startAktualnościPierwszy krok do utrzymania. Norwid wreszcie pokonuje Barkom!

Pierwszy krok do utrzymania. Norwid wreszcie pokonuje Barkom!

Do sześciu razy sztuka. Lwowianie ograni w najważniejszym momencie! 

Wysłane przez Kamil Bednarski | sty 3, 2026 | Częstochowa | 3 min czytania

Norwid Czestochowa e1767468615848

Styczeń został naznaczony kluczowym okresem dla Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa w walce o utrzymanie w PlusLidze. Norwid w tym miesiącu mierzy się z trójką z czwórki rywali z wyścigu o ligowy byt. Wszedł w niego w najlepszym możliwym stylu, przełamując klątwę i rozpoczynając rok domowym zwycięstwem za komplet punktów z Barkomem Każany-Lwów i ponownie odbijając się od dna tabeli.

Pierwsza część partii otwierającej ten mecz ułożyła się dla błękitno-granatowych bardzo dobrze. Oprócz zadowalającej skuteczności Ebadipoura i Lipińskiego grę ułatwiały skuteczne działania w bloku. Częstochowian moglibyśmy nieco zganić za kilka pomyłek w przyjęciu zagrywki. To serwisy utrzymywały potem przy życiu ukraiński zespół, ale poza tym nie miał on wystarczająco dużo argumentów, aby zagrozić gospodarzom. Swoje dołożyli Indra, Popiela czy wracający do wyjściowej szóstki De Cecco i ekipa trenera Ljubomira Travicy mogła cieszyć się z prowadzenia.

Lwowianie dojechali na drugą odsłonę, kiedy od pierwszych piłek stawiali mocne warunki w każdej akcji, a Norwid będąc przez większość czasu krok za drużyną Barkomu stąpał po cienkim lodzie. Ten załamał się pod nim w samej końcówce, a po wzięciu owej chłodnej kąpieli siatkarze spod Jasnej Góry już mogli mieć obawy, że czeka ich kolejna siermiężna przeprawa z przeklętym przeciwnikiem. Na starcie trzeciego seta goście próbowali kontynuować obrany kurs, ale tym razem to miejscowi byli lepsi w momentach, które zaważyły na przejęciu inicjatywy nad wydarzeniami na parkiecie.

Nadal przyzwoicie funkcjonująca praca na siatce Norwidowców i pomyłki zawodników zza wschodniej granicy pozwoliły osiągnąć nawet dziewięciopunktową przewagę, finalnie triumfując dziesięcioma oczkami. Zespół prowadził starający się wrócić do swojej dyspozycji Ebadipour, a na środku graczy szczególnie nękał Popiela. Podczas krótkiego pobytu na boisku zaznaczył się również Jeanlys, a po tak przebojowym fragmencie gospodarze musieli myśleć już tylko o zwycięstwie za trzy.

Kilka minut później drużyny zmieniły się stronami, ale nie zmieniła się ich gra. Częstochowianie nie marnowali kontrataków, korzystali z niepewnego przyjęcia Ukraińców i wychodzili obronną ręką nawet z trudnych sytuacji. Barkom dość szybko nabrał jeszcze tlenu, ale nie na długo. Mniej efektywny w środkowej fazie pojedynku Lipiński znów zaczął imponować, a klasa wybranego na MVP tego starcia Ebadipoura zarówno z pierwszej, jak i drugiej linii, pomogła dopłynąć do brzegu i zanotować arcyważną wygraną.

Na parę dni Norwid może zapomnieć o obowiązkach ligowych, bo już 6 stycznia Steam Hemapol Politechnikę Częstochowa czeka rewanżowa potyczka 1/16 finału europejskiego CEV Challenge Cup. Błękitno-granatowi będą bronić przed własną publicznością wyjazdowej zaliczki z OK Maribor. Więcej o między innymi międzynarodowym debiucie klubu rozmawialiśmy podczas ostatniej SIATKÓWKI NA WYLOT, w której gościliśmy trenera Leszka Hudziaka.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo