnie. Dziś wiem, że właśnie to wyróżnia wybitnych trenerów. Jestem przekonany, że metody te będą funkcjonowały w Rakowie. Jeśli piłkarz będzie dobrze grał, to będzie miał miejsce w składzie. Jeśli nie będzie tego robił, a przy tym jego praca na treningach nie będzie wystarczająca, zasiądzie na ławce, lub na trybunach.
„Trener Tomczyk miał bardzo dobre relacje z zawodnikami. Do każdego zawodnika podchodził tak samo. Nie ważne. czy byłeś pierwszym zawodnikiem do gry, czy ostatnim. Każdego brał na indywidualne rozmowy, pytał o samopoczucie, tłumaczył co trzeba poprawić. Nie były to jakieś bardzo bliskie relacje, ale one w zupełności wystarczały” – mówi Mikołaj Łabojko, piłkarz Polonii Bytom.
Pytam o to samego trenera Tomczyka: „Zgadza się. Jestem trenerem, który jasno wyznacza cele i granice. Wystarczy zapytać ludzi, z którymi kiedyś pracowałem. Myślę, że mogą mnie określić jako osobę trochę zimną, która bardzo dużo wymaga, ale koniec końców myślę, że ta metoda pracy sprawia iż zawodnicy się rozwijają”.
Jeden z jego podopiecznych tak mówi o swoim byłym szkoleniowcu: „Byłem pod wrażeniem tego, jak wiele wymagał trener Tomczyk. Mam na myśli tutaj nawet analizę taktyczną. Oczekiwał od nas oglądania meczów z drona i wskazywania dlaczego rywale byli w stanie wypracować sobie sytuację. Dyskutowaliśmy o tym, a na koniec on przedstawiał nam swoje zdanie. Nigdy wcześniej nie spotkaliśmy się z czymś takim, a warto nadmienić, że mieliśmy wówczas po 14/15 lat”.

Kiedy Tomczyk odszedł z Rakowa w 2019 roku, obiecał sobie, że jeszcze coś ludziom w klubie udowodni. Czuł się niedoceniony, nie miał najlepszych relacji z dyrektorem Markiem Śledziem. Wybrał pracę jako pierwszy trener w A-klasie, przejmując Victorię Częstochowa. Kiedy jego kariera zniknęła z radaru ludziom w Częstochowie, a sam trener usunął się trochę w cień, zostając asystentem Kroczka w Resovii, co jakiś czas rozmawiałem o nim z moimi znajomymi, których Tomczyk kiedyś trenował. Zapewniali mnie, że na pewno osiągnie jeszcze sukces i że to najlepszy trener, z jakim kiedykolwiek pracowali. Mieli rację, a dziś powtarzają ,,a nie mówiłem?”.
Ciężko zaprzeczyć temu, że metody nowego szkoleniowca Rakowa się sprawdzają. Łukasz Tomczyk w każdym klubie, w którym pracował robił awanse. W Victorii Częstochowa zrobił awans z A-klasy do okręgówki, a w okręgówce drużynę zostawił na miejscu premiowanym awansem. Potem był epizod w Resovii Rzeszów jako asystent, gdzie Dawid Kroczek wypowiadał się o nim w samych superlatywach. Następny rozdział to praca jako trener analityk w GKS-ie Katowice. W takiej samej roli Tomczyk na początku pracował w Polonii Bytom, aż do momentu, kiedy został pierwszym trenerem. To wtedy wystrzeliła jego kariera.
Tomczyk przejął Polonię Bytom 26 września 2023 roku. Drużyna ze Śląska znajdowała się wtedy na przedostatnim miejscu w tabeli Betclic 2. Ligi. Tomczyk szybko zaadaptował swoje pomysły i mimo tego, że Polonia zimowała na miejscu spadkowym, to sezon zakończyła na pozycji nr. 6. W kolejnym sezonie nastąpił awans do 1. ligi. Polonia z 72 punktami zwyciężyła w rozgrywkach, a sam Tomczyk został ulubieńcem kibiców.
Raków Papszuna, a Raków Tomczyka
Zmian względem Rakowa Papszuna, a Rakowa Tomczyka będzie kilka. Przede wszystkim zatrudnienie Łukasza wydaje się naturalnym krokiem w rozwoju klubu. Marek Papszun, czyli nowy szkoleniowiec Legii, to bez wątpienia pod względem taktycznym, znakomity fachowiec. Jego pierwsza kadencja w częstochowskim zespole była idealna. Potem trener wrócił, by ratować sytuację po sezonie Dawida Szwargi i swój cel wykonał. Z czasem mogliśmy jednak zauważyć, że miłość między byłym trenerem Rakowa, a klubem i ludźmi nim zarządzającymi, pomału się wypalała. Raków w drugim sezonie po powrocie Papszuna wpadł w kryzys. Mimo wyjścia z niego, wielu ludzi uważało, że Raków po prostu przestał się rozwijać. Stale stał na wysokim poziomie, ale brakowało tego następnego kroku. Jego brak wynikał być może z ograniczeń infrastrukturalnych, o których mówił sam Papszun, a może też z tego, że trener Legii uparcie stawiał na jeden styl gry, który często dawał wyniki, ale nie był atrakcyjny.
