startBlogTalent skończył grać w piłkę. Od trenera usłyszał: „Wypie***asz czy mam sam cię wypie***lić?”

Talent skończył grać w piłkę. Od trenera usłyszał: „Wypie***asz czy mam sam cię wypie***lić?”

Młody piłkarz Lecha Poznań zrezygnował z gry w piłkę po tym, co usłyszał od trenera po powrocie po kontuzji.

Wysłane przez Jarosław Kłak | paź 31, 2025 | Piłka nożna | 6 min czytania

O funkcjonowaniu akademii piłkarskich w Polsce można mówić bardzo wiele. Niemniej najczęściej przy okazji rozmów na ten temat można usłyszeć słowo SELEKCJA. Często jest ona dzika i bezwzględna, a młodzi piłkarze w czołowych akademiach w Polsce momentami są uprzedmiotowieni i jeśli przestaną pasować do układanki, to dochodzi do wymiany puzzli. Co najgorsze, jeśli jesteś młodym piłkarzem z niebywałym talentem, ale złapałeś poważną kontuzję, nie licz na to, że ktoś będzie się tobą przejmować. Pomoc klubu? Zapomnij, bo inaczej usłyszysz od trenera czułe „wypie***laj”. Właśnie taka sytuacja spotkała utalentowanego chłopaka z rocznika 2005, który swojego czasu był jednym z najbardziej wyróżniających się juniorów w Akademii Lecha Poznań. Dziś Dawid Ławniczak nie gra już w piłkę.

Młody piłkarz nie wytrzymał

Wychowanek Lecha – Dawid Ławniczak – który w klubie z Poznania spędził jako młody piłkarz 12 lat, rozstał się z klubem w niemiłych okolicznościach. Zawodnik, który występował na poziomie Centralnej Ligi Juniorów, czy też UEFA Youth League, po pewnym czasie postanowił się podzielić kulisami swojej decyzji o zakończeniu gry w piłkę. Jak przekazał, przez to jak został potraktowany, stracił miłość do futbolu. Ławniczak postanowił napisać obszerny post na swoim Instagramie. Jego treść prezentuje się następująco:

„Dostaję dużo pytań czemu nie gram w piłkę. To odpowiem raz a porządnie i bardzo szczerze. Bardzo dużo myślałem, czy się poddać, czy jeszcze próbować. Całe życie spędziłem w Lechu Poznań i oprócz ostatniego roku to był najlepszy czas, jaki mogłem mieć. Jestem mega wdzięczny, bardzo dużo osób mi pomogło, ale czynnikiem przez który przestałem grać były kontuzje i brak pomocy w działaniu żeby ich nie było oraz brak wsparcia w bardzo ciężkich momentach dla piłkarza. Czy to normalne, że po kontuzji trener zamiast wesprzeć mówi do mnie Wypie***asz czy mam sam cię wypie***lić? Czy młody chłopak nie załamie się po takich słowach? Czy to normalne, że błagam o operację po trzecim razie zerwanych więzadeł doktora i spotykam się z odmową i przeciąganiem w tak dużej Akademii jeśli innego wyboru nie było? Mam szacunek do siebie i postanowiłem opuścić klub po czym zrobiłem sam operację z pomocą rodziców, ale moja głowa już nie pozwoliła na granie w piłkę. Znienawidziłem ją. Piłkę, która było moją największą miłością. I nie piszę tego żeby się żalić tylko żeby kluby (każde) zwracały uwagę na wsparcie zawodników, bo przez długi czas czułem się fatalnie psychicznie. Uważam, że byłem największym talentem w moim roczniku w Polsce, ale czy to ma jakieś znaczenie jeśli klub ma swoich ulubieńców na których będzie stawiał cały czas, bo tak karze dyrekcja i zarząd? Czy to jest normalne? Podsumowując nie chciałem być w tak toksycznym środowisku, ale to była niesamowita przygoda i dziękuję szczególnie rodzicom (i przepraszam że mi się nie udało i was zawiodłem), moim przyjaciołom, których poznałem, trenerom (oczywiście nie wszystkim), fizjo i wielu innym. A dla młodych zawodników – dbajcie o swoje zdrowie mentalne i nie żyjcie tylko piłką, bo jak nie wyjdzie to będzie bardzo ciężko. Uważajcie na kogo traficie na swojej drodze i bądźcie odporni na złych ludzi, którzy chcą zniszczyć twoje marzenia. Wspomnienia czasami bolą, ale jestem pewny, że sobie dam radę. Piękna przygoda” – czytamy na jego profilu.

Czasy się zmieniły

To już nie są czasy, gdy kluby piłkarskie były gotowe inwestować wszystko co się da w konkretny talent piłkarski. Opowieść, która ciekawie kontrastuje z dzisiejszą rzeczywistością, opowiedział przed kilkoma miesiącami na naszym kanale w ROZMOWIE NA WYLOT Krzysztof Kołaczyk – w ostatnich latach były trener i prezes Rakowa, czy też były dyrektor sportowy Wisły Kraków. Ale przede wszystkim wielki talent piłkarski, którego za młodu zniszczyła kontuzja. Kołaczyk był wychowankiem Rakowa. W 1986 roku o jego zakontraktowanie walczyły Pogoń Szczecin, Widzew Łódź i Górnik Zabrze. Ostatecznie trafił do Zabrza, gdzie po kilku tygodniach nadano mu ksywę „Luba” od klubowej legendy – Włodzimierza Lubańskiego. „Waldek do mnie podszedł i mówi – wiesz co, masz 16 lat i ty jesteś podobny do historii naszej legendy. Ty zostaniesz Luba. Wróciłem do domu i nie mogłem spać” – mówił nam Kołaczyk. Szybko zadebiutował i stał się członkiem pierwszej drużyny. Grał nawet w europejskich pucharach. Niestety jednak po około roku czasu zaczął odczuwać ból w plecach. „Ten ból nasilał się tak, że jak siadałem w szatni po meczu, to ja nie mogłem wstać. Miałem wtedy 17 lat” – opowiadał. Sprawa rozwinęła się do takiego stadium, że Kołaczyk potrzebował natychmiastowego leczenia. I mógł przy tym liczyć na ogromne wsparcie swojego klubu. „Dziękuję Górnikowi, bo cały czas opieka klubu była – karetka, doktor, jeździliśmy na konsultacje. […] Leczenie trwało dwa lata, wybrałem około 800 zastrzyków, miałem serię różnych zabiegów – prasowanie żelazkiem po kręgosłupie przez ręcznik, różne maści, kąpiele w siarce, na poprawienie krążenia” – mówił Krzysztof Kołaczyk. Po czasie wrócił do gry, ale już nie na takim poziomie. Natomiast chodzi nam w tym o co innego. Mianowicie tu się rodzi pytanie, która akademia, tudzież który klub byłby dziś gotów ratować swojego zawodnika w taki sposób?

Wymiana puzzli

Nie tak dawno na naszym kanale do tematu szkolenia młodych piłkarzy w Polsce odnieśli się trenerzy Krzysztof Kościański i Dawid Jankowski. Ten pierwszy użył określenia – wymiana puzzli. „Jeżeli dwóch, trzech zawodników zagra trzy mecze słabiej, siadają na ławce, a w czerwcu się im dziękuję. Z tego co słyszę, tam nie ma już miejsca na zagranie słabszego meczu, słabszego sezonu, bo od razu mówią, że czeka odejście. […] Moim zdaniem największym błędem niestety jest to, że w akademii nie ma już inwestowania w młodego zawodnika i jego rozwój, tylko jest wymiana puzzli” – mówił trener Kościański. „Ja uważam, że aktualnie szkolenie w Polsce nie istnieje. Jest to słabe. Tak jak Krzysiek zwrócił uwagę, co chwila wymienia się zawodników” – dodał trener Jankowski. „Mądry wniosek, że nie ma szkolenia. Nie ma – bo teraz w wielkich akademiach w Polsce to nie są trenerzy, a selekcjonerzy” – skwitował trener Kościański. Cały materiał znajduje się poniżej.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo