startBlogPotrzebował czasu, by wejść na właściwy poziom. Ameyaw na fali wznoszącej

Potrzebował czasu, by wejść na właściwy poziom. Ameyaw na fali wznoszącej

Michael Ameyaw w Rakowie to spora liczba plot twistów, ale na kolejne się nie zanosi. Wszedł w końcu na poziom, jakiego oczekiwali kibice.

Wysłane przez Iwo Kępiński | lis 16, 2025 | Piłka nożna | 5 min czytania

Przed końcem letniego okna transferowego 2024 w formule last minute działaczom Rakowa udało się zrealizować transfer definitywny Michaela Ameyawa. Przychodził w cieniu nieudanej próbie sprowadzenia z Zagłębia Lubin Kacpra Chodyny, który zdecydował się kontynuować karierę w Legii Warszawa. Michael przychodził za spore pieniądze, a w tle pojawiały się nadzieje na jego promocję do reprezentacji narodowej. Jeszcze w Gliwicach start poprzedniego sezonu miał świetny – w siedmiu spotkaniach strzelił trzy bramki, w tym jedną decydującą o zwycięstwie w doliczonym czasie gry przeciwko… Rakowowi.

Dobre złego początki

Do Rakowa Michael Ameyaw wszedł dość sprawnie. Na jedenaście możliwych występów w lidze zaliczył dziesięć i spędził 65% możliwych minut na boisku. Na pozycji numer dziesięć imponował liczbami – zdołał zaliczyć cztery asysty, co jak na nowego zawodnika w szeregach Medalików jest rzadkością. Do tego zdołał wywalczyć powołanie i zaliczyć debiut w reprezentacji Polski prowadzonej przez Michała Probierza. Na drodze jednak stanęła poważna przeszkoda. Mianowicie dość szybko Michaela dopadły problemy zdrowotne. Już podczas listopadowego zgrupowania reprezentacji w 2024 roku złapał pierwsze dolegliwości mięśnia dwugłowego. Mimo, że zdołał dokończyć rundę jesienną, to problemy powróciły podczas przygotowań do rundy wiosennej i trapiły go do końca sezonu. Jego grę mogliśmy dopiero zobaczyć w sparringach przed sezonem 2025/26, gdzie już prezentował się całkiem dobrze.

Przygotowania i start sezonu

Do sezonu 2025/2026 Michael podszedł zwarty i gotowy. Pierwszego spotkania po powrocie nie mógł zaliczyć do udanych, bo w czerwcowym sparingu z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza wyleciał z boiska za czerwoną kartką. Swoje notowania poprawił kilka tygodni później, imponując społeczności kibiców Rakowa w meczu towarzyskim z belgijskim Club Brugge, wtedy też tchnął w kibicach wiarę, że ci którzy postawili na nim krzyżyk, popełnili błąd. Efektem obiecującej dyspozycji była szansa występu w pierwszym składzie w inauguracyjnym sezon spotkaniu z GKS-em Katowice, w którym Ameyaw zgarnął miano zawodnika meczu. W kolejnych meczach notował udziały przy golach, mimo przeciętnej gry całego zespołu. A w spotkaniu w Niecieczy wpisał się na listę strzelców.

Wymuszona zmiana pozycji

Fala kontuzji w defensywie, jak i na bokach, wywołała efekt domina. Nieobecność Zorana Arsenicia i Ariela Mosóra sprawiła, że Fran Tudor został cofnięty do trójki defensywnej, a Michael Ameyaw został przyspawany do prawej (choć zdarza się, że też lewej) strony i co ciekawe, to od tego momentu Raków wszedł na wyższy poziom gry. Uniwersalność Ameyawa jest jego atutem nie od dziś. Za czasów gry w Piaście Gliwice regularnie grał na obu skrzydłach, a zdarzało mu się grać też jako dziewiątka. Zdaje się, że jednak w systemie Marka Papszuna i w drużynie Rakowa zwyczajnie bardziej odpowiada mu gra na wahadle.

Temat reprezentacji powraca?

Ameyaw swoje pierwsze powołanie otrzymał w październiku ubiegłego roku, podczas zgrupowania na mecze Ligi Narodów. „Majki” otrzymał szansę pokazania się dwukrotnie – kolejno otrzymując 14 w starciu z Portugalią oraz 28 minut w spotkaniu z Chorwacją. Jego występy były chwalone w mediach, a sam Michael otrzymał swoje drugie powołanie już miesiąc później. Ze zgrupowania wyjechał jednak niestety zaskakująco szybko, bo przez ból mięśnia dwugłowego.

Problemy zdrowotne ograniczały kolejne szanse w kadrze, w związku z czym Michael nie mógł nawet myśleć o powołaniu. W międzyczasie zmianie uległ „guru” na stanowisku selekcjonera – w miejsce Michała Probierza do reprezentacji trafił Jan Urban. Mimo ostatnio świetnego okresu w Rakowie, Ameyaw nie znalazł się na liście powołanych na listopadowe zgrupowanie, podobnie jak jego klubowy kolega – Oskar Repka. O ile szanse na grę w pierwszej jedenastce byłyby niskie, mając na uwadze rywalizację w postaci Nicoli Zalewskiego, Jakuba Kamińskiego, czy Michała Skórasia, to kwestia postawienia w hierarchii Pawła Wszołka ponad Ameyawa jest co najmniej dyskusyjna, tym bardziej mając na uwadze słaby okres Legii Warszawa, jak i samego Wszołka.

Czy temat powołania Ameyawa powinien być aktualnie na ustach miłośników polskiej piłki? Absolutnie tak. Ameyaw jest obecnie liderem jednej z najlepszych drużyn PKO BP Ekstraklasy. W zespole, który może liczyć się długo w walce o zwycięstwo w Lidze Konferencji, zdołał wygrać nagrodę zawodnika miesiąca za wrzesień a aktualnie jest też drugi w klasyfikacji asystentów w całej polskiej lidze, mając na koncie cztery asysty – na równi z Jesusem Imazem, Kamilem Grosickim, Janem Grzesikiem, Filipem Jagiełło, Rafałem Wolskim oraz Lukasem Ambrosem. Wniosek nasuwa się jeden – jeśli w kadrze mogą dzisiaj być Wszołek, Kapustka, Bereszyński, czy Szcześniak, to może być też Michael Ameyaw.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo