startBlogJonatan Brunes w Rakowie – wzloty i upadki
Jonatan Brunes w Rakowie – wzloty i upadki
Gol z Radomiakiem w sierpniu, dziewięć meczów bez trafienia i przełamanie w meczu z Motorem, kiedy Jonatan Brunes dwukrotnie ukąsił przeciwnika. Czy Norweg wreszcie wrócił do formy po sierpniowym zamieszaniu?
Od kiedy Raków Częstochowa po 21 latach wrócił do Ekstraklasy, w żadnym sezonie nie było zawodnika, który strzelił ponad 10 bramek w jednej kampanii ligi krajowej. Jedyny wyjątek to sezon 2021/22, kiedy Ivi Lopez został królem strzelców z 20 bramkami na koncie. Hiszpan nie jest jednak typową dziewiątką. W lato 2024 do klubu z Limanowskiego 83 zawitał Jonatan Brunes – kuzyn Erlinga Brauta Haalanda. Wejście Norwega do Rakowa nie okazało się tak spektakularne, jak zakładano, ale w dłuższej perspektywie okazał się wartościowym piłkarzem.
Trudne początki i znakomity finał
Jonatan Brunes trafił do Rakowa Częstochowa na zasadzie rocznego wypożyczenia 26 lipca 2024 z opcją wykupu z belgijskiego OH Leuven. Na debiut nie musiał długo czekać. Trzy dni po ogłoszeniu jego transferu do drużyny Medalików, rozegrał przegrany mecz z Cracovią. Na swoją premierową bramkę dla drużyny z pod Jasnej Góry musiał jednak trochę poczekać, a dokładnie do meczu z Lechią Gdańsk pod koniec sierpnia. To właśnie wtedy udało się dokonać remontady na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry. Brunes wszedł wtedy z ławki i strzelił zwycięskiego gola na 2:1 w 90 minucie spotkania. Do końca roku kalendarzowego strzelał jednak tylko trzykrotnie. W wygranych meczach z Zagłębiem Lubin (5:1), ze Stalą Mielec (1:0) oraz przeciwko Widzewowi Łódź – w arcytrudnym spotkaniu wyjazdowym, w którym to trafił do siatki na 3:2 w czwartej minucie doliczonego czasu gry. Norweski kolos pokazywał, że potrafi strzelać w kluczowych momentach gry. Później jednak długie nic. Od 30 listopada nie miał żadnego udziału przy bramce dla Rakowa. Władze klubu już wtedy się zastanawiały, czy ten transfer to na pewno był dobry pomysł i raczej nie myśleli o kupnie wychowanka norweskiego Bryne.
Taki stan trwał aż do 3 marca 2025, kiedy w meczu z Lechią Gdańsk ustrzelił swój pierwszy dublet w barwach Rakowa Częstochowa. Od tamtej pory strzelał regularnie i w 11 meczach trafiał osiem razy do bramek rywali. Strzelał w meczach z Piastem Gliwice (zdobył drugi dublet z rzędu), Legią Warszawa, Zagłębiem Lubin, Śląskiem Wrocław, Stalą Mielec, Koroną Kielce, czy po raz kolejny z Widzewem Łódź.
W sezonie 2024/2025 został najlepszym strzelcem Rakowa w Ekstraklasie, mimo kruchego początku na starcie sezonu, a podopieczni Marka Papszuna zostali wicemistrzami kraju. Wiele bramek Brunesa ratowało Medalików przed potencjalnym remisem lub porażką. Dzięki temu władze klubu postanowili wykupić 25 – latka za 2 miliony euro, co było najdroższym transferem częstochowian w minionym okienku transferowym.
Letnie zamieszanie
Po podpisaniu kontraktu między Rakowem, a Jonatanem Brunesem do 2028 roku wydawać się mogło, że saga transferowa z udziałem Norwega dobiegła końca. Sam napastnik myślał już jednak o opuszczeniu klubu. Mówiło się o jego „złym samopoczuciu”, czy konflikcie z trenerem. Po meczu w Lidze Konferencji z Żiliną sytuację skomentował Marek Papszun: „Oczywiście, że wyobrażam sobie odejście Brunesa. W zeszłym roku nie spodziewałem się, że będą takie transfery wychodzące, ale te propozycje, które się pojawiły za Crnaca i Yeboaha, były nie do odrzucenia. Każdy zawodnik może odejść, to jest tylko kwestia oferty. Oczywiście nie chciałbym żeby do tego doszło, ale jestem trenerem i nie na wszystkie decyzje mam wpływ” – wypowiedział się trener Rakowa dla tvpsport.pl.
Kolejną głośną akcją była „afera tortowa”. Jak twierdził Marcin Borzęcki, Brunes obraził się na Papszuna. Tak komentował tę sprawę w Kanale Sportowym: „W kuluarach chodzą informacje, że w Rakowie panuje afera tortowa. W dniu pierwszego meczu z Maccabi, Brunes miał 25. urodziny. Piłkarze postanowili przynieść dla niego tort. Strasznie wściekł się o to trener Papszun, powiedział, że to nie jest czas na takie zabawy; że trzeba się skupić na meczu. Brunes się obraził. Wyszedł na trening, kopnął piłkę, powiedział, że odczuł ból i że nie zagra”.
Jonatan nie zagrał w dwóch meczach z Maccabi Haifa, ale też z Bruk-Betem Termalicą Niecieczą w Ekstraklasie. Na boisko wrócił dopiero na domowy mecz z Ardą w Lidze Konferencji po 18 dniach nieobecności. Wtedy pojawiły się kolejne doniesienia o odejściu z Rakowa. Po Norwega zgłosiła się Slavia Praga, czyli klub który gra obecnie w Lidze Mistrzów. Czesi byli gotowi wykupić go za sześć milionów euro, czyli trzykrotność tego, za ile kupiono go z Belgi. Klub spod Jasnej Góry miał większe wymagania. Ostatecznie strony się nie dogadały, a Brunes został w Częstochowie.
💬 "Jeżeli podpisujemy umowę, to my się do czegoś zobowiązujemy. My jesteśmy częścią klubu. Nikt nie może być większy niż klub".
🗣 Artur Płatek odpowiada na pytanie o Jonatana Brunesa i to, czy Norweg nie był obrażony z powodu odrzucenia oferty Slavii Praga przez @Rakow1921 ⤵️ pic.twitter.com/sI9QAy9t7u
Norweg rozpoczął kapitalnie sezon 25/26 strzelając bramkę w wygranym przez Raków meczu z GKS-em Katowice. W późniejszych starciach trafiał przeciwko Żilinie (w meczu domowym, jak i wyjazdowym), a także z Radomiakiem Radom. Nie udało mu się trafić do siatki jedynie w przegranym starciu z Wisłą Płock. Kapitalny blians 4 bramek w 5 meczach zapowiadał kolejny genialny sezon w wykonaniu Norwega. Niestety, po starciu z Radomiakiem przez dziewięć meczów nie znalazł ani razu drogi do siatki rywala. Udało mu się dokonać tej sztuki niedawno w meczu z Motorem Lublin, kiedy to ustrzelił swój trzeci dublet dla Medalików. Czy Brunes w końcu wrócił do formy? Będzie miał okazję to udowodnić w starciu z Cracovią, które odbędzie się w sobotni wieczór 18 października.