Co zmieni Łukasz? Wydaje mi się, że przede wszystkim styl Rakowa w ofensywie. Nie jest tajemnicą, że Raków Papszuna uwielbiał grać przeciwko ofensywnie usposobionym drużynom. W większości konfrontacji z Lechem, Legią, Pogonią, czy Jagą, Papszun wychodził zwycięsko. O wiele gorzej było wtedy, gdy przeciwnicy Rakowa zamykali się na własnej połowie boiska. Wówczas częstochowianie mieli ogromne problemy ze zdobywaniem goli i łamaniem obrony przeciwnika. Jestem przekonany, że Raków Łukasza Tomczyka będzie bardziej opierał się na jakości indywidualnej zawodników, niż na ścisłym trzymaniu się taktyki. To, czego piłkarze Papszuna nie mogli robić, tutaj w niektórych przypadkach będzie dozwolone. Zawodnicy powinni dostać więcej swobody. Brylować będą ci, którzy świetnie czują się z piłką przy nodze.
Tomczyk będzie chciał uatrakcyjnić styl gry Rakowa. Kilka lat temu Michał Świerczewski, właściciel Rakowa, powiedział, że jego Raków ma grać atrakcyjny futbol. W ostatnich latach zostało to trochę zatracone. Jestem pewien, że w meczach, w których rywale Rakowa będą zamykali się w polu karnym, zespół 37 letniego trenera będzie z większą łatwością dochodził do sytuacji. Piłkarze dostaną większą swobodę, a co za tym idzie zwiększy się kreatywność zespołu. Zresztą sam trener Rakowa zdążył już to potwierdzić w wywiadzie dla portalu Interia (wywiad przeprowadził Przemysław Langier):
„Patrzę mocniej na jakość piłkarską niż na motorykę. To dla mnie istotne – widać na przykładzie Jagiellonii, ile daje sprowadzenie kogoś, kto jest jakościowy z piłką. Motoryka jest fajna, ale wiemy, że Raków często gra wysoko i mierzy się z przeciwnikiem ustawionym w obronie niskiej. Sam byłem na takim meczu z Wisłą Płock, gdzie niemal przez cały mecz Wisła była ustawiona we własnej tercji obronnej. Nie było miejsca, by się wcinać, a czasem wystarczy jeden detal, by rozbić tak niski blok. Generalnie wywodzę się z treningu pozycyjnego. Bardzo dużo robiłem analiz indywidualnych, treningów indywidualnych. I uważam, że umiem wyczuć u zawodnika rzeczy, które nie są widoczne gołym okiem” – mówił Tomczyk.
To, co widzicie wyżej, idealnie obrazuje to, o czym pisałem wcześniej. Raków Tomczyka będzie o wiele lepszy od Rakowa Papszuna, jeśli chodzi o atak pozycyjny. Oczywiście za tym idą także zmiany w transferach. Najważniejszym aspektem przy transferze nie będzie już wybieganie piłkarza i umiejętność odpowiedniego pressingu, ale przede wszystkim technika i umiejętność zrobienia czegoś nieszablonowego. Mówiąc o kolejnym kroku w rozwoju Rakowa, właśnie to miałem na myśli.
Kolejną bardzo ważna rzeczą będzie stawianie na młodzież. Nie ma żadnych wątpliwości, że Łukasz Tomczyk będzie stawiał na młodych więcej, niż robił to Marek Papszun. Obecny trener Legii był nastawiony tylko i wyłącznie na wynik. Oprócz Kacpra Trelowskiego i Kamila Piątkowskiego, na palcach jednej ręki można wymienić piłkarzy, którzy byli ,,synami” Papszuna. Nowy trener Rakowa będzie chciał to zmienić. Kiedy rozmawiam z jego dobrym znajomym, Dawidem Jankowskim słyszę: „Łukasz również chce osiągać dobre wyniki, ale nie pozwala żeby odbywało się to kosztem młodych zawodników. Spodziewam się większej ilości minut dla młodych zawodników, co może znacząco rozwinąć akademię Rakowa”.
Podejście do treningów
Wiele już zostało powiedziane na temat tego, jak bardzo wymagającym trenerem jest Łukasz Tomczyk. Płynie z tego jeden wniosek. Każdy zawodnik będzie traktowany równo. Nie będzie świętych krów, które miejsce w składzie mają tylko za nazwisko i to, co dali Rakowowi kiedyś. Jestem pewien, że każdy dostanie swoją szansę i jeśli ją wykorzysta, to będzie grał. Jeśli tak się nie stanie, to szansę dostanie ktoś inny. Łukasz Tomczyk będzie rozliczał za jakość występów i treningów.
Jak wyglądają treningi u Tomczyka? Z odpowiedzią spieszy Mikołaj Łabojko: „Treningi były bardzo intensywne i właśnie to słowo było jego ulubionym. Trener miał takie swoje powiedzenie, którego bardzo często używał – jeśli przychodzicie już do klubu, to zróbcie wszystko, żeby to nie był odbębniony dzień. Jeśli już tu przyszliście, to pracujcie tak, żeby pomogło to Wam i drużynie”. Trener Tomczyk postawił bardzo wysoki standard pracy. Na każdej pozycji zawodnik wiedział czego dokładnie trener od niego oczekuje. Na sam koniec byliśmy z tego rozliczani”– podkreśla Łabojko.
Łukasz Tomczyk ma zróżnicowane podejście do treningów, jeśli chodzi o stopień zaangażowania w niego. Czasami czynnie bierze udział w zajęciach i przekazuje wskazówki, a czasami stoi z boku i dogląda swoich podopiecznych. Jest tu pewne podobieństwo miedzy nim, a Markiem Papszunem, który postępował w bardzo podobny sposób.
Czy to wypali?
Oczywiście, to tylko moja opinia, ale jestem przekonany, że tak. Z trenerem Tomczykiem spotykam się na kilka dni przed wylotem Rakowa do Turcji. Z trwającego blisko godzinę spotkania wychodzę podekscytowany dawką wiedzy i merytoryki jaka została mi podczas niego przekazana. Jasny plan rozwoju, pewność siebie, ale i pokazanie prawdziwych emocji. Trener nie ukrywał, że stresował go moment przywitania z drużyną. Oprócz tego bardzo doceniłem jego rady dla mnie. Tomczyk znalazł czas, by zapoznać się z moją działalnością i przekazał kilka swoich uwag. To człowiek, który rozwija się w nieprawdopodobnie szybkim tempie, a napędza go do tego rozwój innych ludzi, którzy korzystają z jego rad.
Wraz z nim, do sztabu, przychodzą bardzo młodzi ludzie. Kolejna rzecz świadcząca o przemianie jaką przejdzie Raków. Łukasz Ocimek – 27 lat, Łukasz Juchnik – 28 lat, Mateusz Wrana – 33 lata. Są to ludzie otwarci, gotowi na sukces. Oczywiście nie ulega kwestii – jest to pewne ryzyko, ale warto mieć na uwadze, że w Polonii Bytom ów ryzyko zadziałało z nawiązką. Piłkarze Rakowa z pewnością złapią ze sztabem dobry kontakt, w większości są tu ludzie nieznacznie od nich starsi. Sztab trenera Papszuna był bardziej zamknięty dla postronnych osób, tajemniczy, często zadziorny. Do jednego z asystentów trenera Tomczyka napisałem z gratulacjami od razu po ogłoszeniu jego przyjścia do klubu (grałem z nim w piłkę na hali, raz w tygodniu, rekreacyjnie). Od razu odpowiedział, był miły i serdeczny.
Łukasz Tomczyk podkreśla, że jego marzeniem jest Premier League i trenowanie jednego z jej zespołów. Trener Rakowa zwykł osiągać zamierzone cele, a jeśli chce osiągnąć ten, nie może się wyłożyć na Rakowie. Po kilku latach braku kontaktu, poznając trenera Tomczyka na nowo, jestem przekonany, że jego kadencja będzie udana. Będą kryzysy, będą porażki, ale najważniejszy jest fakt, że ta osoba doskonale zna funkcjonowanie Rakowa od podszewki. Tomczyk jest człowiekiem stąd, wychowanym na Rakowie. Zna doskonale jego problemy, trenując rocznik 2003 dzielił halę na pół, żeby podczas treningów zmieścił się tam też rocznik 2004. Jeśli osiągnie z Medalikami sukces, może stać się legendą Rakowa, bo jest duża szansa, iż jego sukcesy przypadną na okres budowy nowego stadionu. Tomczyk może zostać twarzą nowego Rakowa, Rakowa który tworzą ludzie mający w żyłach czerwono-niebieską krew i którzy przede wszystkim są stąd.



