Rocha na wygnaniu w Lubinie skuteczniejszy od napastników Rakowa
Leonardo Rocha zaczął strzelać bramki, lecz dopiero po zmianie barw klubowych. Czy problem leżał więc w Rakowie? Czy zastąpienie go Rondicem było słuszne?
Wysłane przez Michał Kowalczewski | paź 27, 2025 | Piłka nożna | 6 min czytania

Spis treści:
Portugalski Prometeusz i jego pech
Przez rundę jesienną sezonu 2024/2025 pozycja typowej dziewiątki w Rakowie Częstochowa stała pod znakiem zapytania. Ściągnięty latem Patryk Makuch nie wpasował się w zespół i stosunkowo szybko stracił swoje miejsce w wyjściowej jedenastce. Jonatan Braut Brunes był dobrym kandydatem do objęcia tej pozycji, jednak mimo otrzymywanych minut rzadko trafiał do siatki. Medalikom potrzebny był rasowy snajper z prawdziwego zdarzenia. Dlatego też w grudniu, przed otwarciem zimowego okna transferowego, na celowniku Rakowa znalazł się 27 letni napastnik z Radomiaka Radom.
Leonardo Rocha fenomenalnie wszedł w sezon 2024/25, notując 11 bramek w 17 spotkaniach. Dwa metry wzrostu pozwoliły mu na całkowitą dominację w powietrzu, a dobre wykończenie było gwarancją goli. Po zakończeniu pierwszej części sezonu znajdował się na pierwszym miejscu klasyfikacji strzelców Ekstraklasy. Jego transfer na papierze wydawał się genialny. Bramkostrzelny napastnik to jedyne czego brakowało w tamtym momencie do ponownego sięgnięcia po tytuł Mistrza Polski. Dla drużyny z Częstochowy miał być jak mitologiczny Prometeusz – tak jak tytan podarował ludziom ogień, tak Portugalczyk miał swoimi golami zapewniać Medalikom trzy punkty.
Niestety hit transferowy był hitem jedynie na papierze. Taktyka ówczesnego Radomiaka opierała się w całości na obsługiwaniu Portugalczyka celnymi podaniami, który dzięki dobremu ustawieniu z łatwością kończył akcje. Można zaryzykować stwierdzenie, że drużyna z Radomia zbudowana była wokół Rochy. W Rakowie sytuacja wyglądała diametralnie inaczej. Napastnik nie miał być jedynie tyczką stojącą w polu karnym, czekającą na obsłużenie, a integralną częścią zespołu. Różnica w taktykach, polegająca na braku przystosowania drużyny do Rochy i Rochy do drużyny spowodowała, że Portugalczyk stał się głównie rezerwowym. Z drugiej strony jego transfer do Medalików nałożył presję na Brunesa, który pod jej wpływem zaczął strzelać, czym przypieczętował swoje miejsce w podstawowej jedenastce. Niewystarczające ilości minut oraz bramkostrzelny na wiosnę Norweg sprawiły, że nie miał on nawet szansy przebić się do wyjściowego składu.
Bliźniacza (niepotrzebna?) wymiana
Przed sezonem 2025/2026 wszystkie kluby zbroiły się w nowych zawodników. W czasie letniego okienka został pobity rekord, gdyż na transfery w Ekstraklasie wydano ponad 41 milionów euro. Pod koniec jego trwania każdy czołowy klub ściągał do siebie zawodników z potencjałem na zostanie gwiazdą ligi. Raków również musiał zakończyć czas umożliwiający pozyskiwanie piłkarzy z przytupem. Na ostatniej prostej do klubu z Częstochowy wypożyczony został Imad Rondic. Czy ten transfer był jednak potrzebny?
Napastnik z Bośni i Hercegowiny nie tylko wzrostem (190 cm), a również stylem gry i ścieżką kariery przypomina Leonardo Roche. Zawodnik ten po równie dobrej rundzie jesiennej, czyli 9 bramkach w 18 spotkaniach dla Widzewa Łódź, zmienił barwy klubowe. Przeszedł on do FC Köln, grającego w drugiej Bundeslidze. Znowu, analogicznie do historii Portugalskiego napastnika, diametralna zmiana taktyki oraz brak zbudowania stylu gry drużyny wokół niego, nie pozwoliły mu rozwinąć skrzydeł w nowym klubie. Z bohatera Widzewa stał się rezerwowym, który w zaliczył zaledwie jedno trafienie w sześciu niepełnych meczach.
Wiadomym jest, że jeden klub nie potrzebuje dwóch identycznych zawodników. Sprowadzenie Rondica do Rakowa, było jednoznaczne z wypożyczeniem lub sprzedażą Rochy. Zwykle jednak, gdy wymieniamy coś na coś, to chcemy aby ta nowa rzecz była lepsza. Tak samo działa to w świecie piłki nożnej. Każda drużyna wymieniając zawodnika, chce aby jego następca nie był gorszy od poprzednika. Na papierze obaj zawodnicy byli identyczni. Podobny wzrost, identyczny styl gry i kopiuj-wklej historia. Jeżeli Rocha nie dał Medalikom tego, czego od niego wymagano, to czemu na jego miejsce sprowadza się tak bardzo podobnego zawodnika?
Te całe domino transferowe miałoby sens, gdyby Rondić regularnie grał i strzelał w drużynie z Kolonii. Prawda jest jednak brutalna – Bośniak nie wpasował się do FC Köln. Dodatkowym czynnikiem, który zwiększa kontrowersję wokół tego ruchu jest to, że Rocha szybko stał się ulubieńcem zarówno kibiców, jak i kolegów z szatni w Rakowie. Wprowadzał dobrą atmosferę na boisku, jak i poza nim. Jego wpisy na platformie X generowały duże zasięgi i pozytywny odzew sympatyków czerwono-niebieskich. Reakcja Iviego Lopeza na odejście Portugalczyka pokazuje, że dość szybko nawiązał bliższe więzi z kolegami z drużyny.
Niezawodny Rocha po zmianie barw
Po braku zgłoszenia Portugalczyka do Ligi Konferencji pewnym było, że w tym sezonie nie będzie reprezentował barw drużyny z Częstochowy. 8 września Raków opublikował informację o jego wypożyczeniu do Zagłębia Lubin. „Kiedy podpisywałem kontrakt z Rakowem, miałem być pierwszym wyborem – tak mi obiecano. Dlatego zdecydowałem się zostać w Ekstraklasie. Nigdy się nie spodziewałem, że znajdę się w takiej sytuacji, w jakiej się znalazłem. Uważam też, że byłem bardzo cierpliwy wobec wszystkiego, co się wydarzyło” – mówił Portugalczyk po transferze w rozmowie z naszym portalem nawylot.tv. Niemniej zaznaczył też, że nie ma pretensji do klubu. ,,Nie mam do nikogo pretensji. Mam dobre relacje z większością osób w Rakowie, ale decyzje należały do klubu i muszę to uszanować” – dodał. Cała rozmowa znajduje się [TUTAJ]. Zawodnik podziękował również kibicom oraz kolegom drużyny za wsparcie.
Wypożyczenie do Zagłębia Lubin zdecydowanie dodało Leo skrzydeł. W Zagłębiu dostał coś czego nie zagwarantował mu Raków – więcej minut gry oraz szansę na wywalczenie miejsca w podstawowej jedenastce. Dzięki temu napastnik w siedmiu meczach strzelił pięć bramek, czyli ponad dwa razy więcej, w trzy razy mniejszej liczbie rozegranych spotkań. W obecnym sezonie jest też skuteczniejszy od każdego z napastników Medalików.
A Rondić? Sprowadzony na jego miejsce zawodnik z Bośni i Hercegowiny nadal czeka na swoje premierowe trafienie. Jego gra nie powala, jest powolna i niemrawa. Na pewno nie daje drużynie nic, czego nie mógł dać Rocha. Można zaryzykować stwierdzenie, że Rocha mógł dać zespołowi zdecydowanie więcej. Czy Rocha odpaliłby w Rakowie, gdyby został? Na to pytanie najprawdopodobniej już nigdy nie poznamy odpowiedzi. Tym bardziej, że już raczej w Rakowie go nie zobaczymy.




