Lotnisko w Rudnikach jednak nie dla wojska? MON zwraca uwagę na zbyt duże koszty
Przed blisko trzema miesiącami po interpelacji posła Koalicji Obywatelskiej z Częstochowy Andrzeja Szewińskiego pojawił się temat ponownego zużytkowania lotniska w Rudnikach na potrzeby wojsk powietrznych. Odpowiedź z Ministerstwa Obrony Narodowej prawdopodobnie ucina jednak ten temat.
Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | lis 29, 2025 | Częstochowa | 3 min czytania

Spis treści:
Lotnisko w Rudnikach pod Częstochową posiada wojskową historię. Zostało wybudowane podczas II wojny światowej przez niemieckiego okupanta na potrzeby luftwaffe, a następnie aż do 2004 roku służyło wojsku polskiemu. Teraz jednak używane wyłącznie w celach sportowo-rekreacyjnych lotnisko posiada duże problemy finansowe. Światełkiem w tunelu dla lotniska stała się interpelacja posła KO Andrzeja Szewińskiego skierowana do ministra aktywów państwowych oraz do ministra obrony narodowej, który zwrócił uwagę na jego wojskowe tradycje i możliwość wykorzystania obiektu na potrzeby wojska w wymagających ciągłej gotowości czasach. Więcej o interpelacji pisaliśmy we wrześniu [TUTAJ].
Pierwsze odpowiedzi były optymistyczne
Po otrzymaniu interpelacji Ministerstwo Aktywów Państwowych zleciło dokonanie analizy lotniska Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Ta brzmiała obiecująco. Infrastruktura, jaką posiada lotnisko, czyli hangary, magazyny, bazy paliwowe, wieża kontroli ruchu lotniczego oraz stały dostęp do wody i energii czyniłaby lotnisko istotnym elementem strategii obronności kraju. Analiza wykazała również zdolność EPRU do szkoleń operatorów dronów, testów systemów bezzałogowych, ćwiczeń integracyjnych z lotnictwem załogowym oraz jako poligon doświadczalny.
Wiceminister Paweł Bejda mówi o „braku zasadności”
Natomiast odpowiedź z MON sformułowana przez wiceministra Pawła Bejdę prawdopodobnie ucina wszelkie spekulacje. Wiceminister nie zaprzecza potencjałowi lotniska jednak zwraca uwagę na jego niegotowość do takiej roli oraz na duże koszty przedsięwzięcia.
,,Doprowadzenie wskazanego lotniska do możliwości wykorzystania operacyjnego przez SZ RP oraz zgodnego ze standardami NATO wymagałoby zaangażowania znacznych środków finansowych. Na obecnym etapie brak jest zasadności zakwalifikowania terenu lotniska w Rudnikach jako inwestycji strategicznej w rozumieniu przepisów procedowanej ustawy o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji strategicznych oraz kluczowych inwestycji w zakresie potrzeb obronności państwa i bezpieczeństwa publicznego oraz ustanawiania stref ochronnych dla niektórych terenów zamkniętych” – stwierdza w odpowiedzi wiceminister cytowany przez Gazetę Wyborczą.
W polemikę z wiceministrem wszedł autor interpelacji poseł Andrzej Szewiński. ,,Posiadanie lotniska w takiej lokalizacji to niezwykły kapitał. Nie chodzi przecież o to, żeby teren od razu rozbudowywać, a o to, żeby go teraz zabezpieczyć i korzystać z niego w przyszłości” – tłumaczył poseł cytowany przez GW.
Tym samym mimo początkowego pozytywnego odbioru, na tę chwilę nie ma tematu wykupu lotniska przez MON. Trudno polemizować z tym, że lotnisko oprócz konieczności procedury jego wykupu z rąk prywatnego właściciela oraz aeroklubu częstochowskiego musiałoby także zostać poddane remontowi pasa startowego, dróg kołowania oraz oświetlenia. Z drugiej strony jednak na podstawie analizy Polskiej Grupy Zbrojeniowej oraz samych wojskowych tradycji lotniska można to traktować jako pewne zmarnowanie potencjału dla polskich sił powietrznych. Po przeprowadzeniu wymaganych działań i zainwestowaniu odpowiednich sum pieniędzy lotnisko z pewnością stałoby się ważnym punktem dla polskich wojsk powietrznych, także pod kątem istotnego aspektu szkoleń. Na ten moment temat prawdopodobnie został ucięty, ale znajdujący się w złej kondycji i w pewnym sensie czekający na zbawienie obiekt wciąż będzie widniał jako potencjalne pole do zwiększenia potencjału polskich sił powietrznych i temat ten może wrócić w przyszłości.




